Zamiast pieniędzy z 500+ będzie bon?

2020-08-04 19:47:32 (ost. akt: 2020-08-04 19:48:57)

Autor zdjęcia: PAP

Czy rodzice zamiast gotówki do ręki dostaną bony? Słowa minister rozwoju Jadwigi Emilewicz na temat nowego pomysłu rządu, wzburzyły opinią publiczną. Ekonomista: Można kontrolować wydatki, ale nie należy nikomu nic zabierać.
Kiedy wybuchła pandemia koronawirusa w Polsce, na wielu rodziców padł strach. Pojawiły się pogłoski na temat tego że 500 plus zniknie. Wtedy głos w tej sprawie zabrała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg i stwierdziła, że program 500 plus nie jest niczym zagrożony, a świadczenia 500 plus będą wypłacane mimo nie najlepszej sytuacji gospodarczej. Również premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że mimo trudności, które wywołał koronawirus, świadczenie pozostanie w niezmienionej formie.
Dlatego słowa minister rozwoju Jadwigi Emilewicz na temat odejścia od pieniężnej formy wypłaty wywołały zdezorientowanie i skrajne emocje. Do tego stopnia, że głos zabrała była premier Beata Szydło. Na swoim profilu na Twitterze napisała: „Program #Rodzina500plus w postaci 'bonów' to pomysł bardzo zły i pozbawiony uzasadnienia. Wprowadzanie takich pomysłów do debaty publicznej podważa zaufanie między rządem PiS i obywatelami. Aż się ciśnie na usta: Nie idźmy tą drogą!”

Dlaczego, mimo wcześniejszych zapewnień rządu rozważana jest nowa formuła tego świadczenia pomocowego?
Powodem ma być... bon turystyczny. Rząd ogłosił sukces tego programu. — Realizacja innych świadczeń w ten sposób daje gwarancję, że pieniądze zostaną wydane tak, jak zaplanował to ustawodawca — mówiła Jadwiga Emilewicz w wypowiedzi dla mediów.
Zdaniem Emilewicz 500 zł od rządu powinno być przeznaczone na potrzeby związane z dziećmi, a nie na łatanie dziur w budżecie domowym.

„Rodzina 500 plus” to sztandarowy projekt rządu Prawa i Sprawiedliwości, który wystartował w 2016 roku. Początkowo świadczenia otrzymywały osoby o niskich dochodach oraz rodziny mające więcej niż jedno dziecko bez względu na status finansowy. Natomiast od 1 lipca 2019 roku 500 zł przysługuje także na pierwsze dziecko, niezależnie od dochodów. Oznacza to, że programem zostało objętych w sumie 6,8 mln dzieci.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jest zadowolone z efektu 500 plus. Jego przedstawiciele podkreślają, że „projekt przyczynił się do znacznej poprawy sytuacji materialnej rodzin, wzmocnił je i nadał należny priorytet”. Na stronie ministerstwa widnieje też informacja, że 500 plus „pozwala na poprawę jakości życia wszystkich polskich rodzin mających dzieci na utrzymaniu i stanowi dopełnienie kompleksowej polityki państwa wobec rodzin”. Na ten moment wiadomo, że na 2020 rok na program 500 plus zarezerwowano w budżecie 41, 2 mld zł.

Wciąż jednak pojawiają się głosy, że są beneficjenci, którzy nie korzystają z programu, jak należy. I kupują za nie np. alkohol. Czy warto więc wprowadzić bon zamiast gotówki?
O ocenę nowego rozwiązania poprosiliśmy prof. Andrzeja Buszko, ekonomistę z UWM. — Nad tym pomysłem można się co najwyżej zastanowić — uważa ekonomista. — Świadczenie to ma służyć dzieciom. Ale to nie dzieci decydują o wydatkach, ale rodzice lub opiekunowie. Dlatego pomysł można rozważyć w kontekście wydatków na nie. Sama geneza i idea programu jest prawidłowa. Jesteśmy społeczeństwem na dorobku i wciąż niestety jest jeszcze wiele rodzin w których panuje bieda. Pieniądze powinny być w stu procentach wydane na dzieci, na ich edukację, wyjazdy, rozwój. Niestety nie zawsze tak jest. Więc kontrola wydatków tak, ale zabieranie pieniędzy już nie.
Ekonomiście nie spodobały się słowa Jadwigi Emilewicz, dotyczące łatania budżetu domowego. — Łatwo mówić osobie, która ma stałe źródło dochodów. Trudno zrozumieć biednego — kwituje.
W jakiej formie powinno być wypłacane świadczenie 500 plus? W pieniężnej czy w formie bonu?
Zapytaliśmy o zdanie internautów:
Natalia: — Niech zostanie tak jak jest. Nie wszystkie matki czy ojcowie mogą iść do pracy. Przykładem jestem ja. Mam dwoje małych dzieci rok po roku. Na żłobek i przedszkole mnie nie stać, a w miejskich nie ma miejsc. Zamiast zmieniać 500 plus, na bieżąco mu niech dopłacają do żłobków i przedszkoli. Wtedy sytuacja się zmieni.
Dariusz: —Nie rozumiem czemu jest tylu przeciwników bonu, skoro środki z niego i tak mają być przekazywane na dzieci?To powinno dać wszystkim do myślenia.
Kasia: —Jest jeszcze lepsze rozwiązanie: darmowe żłobki i przedszkola dla wszystkich chętnych, zapewnienie dzieciom wszystkiego w edukacji szkolnej aż do matury, tj. książki zeszyty, posiłki, stroje sportowe itd. To byłaby realna pomoc, a rodzice mogliby bez problemu iść do pracy.
Anna: — Dla swoich dzieci wolałabym zakończenie nieuzasadnionego rozdawnictwa dającego złudne wrażenia poprawy sytuacji ekonomicznej w kraju. Proponuję ulgę podatkową, dofinansowanie przedszkoli, dofinansowanie do zajęć dodatkowych, w ostateczności po prostu przestać zabierać rodzicom zarobione pieniądze pod postacią coraz to nowych podatków oraz nieposkromionej inflacji. Sami za wszystko będą płacić.
Bo burzy medialnej, jaką wywołały słowa Jadwigi Emilewicz, głos zabrał Piotr Muller, rzecznik rządu. —Program 500 plus będzie wypłacany klasycznie, tak jak do tej pory— skwitował.
Aleksandra Tchórzewska

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5