Alfons Dmochewicz: Jak dziś pamiętam dzień wybuchu wojny

2020-09-02 14:18:18 (ost. akt: 2020-09-02 14:38:26)

Autor zdjęcia: Edyta Kocyła-Pawłowska

Miał szesnaście lat, kiedy wybuchła II wojna światowa. Był w trakcie całkiem prozaicznej czynności, bo przewoził obornik. Szybko dorósł. Nigdy nie zapomniał, co się wtedy działo i zawsze chętnie dzieli się swoimi wspomnieniami.
Rano mieszkańcy Rodzonego z płaczem informowali o zabiciu strażnika na granicy polsko-niemieckiej. – Bo tu blisko była granica na Drwęcy. Z siedem kilometrów stąd.
Młody Alfons podrapał się po głowie i pomyślał: "Szybko, do domu". A wieczorem Niemcy już śpiewali swój hymn na lubawskim rynku.
Z Alfonsem Mikołajem Dmochewiczem, weteranem, byłym harcerzem i społecznikiem, rozmawialiśmy m.in. o pierwszych dniach września 1939 roku w Lubawie. Pan Alfons jest naocznym świadkiem zastrzelenia Władysława Asta, pierwszej ofiary zbrodni hitlerowskich w Lubawie.

Więcej już w piątek (4 września) na 11 stronie Głosu Lubawskiego

ZOBACZ FRAGMENT WSPOMNIEŃ




Edyta Kocyła-Pawłowska
e.kocyla@gazetaolsztynska.pl


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5