PRZEWODNIK PO BIEGANIU || Skurcze i kurcze. Czym różnią się poza nazwą?

2021-09-06 11:32:10 (ost. akt: 2021-09-06 11:46:45)
zdjęcie ilustracyjne

zdjęcie ilustracyjne

Autor zdjęcia: pixabay.com

Poszukiwanie suplementacji magnezem, jak doświadczą nas mięśniowe kurcze, zaprasza do apteki. W niej szukamy pomocy w rozwiązaniu problemu. Czy to dobra podpowiedź na bolesny problem mięśniowych przykurczów? Nie zawsze. Nic na skróty.
Braki uzupełniane na cito pomogą. Jednak systematyczność wynikająca z żywieniowych przyzwyczajeń powinna wcześniej zadbać o mikroelementową równowagę. Trening to nie tylko kilometry, to logistyka całego dnia, w której często brakuje równowagi. Doba kurcząca się coraz bardziej potrafi sponiewierać organizm.

Skurcze i kurcze — natura i
patologia wewnątrzkomórkowa

Skurcze mięśniowe to czynności wynikające ze zmiany długości mięśni lub zwiększenia ich napięcia. Dobrze jest rozróżniać ich rodzaje; izometryczny powoduje wzrost napięcia bez zmiany długości mięśnia, izotoniczny zmienia długość mięśni bez wzrostu napięcia. Dzięki synchronizacji ze strony układu nerwowego możemy się poruszać w efekcie połączenia obu skurczów w auksotoniczną reakcję przemieszczającą nas w biegu.

Ta zdolność na skutek cywilizacyjnej wygody popełnia czasami błędy w funkcji koordynacyjnej z uwagi na zanik szlaków używalności w codziennym życiu. Adoptujemy przyruchy. Wchłaniamy je w absolutnej pewności działania tworząc nadczynności kinematyczne. To one są często początkiem kontuzji.

Skurcz jest poprawną
formą pracy mięśni

To co nam wysyła bolesne sygnały, to kurcz mięśniowy. Nagła, zbyt mocna mimowolna reakcja ponad konieczność potrafi zdewastować mięśniowe komórki. Dotyczy zarówno mięśni zależnych od nas, jak i tych w obsłudze wewnętrznych narządów do których nie mamy kodu dostępu. Ramiona, mięśnie nóg są szczególnie narażone na brak równowagi skurczowo-rozkurczowej. Przetrenowanie zwiększa ryzyko ich występowania. Wewnętrzne kolki mogą być uruchamiane przez podobną reakcję.

Problem kurczów może pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie. Zaskakuje nas podczas treningu, startu, w domu i w pracy. Ból blokuje aktywność. Jak dopadnie nas w biegu to z trudem dokuśtykamy do domu.


Mały impuls ćwiczeń, ruch wykonywany codziennie, przebywanie długo w jednej pozycji może być inicjatorem spazmu. Jest to reakcja obronna organizmu na zwiększone napięcie mięśniowe w konkretnym paśmie, z którym włókna mięśniowe nie mogą sobie poradzić. Czegoś zabrakło. Przekroczyliśmy wartość progową tolerancji. Nic tak nie zwraca uwagi na problem, jak ból.

Jak dojdzie do uszkodzenia struktury wewnętrznej, skutki odczuwamy przez wiele dni. Sięgamy po magnez. Na brak koncentracji, stres, złe samopoczucie, skurcze i tysiące innych dolegliwości. To nie obowiązek w aptecznej diecie. To przypomnienie, że w naszym organizmie popyt i podaż z trudem się równoważą.

Magnez uczestniczy w procesie skurczu i rozkurczu mięśni. Hamuje skurcz, który aktywuje wapń. Jest więc jego antagonistą. Dodatkowo uczestniczy w przenoszeniu sodu i potasu, chroni mięśnie i uczestniczy w spalaniu energetycznym tłuszczy.

Czy jednak magnezowy minus, to jedyny winowajca? Wapń krążący w stężeni 1% we krwi współdziała z komórkami mięśniowymi. Jest obecny we wszystkich skurczach i rozkurczach. Biegając zwiększamy bardzo potrzeby z nim związane. Dostawca nie zawsze nadąża w reakcji na biegowy popyt. Warto sprawdzić jego poziom w organizmie. Ma on swój magazyn w kościach, włosach, zębach czy paznokciach. Niedostatek tego pierwiastka prowadzi do osłabienia funkcji zależnych od jego ilości. Kobiety są w grupie większego ryzyka.

Elektrolity – sód, potas. Ich poziom, to komfort naszego biegania. Zużywane ich w nadmiarze najczęściej w ekstremalnych warunkach. Bez nich nie ma możliwości regulacji wodno-elektrolitowej gospodarki. Ta bliźniacza para decyduje o wymianie substancji w komórkach i uczestniczy w rozkazach pobudzających włókienka nerwowe. Bieg szczególnie w wysokiej temperaturze powodującej nadmierną potliwość zwiększa zapotrzebowanie na nie wielokrotnie.

Dbajmy o pierwiastkową równowagę nie tylko podczas treningów czy startów. Zwróćmy uwagę na to w czasie okołotreningowym. Napoje izotoniczne, wody mineralizowane, orzechy, pestki, nasiona, kakao, owoce, warzywa zapobiegną wielu trudnym chwilom nie tylko u biegaczy. Można zwiększyć rozsądnie spożycie soli. Dzienna zalecana norma 5 g dla zawodnika często nie wystarcza w upalne dni. W godzinnym treningu tracimy 2,5g NaCl z litrem potu. 2,5 g to połowa zalecanej dobowej dawki. Jedna łyżeczka to 5 g.

Człowiek funkcjonuje bezproblemowo jak wszystko ma poukładane w wewnętrznych komórkowych szufladach. Jakikolwiek bałagan w nadmiarze i niedostatku powoduje ich niedomykanie w bolesnym przypomnieniu naszego zaniedbania. Biomechaniczne zgrzyty nigdy nie są przypadkowe.


Wszystko ze wszystkim się łączy. Potrzeby naturalnego działania organizmu to prośba zbilansowanej diety. Czasami tylko wspomagajmy się suplementacją. Farmaceutyczna moda została zapoczątkowana przez sport wyczynowy. Amatorski sport na pewno potrzebuje wsparcia w podaży mikroelementów. Poszukujmy ich w codziennym odżywianiu. Z wiekiem częściej powinniśmy sprawdzać poziomy drobinek decydujących o naszym komforcie. W sporcie to już nie podpowiedź, to obowiązek tworzący tamę przed niespodziewanymi odczuciami. Czas poświęcony na wizytę w laboratorium w lekarskiej konsultacji zawsze tworzy wartość dodaną i edukacyjną informację wspomagającą trening.

Trening 6-12 września – wrzesień to czas poszukiwania startów

poniedziałek – swobodne rozbieganie z kilkoma przebieżkami
wtorek – zróbmy sobie wolne od biegania, ale siła dynamiczne z gumami dobrze nam zrobi
środa – rozbiegane z 3 x100m+ 4-8 x 1 min p. 3 min (w drugim zakresie z 10 sek. przyspieszeniem) – 8-12 km
czwartek – Rozbieganie 30 min + stadion 5-8 x 150 m p. 2 min i swobodny trucht 10 min po (może na boso)
piątek – wolne
sobota – Rozbiegnie 60 min z 5-8 x 100m z górki. Przed lub po godzinny basen, albo rower
niedziela – wolny od sportu dzień ze spacerem w tle. Jak startujemy w niedzielę, to sobota też wolna od treningu.

Za tydzień: Andrzej Kamiński. Zawał był początkiem mojego biegania.

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5