Pamiętajmy, że można, trzeba i warto

2024-06-15 21:03:10(ost. akt: 2024-07-05 08:31:08)

Autor zdjęcia: archiwum Gabrieli Kołeckiej

Aby odmienić czyjeś życie, nie potrzeba wiele. Pomagać można na nieskończenie wiele sposobów. Ten najłatwiejszy i najtrudniejszy równocześnie sposób, każdego dnia pokazuje Gabriela Kołecka, która dzieli się sercem i dobrocią.
Pomaganie innym wyznacza ścieżkę życiową Gabrieli Kołeckiej z Lubawy. To osoba z niespożytymi pokładami empatii, optymizmu, otwartości i autentycznej miłości do drugiego człowieka. To ona szyła siateczki na warzywa pomagając w ten sposób Danielowi Kasprowiczowi, który w dalekim Madagaskarze budował szpital dla głodnych dzieci. Była zawsze aktywna w innych jego dziełach, tu w Polsce, w małej Lubawie była ambasadorką adopcji na odległość i całej pomocy Daniela dzieciom z Afryki. Bez żadnego rozgłosu po prostu wychodziła na ulice miasta w stroju klauna czy innej postaci z bajki, aby zupełnie bezinteresownie poprawić humor dzieciom czy zaakcentować ważne wydarzenie. Jej pomysłowość nie zna granic, zaangażowanie jest godne podziwu, wspierała i wciąż wspiera niemal wszystkie charytatywne wydarzenia w Lubawie i okolicy.

BINGO w Szpitalu Powiatowym w Iławie
W ostatnim czasie pojawiła się z wizytą na oddziale dziecięcym szpitala w Iławie. Poszła w odwiedziny do wszystkich przebywających tam dzieci, w wesołym i kolorowym stroju, zaopatrzona w gry, zabawki i pomysły na spędzenie czasu z małymi pacjentami.
— Pomysł wolontariatu na iławskim oddziale dziecięcym, pojawił się w momencie problemów zdrowotnych moich i najbliższych w rodzinie. Zarówno mąż jak i ja podczas pobytu w szpitalu, byliśmy dobrze zaopiekowani, jednak czas spędzony na szpitalnym łóżku nigdy nie jest łatwy, nawet przy najlepszej opiece. Tym bardziej rozumiem, że szczególnie samopoczucie dziecka w szpitalu jest pełne niepokoju i lęków. Odsunięcie ich zmartwień choć na chwilę, wydało mi się dobrym pomysłem — opowiada pani Gabrysia, która ma już za sobą wolontariat w placówce medycznej — Będąc wolontariuszem w Centrum Zdrowia Dziecka nabyłam doświadczenia, a wcześniej ukończone szkolenia w Warszawskiej Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, stwarzały taką możliwość. Niestety pandemia zamknęła projekt współpracy w Warszawie, stąd pomysł, by zaangażować się tu na miejscu.
Wejście na oddział dziecięcy z kolorowymi balonikami nie jest możliwe ot tak. Cały pomysł musiał być omówiony z dyrekcją i kadrą szpitala. Trzeba było dopełnić wszelkich formalności, wykonać badania.
— Bardzo się cieszę, że ten nakład finansowy nie zniechęcił osób zadeklarowanych w przyłączenie się do projektu. Ponosimy koszty drobnych upominków dla dzieci, one wywołują dodatkową radość i zostawiają pamiątkę po wspólnej zabawie. Więc jeśli znalazłyby się osoby, firmy, które chciałyby nas wesprzeć, będzie nam bardzo miło — apeluje pani Gabriela. Bo to jest właśnie doskonały przykład możliwości pomagania. Jedni mogą przekazać dobra materialne, inni czas, uwagę i serce. Jedna i druga forma pomocy jest ważna i potrzebna, dlatego dobrze, gdyby się wzajemnie uzupełniały.

Gabriela Kołecka swoim pomysłem zaraziła kilka innych osób, wspólnie działają pod szyldem "BINGO - jestem tu żeby Ci pomóc".
— Do współpracy w wolontariacie namówiłam jeszcze 6 osób. Zależało mi na grupie osób, które będą się wymieniać, aby w każdą niedzielę dzieci miały jakąś atrakcję, a rodzice wytchnienie. To naprawdę nic trudnego, ale wiem, że znaczy wiele dla osób przebywających w szpitalu. Mali pacjenci na moment mogą się przenieść do innego świata, rodzice zwyczajnie wyjść, odpocząć, przespacerować się — opowiada pani Gabrysia, która słusznie zauważa, że we współczesnym świecie, pełnym wygód i technologii, brakuje wartości, które ludzkość pielęgnowała przez pokolenia. Czy postęp poszedł w całości w dobrą stronę? Czy nie zmniejszyła się nasza wrażliwość i empatia?
— Świat w dziedzinie nauki, psychologii i wielu innych, poczynił duże postępy. Przyjęliśmy z ulgą automaty do prania, zmywarki, auta, telefony i samoloty, a często trudno dostrzec lepsze rozwiązania w wielu dziedzinach dotyczących empatii i sposobu wyrażania siebie. Jako prawie 60 letnia kobieta swoją tożsamość zbudowałam na fundamentach kiedyś. To był piękny czas, ale on już był. Dziś moje obawy budzą głęboko na margines spychane potrzeby osób słabszych, chorych, z niepełnosprawnościami, borykających się przez lata z nieuleczalnymi chorobami, rodzin zastępczych itp. Dostrzegam, że karmi się sytych i ubiera odzianych, a potrzeby szczególnych osób zaspakajane są powierzchownie. Prawdą jest, że trudno zmienić świat, wręcz jest to niemożliwe. Prawdą jest też, że każdy z nas może zmienić świat jednej osoby, najbliższego otoczenia, wybranego środowiska. Czy warto? Wystarczy zapytać właśnie tych osób, które zostały otoczone opieką, troską i wsparciem. Można, trzeba, warto — opowiada pani Gabrysia, która jak każdy z nas ma swój bagaż doświadczeń. Otwarcie mówi, że nie jest doskonała, nie jest okazem zdrowia, nie jest już młodziutką kobietą. Jest osobą ze słabościami jak każdy z nas, ale ...
— ... mogę uznać, że to właśnie atuty. Wiek daje doświadczenie, a adrenalina związana z działaniem, wspiera zdrowie. Do tego często paraliżuje mnie lęk, strach przed porażką, czy odpieraniem hejtu. Jednak mam odwagę się bać, wolę to, niż znosić uczucie przegranej na starcie. Często używam hasła: "Łatwiej ocenić niż coś zmienić", jednak w momencie podjęcia decyzji o założeniu grupy "Bingo", z łatwością znalazłam jeszcze 6 osób chętnych do współpracy. Cudowne kobiety, pełne empatii i oddania. Wiem to, ponieważ to nie pierwsza nasza współpraca — mówi z uśmiechem.
Dlaczego "Bingo" ?
— Miałam na myśli "To jest to!" . To jest realna pomoc, realne wsparcie kierowane potrzebującym. Plany mam bardziej rozszerzone, nawet kroki ku ich realizacji poczyniłam. Ostatni rok nie był dla mnie najłatwiejszy, własne problemy zdrowotne i w rodzinie, zahamowały te plany. Dzisiejszy stan zdrowia, choć nie idealny, pozwala mi życie przeżyć, nie wegetować. Z tego pragnę skorzystać, tego pragnę nauczyć innych. Czytania własnych potrzeb, odwagi do samorealizacji i odporności na zewnętrzną ocenę. Osobiście uczę się tych cech z różnym skutkiem, ale nie stoję na starcie, wsłuchując się w uwagi innych, co powinnam, co mi wypada, że byłoby lepiej gdybym.
Komu byłoby lepiej, pytam? Jedyną osobą, której nie powinniśmy zawieźć, jesteśmy my sami. Jeśli przy tym uda nam się zrobić coś dobrego, to cudownie. Dzielmy się sobą, każdy z nas ma coś wyjątkowego, a czas podarowany drugiemu człowiekowi jest bezcenny. Często wystarczy tylko być, być obok. Pomagając wspólnie, możemy zrobić więcej, pomagając głośno, możemy dać przykład i wiarę w to, że można — podsumowuje Gabriela Kołecka.

Wolontariuszki BINGO to:
Anna Garwacka, Agnieszka Banacka, Magdalena Kamińska, Martyna Kochalska, Iwona Malik, Dorota Wrońska i Gabriela Kołecka.

Osoby, które zechcą materialnie wspomóc wolontariat "Bingo" mogą się zwrócić bezpośrednio do pani Gabrysi przez messenger. W razie trudności prosimy o kontakt z redakcją "Głosu Lubawskiego" lubawa@gazetaolsztynska.pl.

red.
lubawa@gazetaolsztynska.pl



2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5