Chcę żeby mieszkańcy czuli, że ich reprezentuje - rozmowa z burmistrzem Jackiem Wiśniowskim

2022-04-15 11:00:15(ost. akt: 2022-04-15 11:14:09)
— Początki w samorządzie to był bardzo trudny, ale i owocny czas, bo doświadczenie, które wtedy zdobyłem wykorzystuję do dziś — mówi w rozmowie z Gazetą Lidzbarską burmistrz Lidzbarka Warmińskiego Jacek Wiśniowski.
Dzień dobry. W tym roku minie 8 lat od kiedy zasiadł Pan w fotelu Burmistrza Lidzbarka Warmińskiego. Jak wspomina Pan początki w samorządzie?

Nie było łatwo. Wszystko było dla mnie nowe i musiałem wielu rzeczy się szybko nauczyć. Na szczęście miałem przy sobie ludzi, którzy pomogli, a sam intensywnie poszerzałem swoją wiedzę z zakresu przepisów administracyjnych i zasad funkcjonowania miasta. To był bardzo trudny, ale i owocny czas, bo doświadczenie, które wtedy zdobyłem wykorzystuję do dziś.

Spotkałem się z opinią, że pierwsze wybory wygrał Pan w dużej mierze dzięki „potrząsaniu ręką”. Czy wie Pan o co chodzi?

Domyślam się, że chodzi o to, że witam się ze wszystkimi ludźmi, których spotykam. Uważam, że to miłe i robiłem to zawsze, jeszcze zanim zostałem burmistrzem. Chcę żeby mieszkańcy czuli, że ich reprezentuję i że wszystko, co się dzieje w mieście jest z myślą o nich. To nie potrząsanie ręką zdobyło głosy, ale poczucie lidzbarczan, że włodarz jest jednym z nich, ani lepszy, ani gorszy. Poza tym bardzo lubię ludzi.

Trwa właśnie druga kadencja i dzięki zmianom w przepisach będzie mógł Pan kandydować jeszcze raz. Czy będzie Pan się starał na powtórną reelekcję?

Tak, będę. Dużo się dzieje w mieście i chcę doprowadzić pewne sprawy do końca, jak choćby uzdrowisko. Takie działania wymagają lat, ale jesteśmy już na ostatniej prostej.

Co ma Pan na myśli mówiąc, że w mieście dużo się dzieje?

Lidzbark Warmiński bardzo dynamicznie się rozwija. Stworzyliśmy komunikację miejską, wybudowaliśmy tężnie i budujemy Pawilon Zdrowia. Trudno wszystko wymienić. Nikt dotychczas na taką skalę nie remontował dróg miejskich, budynków, nie inwestował w termomodernizację i odnawialne źródła energii. Wszystko to działania komplementarne nastawione na jeden cel, aby nasze miasto było uzdrowiskiem. I co ważne, wszystkie inwestycje realizowane są dzięki pozyskanym środkom zewnętrznym. Tak małej Gminy nie byłoby stać na realizację tylu dużych projektów.

Czy nie obciąża to za mocno miejskiej kasy?

Zadłużenie miasta jest pod kontrolą. Kwoty oczywiście mogą wydawać się ogromne, ale każdy z projektów jest dobrze przemyślany. Nie ponosimy ryzyka. Mieliśmy kryzys związany w covidem, teraz zmagamy się z inflacją. I mimo to nie musimy gasić świateł na ulicach czy zakręcać ogrzewania. Za naszymi projektami stoi sztab osób, które mają wykształcenie i doświadczenie, aby zarządzać finansami w sposób bezpieczny. Bez kredytów niewiele moglibyśmy zrobić, ale robimy to z głową.

Jakie są najważniejsze realizowane aktualnie inwestycje?

Najważniejsze jest, jak już wspomniałem uzdrowisko. Stworzyliśmy Park Uzdrowiskowy Doliny Symsarny, wybudowaliśmy tężnie, a teraz trwają prace przy budowie Pawilonu Zdrowia. Kończymy prace przy przebudowie dawnego dworca PKP, realizujemy program bioróżnorodności rzeki Łyny, trwa remont ulicy Spółdzielców, wkrótce zacznie się remont ul. Ogrodowej i budowa łącznika z ulicą Dąbrowskiego.

Mówi Pan o uzdrowisku, a co z Termami? Mają być przecież sprzedane.

Sprzedany będzie jedynie obiekt, ale źródło zostaje naszą własnością. To prawda, Termy będą sprzedane, ale po prostu zmieni się właściciel. To w dalszym ciągu będą baseny i bogata oferta zabiegów zdrowotnych. A dochód ze sprzedaży nie tylko pokryje nasz wkład własny w ich budowę, ale pozwoli zyskać dodatkowe miliony na dalszy rozwój Lidzbarka Warmińskiego. Termy tak po prostu nie znikną.

Podczas kampanii wyborczej mówił Pan, że ściągnie do miasta inwestorów. Działki w strefie ekonomicznej sprzedano, ale niewiele się tam dzieje…

Do burmistrza nie należy, co powtarzałem wielokrotnie, budowanie fabryk. Mogę zapewnić dobre warunki do inwestowania i pozyskiwać inwestorów zewnętrznych, które zapewniłem. Wszystkie działki w strefie znalazły nabywców, płacą oni podatki i przedsiębiorcy zapewniają, że wkrótce rozpoczną się prace przy budowie fabryk. To, kiedy się rozpoczną nie zależy ode mnie, jednak jak dotąd żaden z przedsiębiorców nie wycofał się ze swoich planów inwestycyjnych.

Niedawno Rada Miejska podniosła Panu wynagrodzenie do najwyższego, ustawowego poziomu. Czy nie uważa Pan, że to zbyt wysoka kwota jeśli chodzi o zarządzanie tak małym miastem?

Wysokość wynagrodzenia burmistrza wnioskują i zatwierdzają Radni Miejscy. Oczywiście dla wielu osób ta kwota może wydać się wysoka, ale wystarczy rozejrzeć się i zobaczyć ile zarabia w Lidzbarku Warmińskim kadra kierownicza, aby przekonać się, że nie jestem wyjątkiem. Uważam, ze za ciężką pracę należy się godne wynagrodzenie. Burmistrzem jestem 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę. Pracuję w weekendy, codziennie od rana do wieczora. Niestety nie mam przez to zbyt dużo czasu dla rodziny, choć moja żona jest bardzo wyrozumiała. Gdyby policzyć ile zarabiam „na godzinę” wiele osób bardzo by się zdziwiło.

Dziękuję za rozmowę.



2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5