CHCIAŁEM OPISAĆ TO, CO PRZEŻYŁEM [zdjęcia]

2022-05-19 07:30:00(ost. akt: 2022-05-19 07:42:49)

Autor zdjęcia: Wojciech

We środę 11 maja 2022 r. w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Lidzbarku Warmińskim miało miejsce spotkanie autorskie z Romanem Pankiewiczem – pisarzem, podróżnikiem i autorem urokliwych wierszy dla dzieci.
W spotkaniu, które się odbywało w ramach Tygodnia Bibliotek, wzięli udział uczniowie z Akademii Uśmiechu i Zespołu Szkolno – Przedszkolnego.

Gość biblioteki czytał dzieciom wiersze o zawodach jednocześnie przebierając się za ich przedstawicieli. Posługiwał się przy tym prezentacją multimedialną ilustrującą treść lektury i opowiadał zabawne anegdotki wiążące się z każdą z przedstawionych profesji.

Na pierwszy ogień poszedł nauczyciel. Aby przedstawić ten zawód pan Roman założył na głowę biret jako uroczysty atrybut profesji związanych z nauką.

Zaznaczył, że zawód nauczyciela jest bardzo ważny lecz niedoceniany i ciągle deprecjonowany. Przytoczył wspomnienia ze swojego pobytu na Islandii, gdzie spotkał nauczyciela imieniem Sven.
– Jak zapytałem go o zarobki, wymienił kwotę w islandzkich koronach, co w przeliczeniu na złotówki daje jakieś 17,5 tys. Tak Islandia wynagradza swoich nauczycieli - podsumował.

Czytając wiersz wplótł też odniesienia do strajku, do wykształcenia, do wizytacji i innych spraw dotyczących nauczycieli. „Satysfakcją jest dla niego zrobić coś z niczego” – zacytował swój utwór i dodał: - Zadaniem nauczyciela jest dotrzeć do zakamarków duszy ucznia i pomóc rozwinąć jego możliwości.

Kolejnym zawodem, jaki zaprezentował pisarz, była profesja bibliotekarza. Historyjkę do swojej książeczki oparł na wizycie w bibliotece w Człuchowie.

Działy się tam bowiem niesamowite rzeczy. Mieszkała w niej czarna kotka, która wędrowała między regałami oglądając książki. A jak kotka przestała przychodzić, to zamieszkała w jej miejsce myszka. Gdy pani bibliotekarka odwijała kanapkę, to myszka się pojawiała, ale nic złego nie czyniła „tylko książki przeglądała, czyżby je czytała?”

Opowiadając o tym pan Roman pojawił się przed uczniami w wieńcu laurowym na głowie.

- Wieniec taki w starożytnym Rzymie wręczano zwycięzcom. – mówił. – Chcę w ten sposób oddać hołd wszystkim bibliotekarzom, których praca jest mało widoczna, ale bardzo potrzebna społeczeństwu. Przychodzenie do biblioteki jest powodem do chwały, ponieważ przynosi satysfakcję. „Internet to złe wybranie. Najlepsze jest książki czytanie” – zacytował na koniec swój wiersz.

Następnie autor zaprezentował trzy zawody związane ze służbami mundurowymi: żołnierza, policjanta i strażaka. I oczywiście się też za nich przebrał. Podzielił się również z publicznością historiami związanymi z tymi profesjami. Wymienił także różne zadania, które pełnią służby mundurowe. „A na koniec, powiem szczerze, każdy w duszy jest żołnierzem” – napisał w wierszu.

Dzieciom bardzo podobała się ta część spotkania. Nie tylko patrzyły i słuchały z uwagą, ale także dały się wciągnąć w dopowiadanie rymowanek. Kolejnym elementem była luźna rozmowa publiczności z pisarzem.

Na pytanie: - Dlaczego pisze, pan Roman odpowiadał:
— Dużo podróżowałem, wielu rzeczy doświadczyłem i chciałem to wszystko opisać w książkach. Natomiast jak się urodziła moje wnuczka, zacząłem dla niej tworzyć rymowanki i tak powstały publikacje z wierszykami o zawodach. Napisałem jak dotąd dwadzieścia takich książeczek.

Zachęcał uczniów do nauki języków obcych:
— Niektórzy uważają, że można się dogadać na migi, ale to nie jest właściwy sposób porozumiewania się — przyznał.

Pytano też autora o jego pasję podróżowania.
– Narodziła się ona, gdy uczyłem się w szkole hotelarskiej – wyjaśniał. – Odbywaliśmy piesze wędrówki po górach, a ja ciągle chciałem więcej i więcej. W życiu dorosłym pracowałem za granicą przy różnych projektach w sektorze budowlanym. Szczęśliwie udało mi się połączyć pracę zawodową z podróżowaniem. Zwiedziłem w ten sposób Islandię, Niemcy, Rosję. Znam języki i umiem wykonywać swój zawód, to się u mnie sprawdzało.

Na koniec padło pytanie o przygody. – Było ich całkiem sporo – powiedział. – Najdziwniejszą, jaką przeżyłem, było spotkanie z pewną hrabiną, która chciała, bym jej poczytał do poduszki…
Spotkanie zakończyło się podpisywaniem książek i pamiątkowymi zdjęciami pisarza z dziećmi.
Wojciech Karolonek


Ten tekst napisał dziennikarz obywatelski. Więcej tekstów tego autora przeczytacie państwo na jego profilu: karo

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5