Połówka na majówkę to było dla nich za mało

2021-05-04 09:30:00 (ost. akt: 2021-05-04 09:55:17)
Mrągowii nie udało się powtórzyć jesiennego sukcesu z Lubawy (1:2)

Mrągowii nie udało się powtórzyć jesiennego sukcesu z Lubawy (1:2)

Autor zdjęcia: Anita Szymańska/Sercem w obiektywie

FUTBOL || Mrągowia Mrągowo odnotowała 1 maja drugą z rzędu porażkę. Po "potknięciu" z Granicą Kętrzyn, jedyny IV-ligowiec naszego powiatu uległ u siebie Motorowi Lubawa (1:3). Honorowego gola dla żółto-czarnych ustrzelił w pierwszej połowie Piotr Błędowski.
Rozgrywany w Mrągowie pojedynek miał być — zdaniem bukmacherów — najbardziej wyrównanym pojedynkiem całej kolejki. Faworytem w ich oczach byli gospodarze, którzy (nie licząc ostatniej, minimalnej porażki w Kętrzynie), cieszyli się wielomiesięczną passą sukcesów ligowych, pucharowych i sparingowych. Za postawioną na ich triumf złotówkę "buk" płacił 1,80 zł (w przypadku rywali było to 3,25 zł — najmniejsza różnica w kursie).

Pikanterii starciu dodały wieści z Giżycka, gdzie — chwilę wcześniej — Mamry zremisowały z Mazurem Ełk. Marząca o mistrzostwie Mrągowia, od dawna czająca się na 2. miejscu, miała idealną okazję, by zniwelować stratę do lidera.

Dodatkowego smaku wydarzeniu dodał ponadto fakt, że na murawie w Mrągowie pojawić się mieli dwaj najlepsi snajperzy IV ligi. Ani Mahamadou Bah, ani Cezary Sobolewski tego dnia nie zdołali jednak wpisać się na listę strzelców.

Wynik spotkania, po ledwie 9 minutach, otworzył Piotr Błędowski. Doświadczony "egzekutor" bezlitośnie wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Eryku Kosku. Motor nie zamierzał ustępować pola i już w 13. minucie miał doskonałą okazję, by się odegrać. Do sparowanej przez Marcina Marszałka piłki dobiegł Mateusz Szymański, lecz stojąc niewiele przed bramką... uderzył tuż nad nią. Do przerwy rezultat nie uległ zmianie, choć w 39. minucie, mocnym uderzeniem z dystansu, strachu napędził Lubawie wspomniany Błędowski. Zabrakło kilku centymetrów.

Druga połowa spotkania była dość... dziwna. Trudno ocenić czy to Mrągowia zapomniała zabrać z szatni swej jakości, czy też to trener rywali umiejętnie "natchnął" swą ekipę do kompletnego odmienienia losów meczu. Po zmianie stron karty rozdawał już tylko Motor. Gospodarze jakby "zatrzymali się na jednej połówce".

W 55. minucie do wyrównania doprowadził Łukasz Goździejewski, który wykorzystał chwilową "drzemkę" defensorów MKS. Kolejny jęk zawodu ze strony mrągowskich kibiców (wspierających drużynę zza ogrodzenia) wydobył się w 64. minucie, gdy dwójkową akcję wykończył Radosław Gajewski (as. Miłosz Olejniczak).

Jeden z niewielu groźnych "zrywów" Mrągowia zaserwowała rywalom blisko 10 minut później. Rafał Kudlak odnalazł długim podaniem Baha. Ten pomysłowo przelobował golkipera, lecz z linii bramkowej — widowiskową, ofiarną interwencją — wybił ją w ostatniej chwili Damian Gerka.

Żółto-czarni nie mieli wiele do stracenia i ruszyli, by uratować choćby remis. I gdy zdawało się, że jest to w zasięgu ręki, w 87. minucie wszelkie marzenia o "oczku" rozwiał Roman Śnieżawski. Zawodnik Lubawy udowodnił, że nie na darmo uchodzi za solidnego specjalistę od rzutów wolnych. Choć futbolówka została ustawiona tuż przy linii bocznej, zdecydował się na bezpośredni strzał, czym najwyraźniej zaskoczył Marszałka. Po końcowym gwizdku tablica wyników wskazywała mówiące wiele 1:3.

— Szybko strzelona bramka teoretycznie powinna ustawić nam mecz. Niestety spowodowała to, że chcieliśmy go "przeczekać" — stwierdził po meczu trener Mariusz Niedziółka. — Na boisku wyglądało to tak, jak byśmy sami prosili się o sytuacje dla przeciwnika. Cofnęliśmy się. Nie takie były założenia. Przeciwnik nas przyciskał i w końcu sprowokowaliśmy to, że straciliśmy te bramki. Padały one za łatwo. Przegrywaliśmy większość piłek w środku pola. Przeciwnik był cwańszy i lepszy. Mieliśmy bardzo mało argumentów z przodu, żeby powalczyć.

— Trzeba szczerze przyznać, że goście wygrali zasłużenie. Wpadliśmy w dołek. Pewnie można było się tego spodziewać, że w końcu spadek formy nas dopadnie. Musimy zrobić jednak wszystko, żeby z tego wyjść i przede wszystkim lepiej zaprezentować się na boisku. Bo piłkarsko w meczu z Motorem wyglądaliśmy słabo — podsumował szkoleniowiec Mrągowii, który po kolejne punkty wyruszy ze swą drużyną 8 maja do Ełku. Na murawie, o 16:00, czekać będzie tam 12. w tabeli Mazur.

kk


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5