Zabrakło punktów, ale nie serca do gry [ZDJĘCIA]

2021-03-31 09:20:00 (ost. akt: 2021-03-31 09:27:46)
Żagiel Piecki "przespał" nieco pierwszą połowę. W drugiej był dużo lepszy

Żagiel Piecki "przespał" nieco pierwszą połowę. W drugiej był dużo lepszy

Autor zdjęcia: Kamil Kierzkowski

FUTBOL || Żagiel Piecki i Kłobuk Mikołajki gorzko wspominać będą inaugurację rundy wiosennej w klasie okręgowej. Obie nasze ekipy nie sprostały faworytom. Piecczanie ulegli Śniardwom Orzysz, zaś mikołajczanie musieli uznać wyższość liderów z DKS Dobre Miasto.
Żagiel doskonale znał się ze Śniardwami na długo przed niedzielą. Zespoły mierzyły się ze sobą w historii już czterokrotnie. W 2017 roku padł remis (1:1), w 2018 wygrały Śniardwy (1:3), w 2019 górą był Żagiel (4:0), a w 2020 roku triumf odnotowały znów Śniardwy.

Ostatni pojedynek elektryzował tym bardziej, że miał być pośrednim starciem Patryka Kleczkowskiego (KSŚ, jeden z najlepszych golkiperów ligi) oraz Marcina Spirydona (KSŻ, jeden z najskuteczniejszych snajperów okręgówki). Popularny "Kafel" — z przyczyn osobistych — tego dnia nie mógł wystąpić. Między orzyskim słupkami stanął junior, Dominik Narucki. I trzeba przyznać, że — mimo ledwie kilkunastu lat na karku — godnie zastąpił swego bardziej doświadczonego kolegę.

W pierwszej połowie nie miał zbyt wiele okazji do zaprezentowania swego warsztatu. Niewiele po gwizdku Żagiel ruszył do szturmu, lecz kilka minut wystarczyło, by Orzysz "ułożył" grę pod siebie.

Po dwa gole zdobyli Patryk Baran (27' i 31') i Piotr Kowalczyk (29' i 37' k.), więc zespoły na przerwę schodziły przy mówiącym wiele stanie 4:0. Trener Kamil Kwiatek najwyraźniej znalazł jednak w szatni odpowiednie słowa, by zmobilizować Żagiel do lepszej gry. W drugiej odsłonie zawodnicy w szeregach Piecek byli praktycznie ci sami, ale drużyna — zupełnie inna.

Chwilę po wznowieniu gry na listę strzelców po stronie KSŻ wpisał się Kuba Wachowski (lub, samobójczo, Mateusz Zatowski — kontrowersyjna sytuacja). Żagiel postawił wszystko na jedną kartę i ruszył za ciosem, by gonić wynik. Tym razem mu się to nie opłaciło, bo kolejnymi dwoma trafieniami skarcił go wspomniany "Kowal" (68' k., 77'). Piecczanie grali ambitnie jednak aż do samego końca. Przełożyło się to na dwie bramki Marcina Spirydona (77' i 80'), który ustalił ostateczny wynik spotkania na 6:3.

— Trudno powiedzieć cokolwiek dobrego po takim meczu. Nie chodzi nawet o porażkę, ale o styl — mówi Adrian Berk, grający prezes Żagla. — Za pierwszą połowę powinniśmy się wstydzić. Zabrakło agresji, determinacji, woli walki. Miałem wrażenie jakbyśmy się przestraszyli rywala. Zęby bolały od patrzenia. Druga połowa już lepsza, przeprowadzone zmiany wniosły dużo dobrego. Zespół biegał, walczył, nie odstawiał nogi. I niech ta postawa będzie światełkiem w tunelu na kolejne mecze. Jestem przekonany, że w następnym spotkaniu zaprezentujemy się dużo lepiej — dodaje ceniony działacz, w miłych słowach wypowiadając się i o klasie Śniardw.

— Trzeba im oddać, że w ich grze było dużo jakości. Nie mieli słabych punktów, a i personalnie wyglądają naprawdę imponująco. Grali szybko, na jeden kontakt, z pomysłem i na dużej intensywności.

Pojedynek między Żaglem i Śniardwami był także dobrym przykładem panującego w futbolu ducha fair play. Gdy jeden z zawodników Piecek — w wyniku kontuzji — nie był w stanie samodzielnie opuścić murawy, piłkarze obu stron (ramię w ramię) uważnie zanieśli go do wyznaczonego przez medyków miejsca.

https://m.wm.pl/2021/03/orig/p1520927-698658.jpg

Na murawie wojna, ale w duchu fair play; fot. Kamil Kierzkowski

Poza zasięgiem

— Pierwszy mecz wiosny był... mało radosny — skwitowali "na gorąco" piłkarze Kłobuka Mikołajki po dotkliwej porażce, którą zaserwowali im dominatorzy tabeli z DKS Dobre Miasto.

Podopieczni trenera Zbigniewa Marczuka pierwszą bramkę stracili już w 9. minucie. Mimo straty mikołajczanie dalej "robili swoje". Grali solidnie w obronie i co rusz wypuszczali się pod bramkę rywali. Dogodną okazję do wyrównania miał Michał Maciorowski, lecz zabrakło odrobiny szczęścia. Nie pomylił się z kolei Bartosz Zacharewicz, który bezbłędnie wykorzystał dośrodkowanie od Piotra Szewczyka (strzał z woleja, który z pewnością plasuje się w ścisłej czołówce najpiękniejszych goli kolejki).

Z akcji na akcję coraz więcej pracy miał Arek Dziczek. Golkiper Kłobuka kilkakrotnie uratował zespół przed stratą gola. Zapora, którą wybudował, w drugiej połowie spotkania została zburzona przez liderów. Po zmianie stron DKS szybko "odskoczył" na 3:1 (49' i 51') i... niestety poszedł za ciosem. Ostatni gwizdek rozległ się przy stanie 8:1.

— Do 50. minuty prezentowaliśmy się dobrze na tle tak silnego rywala. Graliśmy jak równy z równym. Niestety później zabrakło chyba sił na dobrze dysponowanych przeciwników. Pozostaje podziękować chłopakom za walkę, a Dobremu Miastu życzyć powodzenia w dalszej ligowej batalii — słyszymy w szeregach Kłobuka Mikołajki.

Ruszyła karuzela

W najbliższej kolejce, 3 kwietnia, Żagiel zmierzy się u siebie z 3. w tabeli Romintą Gołdap, a Kłobuk z 13. w stawce SKS Szczytno. W obu przypadkach pierwszy gwizdek rozlegnie się o 16:00.

Kamil Kierzkowski

Poniżej nasza galeria zdjęć z pojedynku Śniardwy Orzysz - Żagiel Piecki.

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5