Idzie lasem pani jesień, jarzębinę w koszu niesie... [felieton przyrodniczy S. Blonkowskiego]

2021-10-30 09:10:00(ost. akt: 2021-10-31 17:48:42)
Jesienna Liwa

Jesienna Liwa

Autor zdjęcia: Stanisław Blonkowski

Idzie lasem pani jesień, jarzębinę w koszu niesie... Tę dziecięcą piosenkę śpiewałem, a przynajmniej usiłowałem śpiewać, małej córeczce moich leśnych przyjaciół, gdy przed wieloma laty przyjeżdżałem do nich w odwiedziny. Dziś mała dziewczynka wyrosła na piękną, mądrą kobietę i tylko jesień niezmiennie tak jak co roku oczarowuje nas feerią niezwykłych barw.
Jesienna zmiana koloru liści to jedna z niewielu sympatycznych zmian, które towarzyszą tej porze roku. Skąd biorą się te bajeczne kolory w liściach i dlaczego one same ostatecznie opadają? Dlaczego wiosenna i letnia soczysta zieleń nagle ulega tak radykalnym zmianom i dlaczego drzewa iglaste (z wyjątkiem modrzewia) nie gubią przed zimą swoich igieł? Postaram się to wyjaśnić w mojej kolejnej leśnej opowieści.

Oczywiście liście (tu mowa o igłach) drzew i krzewów iglastych również opadają, są one jednak znacznie trwalsze i zachowują żywotność (z wyjątkiem modrzewia) dłużej niż przez jeden sezon wegetacyjny. U sosny żyją one przez 2 lub 3 lata, u świerka od 2 do 7 lat, a u jodły 10 - 11 lat.

Obumieranie i opadanie igliwia odbywa się u tych gatunków stopniowo, tak że roślina zimuje w stanie ulistnionym. Sosny, które corocznie pozbywają się jednej czwartej swojej zieloności, zimą mogą sprawiać wrażenie nieco podskubanych. Wiosną, wraz z nowymi pędami dołącza nowy rocznik igieł i korony odzyskują zdrowy wygląd. Liście zimotrwałe mają też niektóre rośliny dwuliścienne. Z krzewinek - wrzos, bagno zwyczajne, borówka brusznica, a z zielnych - kopytnik, gruszyczka i inne.

Dla ochrony igieł przed przemarzaniem i nadmierną transpiracją (odparowaniem, czyli utratą wody) magazynują one środki przeciwmrozowe. Igły są powleczone grubą warstwą wosku, do tego ich "skóra" jest mocna i twarda, a małe szparki oddechowe są wyjątkowo głęboko zatopione w powierzchni igły. Wszystkie te środki razem wzięte skutecznie zapobiegają utracie wody. Byłoby to zresztą fatalne, bo ze zmarzniętej ziemi nie jest pobierana woda, a więc w konsekwencji drzewo by wyschło "z pragnienia".

W odróżnieniu od twardych igieł, liście są miękkie i delikatne, czyli praktycznie niemalże bezbronne. Opadanie ich ma charakter zjawiska typowo sezonowego i jest przystosowaniem ewolucyjnym tych roślin do okresowo zmieniających się warunków wegetacji.


Zanim to jednak nastąpi, obserwujemy jesienne, kolorowe misterium. Większość z widocznych jesienią barwników liści jest w nich już w lecie, chociaż tłumione przez zielony chlorofil są niewidoczne. Gdy dzień staje się coraz krótszy i światła słonecznego jest coraz mniej, zanika produkcja chlorofilu. Z czasem chlorofil rozkłada się i uwidaczniają się inne barwniki między innymi pomarańczowy karoten i żółty ksantofil.

Czerwony antocjan to produkt typowo jesienny, produkowany przez roślinę po rozpadzie chlorofilu. Tu można zadać pytanie, po co roślina produkuje czerwony barwnik (antocjan) tuż przed opadnięciem liści? Czy ma to jakikolwiek sens? Tu zdania są podzielone, co jednocześnie świadczy o tym, jak mało jeszcze wiemy o mechanizmach metabolicznych roślin.

Jedną z dość kontrowersyjnych hipotez nazwano teorią koewolucji drzew i żerujących na nich owadów. Według niej, czerwona barwa liści jesienią u pewnych gatunków drzew to sygnał odstraszający dla owadów pasożytniczych, dla których są one żywicielem. Należą do nich między innymi mszyce, które jesienią składają jaja w szczelinach kory, by wiosną wykluwające się larwy mogły żerować na liściach. Zaobserwowano, że mszyce unikają składania jaj na drzewach z intensywnie czerwonym zabarwieniem liści, są zatem w mniejszym stopniu narażone na żerowanie larw w następnym sezonie wegetacyjnym. Byłby to zatem przykład nieznanego dotąd mechanizmu komunikacji między roślinami a zwierzętami.

Jesień to pora zbiorów między innymi bogatej w witaminy żurawiny. Fot. Stanisław Blonkowski

Przed nastaniem pierwszych mrozów drzewa zatrzymują niektóre substancje w korzeniach. Należą do nich między innymi wartościowe dla rośliny skrobie i tłuszcze. W ten sposób rośliny tworzą zapasy, które wykorzystują przez następne miesiące. Wcześniej roślina wycofuje z liści wiele związków, jak woda czy substancje odżywcze.

Z powyższego widać, że jesienią liście przestają być roślinie potrzebne i może się ich pozbyć. Można również uznać, że zaczynają drzewom przeszkadzać, bo przy jesiennych wiatrach, przy rozmiękłej glebie mogą powodować wiatrowały.


To tak, jakby żaglowiec o czterdziestometrowym maszcie zwinął swój główny żagiel. Również opad obfitego, wczesnego, wilgotnego śniegu, co miało miejsce w naszych lasach na początku listopada 2006 roku, może spowodować tragiczne skutki w postaci śniegołomów.

Jak to się dzieje, że liście w końcu opadają? Otóż opadaniu liści u naszych drzew i krzewów towarzyszą pewne charakterystyczne zmiany. Przejawiają się one w tym, że pod koniec okresu wegetacyjnego w pobliżu nasady liścia wytwarza się tak zwana warstwa oddzielająca, która rozluźnia anatomiczną więź łodygi z liściem. Jednocześnie wiązki przewodzące zasklepiają się, a w łodydze poniżej warstwy oddzielającej powstaje tkanka korkorodna, która wytwarza warstwę korka, zabliźniającego miejsce po opadniętym liściu. Gdy liść wreszcie opadnie pozostaje po nim ślad w postaci blizny liściowej.

Pisałem wcześniej, że przed zrzuceniem liści składniki rezerwowe są wycofywane do gałęzi. Jednak niektórym drzewom jest to najwyraźniej zupełnie obojętne. Na przykład olchy zrzucają soczystozielone liście nie bawiąc się w kolorowe liściowe przebieranki i wycofanie z nich cennych składników. Rosną jednak zwykle na terenach bagiennych, zasobnych w składniki pokarmowe i wyraźnie mogą sobie pozwolić na luksus wytwarzania chlorofilu co roku od nowa. Materiały wyjściowe do jego produkcji są wytwarzane ze starych liści przez żyjące w symbiozie grzyby i bakterie i od razu pobierane przez korzenie. Ponadto mają zdolność symbiozy z bakteriami brodawkowymi, które wiążą azot atmosferyczny.

Obliczono, że w przeliczeniu na kilometr kwadratowy lasu olchowego bakterie korzeniowe mogą pobrać z powietrza i udostępnić korzeniom olch do 30 ton azotu rocznie. To więcej niż większość rolników rozrzuca w postaci nawozów na swoich polach.

Darz bór
Stanisław Blonkowski
źródło: Życie Powiatu Iławskiego


O autorze

STANISŁAW BLONKOWSKI: (1947) emerytowany leśnik, od półwiecza związany z lasami Pojezierza Iławskiego. Swoje przyrodnicze fascynacje przedstawia w obrazach i fotografiach, którymi zilustrował albumy „Lasem zachwycenie – obiektywem i pędzlem Stanisława Blonkowskiego”, „Zielony skarbiec ziemi suskiej”, „Perły natury powiatu iławskiego”, „Zielony skarbiec Gminy Iława”, „Lasy ludziom, ludzie lasom”, „W krainie orlika krzykliwego – Nadleśnictwo Orneta”, „Z pól, łąk, jezior i lasów ziemi suskiej”, „Przyroda powiatu iławskiego”, „Susz Triathlon 25 lat. W jeziorze, przez miasto, pole i las”, „Aleje i zadrzewienia Gminy Susz”, „Nadleśnictwo Susz”. Ostatnio wydany album autora nosi tytuł „Nadleśnictwo Jamy. Lasy i ludzie”. Jego ilustrowane fotografiami artykuły o przyrodzie są stałą pozycją aperiodyku Skarbiec suski, tygodnika Kurier regionu iławskiego, miesięcznika Życie Powiatu Iławskiego oraz Gazety Iławskiej. Wiedzę o pięknie przyrody i jej zagrożeniach przekazuje w postaci licznych pogadanek, odczytów i wykładów w przedszkolach, szkołach i uniwersytetach trzeciego wieku. Jest współzałożycielem i honorowym Członkiem Stowarzyszenia Leśników Fotografików.

jez. Jasne w jesiennych barwach. Olej na płótnie w wykonaniu autora

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5