Derby! Granica zresetowała licznik Mrągowii

2021-04-26 12:00:36 (ost. akt: 2021-04-26 12:36:38)
Granica przypomniała Mrągowii jak smakuje gorycz porażki

Granica przypomniała Mrągowii jak smakuje gorycz porażki

Autor zdjęcia: Wojciech Caruk

FUTBOL || Blisko 5 miesięcy — tyle trwała passa nieustannych zwycięstw w wykonaniu Mrągowii Mrągowo. Licznik jedynemu IV-ligowcowi naszego powiatu zresetowali doskonale znani "sąsiedzi" z Granicy, którzy — choć przez wielu niedoceniani — wygrali w Kętrzynie 1:0.
Ciągnąca się miesiącami passa triumfów ligowych, pucharowych oraz sparingowych sprawiła, że w Mrągowie praktycznie zapomniano już jak smakuje gorycz porażki. Żółto-czarni systematycznie umacniali się w tym czasie na pozycji wicelidera, depcząc nieustannie po piętach przewodzącym stawce Mamrom Giżycko.

W to, że ta piękna seria mogłaby się zakończyć 25 kwietnia w Kętrzynie, mało kto wierzył. A już na pewno nie bukmacherzy, którzy za złotówkę postawioną na wygraną MKS płacili "jedynie" 1,55 zł (w przypadku KKS było to odpowiednio 4,60 zł). Ani wyraźna różnica w kursie, ani spadek temperatury i intensywne opady śniegu, nie ostudziły jednak emocji związanych z meczem określanym jako lokalne derby w IV lidze.

Pierwsza połowa nie obfitowała w prawdziwie groźne sytuacje strzeleckie. Okazji było niewiele, a jeśli już takowe się pojawiały, to rozmywały się za każdym razem w rękawicach Marcina Marszałka (po stronie Mrągowii) oraz Mateusza Paplińskiego (po stronie Granicy), którzy znów udowodnili, że na tym szczeblu należą do bramkarskiej czołówki.

O włos od wpisania się na listę strzelców był w 72. minucie Eryk Kosek. Wykorzystując nieporozumienie w linii obronnej Kętrzyna, wdarł się w pole karne, minął golkipera i uderzył na bramkę. Sytuację — pozornie beznadziejną — uratował jednak ofiarną interwencją obrońca Bartłomiej Czerniakowski.
Blisko 5 minut później zakotłowało się z kolei pod bramką Mrągowii, gdzie sfaulowany został Marcin Swacha-Sock. Arbiter bez większych wątpliwości wskazał na "wapno". Piłkę pod pachę wziął Nikita Targaszow i zamienił "jedenastkę" na 1:0. Żółto-czarni ruszyli do odrabiania strat, jednak gospodarze zachowali czyste konto aż do ostatniego gwizdka.

— Wiadomo, że nie jesteśmy szczęśliwi. Kiedyś to musiało nastąpić. Brakowało nam w tym meczu jakości. Tej piłkarskiej, którą wcześniej prezentowaliśmy — stwierdził po meczu trener Mariusz Niedziółka.

— Granica zawiesiła wysoko poprzeczkę. Była dobrze zorganizowana, walczyła, ale tak naprawdę... niewiele więcej. My nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić i to był nasz problem. Stwarzaliśmy sytuacje, mieliśmy przy 0:0 dogodne sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. I to się zemściło. W tym meczu waliliśmy głową w mur, a przeciwnik się mądrze bronił. Wykorzystał swoją sytuacje i wygrał (...). Zrobimy wszystko, aby w następnych spotkaniach prezentować się lepiej — podsumował szkoleniowiec MKS, który 1 maja poprowadzi swój zespół w Mrągowie przeciw 4. w stawce Motorowi Lubawa. Pierwszy gwizdek o 16:00.

Mrągowia zagrała w składzie: Marcin Marszałek – Kamil Skrzęta, Wiktor Abramczyk, Łukasz Michałowski – Piotr Chmielewski (Damian Glinka), Adam Bognacki, Piotr Błędowski, Wojciech Żęgota (Rafał Kudlak) – Eryk Kosek, Mahamadou Bah (Dariusz Gołębiowski), Mateusz Barszczewski.

Kamil Kierzkowski

Obrazek w tresci


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5