Kolejka okrojona z meczów i punktów, ale... "dołek" ogarnięty!

2021-04-01 08:00:00 (ost. akt: 2021-04-01 07:53:59)
Ekipie RKS energii nie brakuje. Niewiele po meczu chwyciła za sprzęt i... "ogarnęła" boczne boisko

Ekipie RKS energii nie brakuje. Niewiele po meczu chwyciła za sprzęt i... "ogarnęła" boczne boisko

Autor zdjęcia: Orlęta Reszel

FUTBOL || Weekend miał huczeć w naszym powiecie 5 meczami ligowymi. Obostrzenia sprawiły jednak, że na murawę po punkty wybiegł tylko IV-ligowy MKS Korsze oraz wiceliderzy okręgówki — Orlęta Reszel. Kolejny sparing, na podtrzymanie formy, rozegrała Granica Kętrzyn.
MKS Korsze, najwyżej sklasyfikowana ekipa powiatu kętrzyńskiego (obecnie 8. miejsce w IV lidze), 27 marca ugościła na własnym stadionie Mrągowię Mrągowo. Pojedynek z drugim zespołem tabeli wyczekiwany był w sposób szczególny. Do tego rewanżu szykowano się od dawna, bo i... było za co się odegrać. Wcześniej, w sezonie 2020/2021, żółto-czarni już dwukrotnie utarli nosa podopiecznym trenera Aleksandra Lipowskiego. Jesienią wygrali w Mrągowie (4:2), a w II rundzie Wojewódzkiego Pucharu Polski zwyciężyli po dogrywce (1:3).

Przed pierwszym gwizdkiem Korsze zdawały się mieć wszelkie "papiery" na to, by przerwać wielomiesięczną passę sukcesów mrągowian. Jak się jednak okazało, MKS będzie musiał uzbroić się jeszcze w cierpliwość. Powiedzenie "do trzech razy sztuka" tym razem się nie sprawdziło.

Festiwal karnych

Wynik spotkania w 16. minucie otworzył — ku uciesze Mrągowii — Piotr Błędowski, który bezlitośnie wykorzystał rzut karny (podyktowany za faul na Piotrze Wypniewskim). W 28. minucie było już 0:2, gdy Wiktor Abramczyk — wespół z Piotrem Chmielewskim — znów wbił piłkę do siatki Korsz. W 35. minucie mogło już być 0:3 (strzelał Mahamadou Bah), lecz na wysokości zadania stanął korszeński golkiper — Kamil Kotkowski. Tego dnia uratował swój zespół jeszcze wielokrotnie.

W doliczonym czasie pierwszej połowy sędzia znów wskazał na "wapno". Tym razem po drugiej stronie boiska (Piotr Sawicki sfaulowany został przez Rafała Kudlaka). Do wykonania "jedenastki" wyszedł doświadczony Krzysztof Piwiszkis. "Człowiek orkiestra" korszeńskiego futbolu przymierzył i... dopełnił formalności.

Niewiele po rozpoczęciu drugiej odsłony meczu, sędzia Krzysztof Kapela znów... odgwizdał przewinienie w polu karnym Korsz (Eryk Kosek został sfaulowany przez Pawła Branickiego). W roli skutecznego egzekutora wystąpił ponownie Błędowski.

W 88. minucie arbiter szykował się powoli do zakończenia spotkania. Plany musiał przełożyć, ponieważ miał do odgwizdania jeszcze dwie bramki. W 88. minucie Paweł Sawicki chirurgicznym podaniem za plecy obrońców odnalazł Michała Wołowika. Ceniony snajper wykorzystał swą sytuację sam na sam z Marcinem Marszałkiem i zdobył bramkę kontaktową. Remis wisiał w powietrzu. "Nerwówkę" przerwał, w ostatniej akcji meczu, Barszczewski, ustalając ostateczny rezultat spotkania na 2:4.

— Byliśmy przygotowani na to, że będzie trudno. Boisko w Korszach jest specyficzne, wiele zespołów straciło tutaj punkty. To trudny teren — stwierdził po meczu Mariusz Niedziółka, trener Mrągowii.

Nieoczekiwany sparing

Drugi z naszych reprezentantów w IV lidze, Granica Kętrzyn, plasuje się obecnie na 10. miejscu w tabeli. Do wspomnianego MKS kętrzynianom brak 3 "oczek", które — możliwe — będą mogli nadgonić w przyszłości.

Do zaplanowanego na sobotę meczu ligowego z Olimpią II Elbląg bowiem nie doszło. Oficjalnym powodem odwołania (a w zasadzie konieczności przełożenia na inny termin) spotkania było zagrożenie epidemiczne.

W Granicy nikt jednak nie zamierzał próżnować w weekend. Na murawie w Kętrzynie zameldowała się Vęgoria Węgorzewo (10. miejsce w klasie okręgowej). Gospodarze od początku do końca kontrolowali przebieg spotkania. Wygrali pewnie (4:1). Na listę strzelców wpisał się dwukrotnie Paweł Aleksandrowicz, a po golu dorzucili od siebie Bartosz Czerniakowski oraz Marcin Dwulat.

Jeśli nowe, (nie)spodziewane obostrzenia nie zadecydują inaczej, nasi IV-ligowcy o kolejne punkty powalczą 3 kwietnia na wyjeździe. MKS Korsze wyruszy sprawdzić formę Stomilu II Olsztyn (16. miejsce w 18-zespołowej stawce), zaś Granica Kętrzyn rzuci rękawicę 4. w tabeli Motorowi Lubawa.

Tylko Orły

Ligowy szczebel niżej, w klasie okręgowej, odbyło się tylko jedno (z trzech) spotkań o punkty. Punktowym smakiem musiał obejść się i Wilczek Wilkowo, i Jurand Barciany. Pierwszych nie ugościła u siebie Omulew Wielbark, drugich Vęgoria Węgorzewo (wspomniana wyżej; najwyraźniej pojedynków sparingowych koronawirus nie odwiedza — przyp. K.K.). Oficjalny powód "tradycyjny", czyli tzw. zagrożenie epidemiczne.

Okazję do zaprezentowania pozimowej formy otrzymały z kolei Orlęta. I szansę swą wykorzystały bardzo przyzwoicie. Victoria Bartoszyce została przywitana w Reszlu w 14. minucie przez Patryka Polichę. W dalszej części spotkania goście mieli dobre okazje, by wyrównać, lecz ich nie wykorzystali. Przysłowiową "kropkę nad i" postawił w 83. minucie Mateusz Terlik, pieczętując tablicę wyników przy stanie 2:0 dla RKS. Energii reszelskim zawodnikom zostało tyle, że... dzień później chwycili za grabie, łopaty i taczki. W efekcie uporządkowali boczne boisko (popularny "dołek").

Wedle oficjalnego grafiku, 3 kwietnia powinien stać pod znakiem powiatowych derbów w okręgówce (Wilczek powinien ugościć Orlęta o 16:00). Jurand Barciany natomiast ma wówczas zaplanowany wyjazdowy bój z Czarnymi Olecko. Trzymamy kciuki. W szczególności za to, by mecze w ogóle się odbyły.

Kamil Kierzkowski

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5