PRZEWODNIK PO BIEGANIU || Sport to pasmo porażek, po których organizm prosi o więcej

2021-07-05 12:30:14 (ost. akt: 2021-07-05 12:39:40)
Iławski Półmaraton, podbieg na ul. Dąbrowskiego

Iławski Półmaraton, podbieg na ul. Dąbrowskiego

Autor zdjęcia: Maciej Myszkiewicz

Spokojny, ambiwalentny, radosny, uzależniony – to wnętrza sylwetek biegaczy mijające nas. Jesteśmy jedną z nich. Każdy z nas inaczej czuje się w biegowej relacji. Warunek, to umiejętność zaakceptowania siebie.
Chcę biegać - to model przywiązania do wysiłku w bliskiej relacji z nim. Biegacz idealny nie istnieje. Bycie biegaczem/czką, to trudna robota. Nie ma w niej instrukcji obsługi. Są tylko zalecenia. Doświadczenie budujemy z błędów tworzonych ze sprzecznych informacji i podpowiedzi często wzajemnie się wykluczających. W bieganiu nie ma gwarancji sukcesu. Nigdy do końca nie wiadomo, co dla nas jest dobre, a co oddala od postępu.

Ja słyszałem, to nie porada, to tylko opinia... Nie ufajmy złowionym, nie popartym namacalnym doświadczeniem pomysłom. W biegu, który ładuje bezproblemowo baterie ekstrawertykowi, introwertyczna osobowość może przechodzić katusze. Zasada; “co cię nie zabije...” nie zawsze wzmacnia. Nawet jeżeli, to blizny oddalają zaangażowanie w trening.

Bieganie trzeba lubić, traktować w relacji po przyjacielsku. Przesadna miłość do pasji zawsze wyprowadzi na manowce. Potrzeba wyidealizowanej czynności uzależnia doprowadzając do wewnętrznego przegrzania. Bieganie tworzy konieczność odczuwania postępu. Ambicja przesuwa granice rozsądku. Sport to pasmo porażek, po których organizm prosi o więcej.

Człowiek zawsze biegał. Biegał, aby zjeść obiad. Biegał, bo nie chciał być przekąską dla innych. Natura w swojej doskonałości dostosowała nasze wnętrze w sprawności do najbardziej wymyślnych potrzeb ruchu. Z zazdrością patrzymy na idealizm tej funkcji podczas mistrzowskich pokazów. Przykładamy je do siebie i z uśmiechem rozbawienia zauważamy, że nie pasują do naszego ciała.


Każdy z nas ma w sobie możliwości wykonywania zadań fizycznych, które zostały czynnościowo zapomniane. Odbudowanie ich wiąże się nie tylko z uaktywnieniem funkcji komórek mięśniowych. Trzeba jeszcze skorelować ją z układem nerwowym. To wymaga czasu. Zbyt szybka mobilizacja aktywów mięśniowych i rozbudowa masy prowadzi do awulsyjnych problemów przyczepów.
Na zdrową starość trzeba zapracować mądrą młodością. To jednak wykluczające się działania. Mądrość młodości, to szybkość działania. To brak często rozwagi wynikającej z tego, że w przeszłości nie osiągaliśmy dojrzałego życia w pojęciu czasów współczesnych. Geriatria nie była przedmiotem królewskiej troski.

Cywilizacyjna wygoda odsuwa konieczność sprawności, wyręcza w wielu funkcjach. Okalecza, prowadząc do dysfunkcji sumujących się z coraz dłuższym statystycznie życiem. Komfort pozbawiony przeszkód nie służy sprawności. Chwytanie, wspinanie, bieg, poruszanie się w środowisku wodnym tworzyły runmageddon dawnych pokoleń. Ten etap przechodził każdy, bez względu na klasę społeczną. Teraz dotyczy tylko znikomego procenta populacji.

W treningu dbajmy o różnorakość terenu. Nie unikajmy trudnych tras. Kręgosłup i stopa czują się doskonale w takiej konfiguracji aktywności, nawet wtedy jak informacje płynące z ich strony mówią coś całkowicie innego. To tylko bunt wcześniejszego zaniedbania, który minie w powtarzalności zdarzeń. Powrót do źródeł nie jest prosty. Musimy w nim często odbudować mosty, które spaliliśmy w aktywnym życiu.
Jesteśmy osobliwym sortem z wmontowaną we wnętrzu chłodnicą. Pocąc się, unikamy przegrzania. Godziny biegu bez odpoczynku, to domena człowieka. Wszystko obok musi odpocząć, aby schłodzić biomechaniczny system. My biegniemy dalej w wyprostowanej postawie dzięki ścięgnu Achillesa. To biologiczna perełka dotycząca naszego gatunku.

Uruchomienie procesów energetycznego spalania tłuszczy, to pół godziny pracy. Spokojnej, ciągłej uruchomiającej wszystkie reakcje cyklu Krebsa mające wpływ na nasze samopoczucie. Stajemy się pełni energii zapraszającej do powtórki. Po drugiej stronie jest bierny wypoczynek wręczający certyfikat lenistwa.

Stabilizacja to równowaga w funkcji, a nie jednostronna wygoda. Komfort psychicznego luksusu odczujemy w przyzwyczajeniu do potrzeb, które tworzą fizyczny reset. To złożony proces możliwy do osiągnięcia przez powtarzalność odkrywającą coraz więcej obszarów sprawności. Zmiana nawyków nie jest łatwa, aby polubić nowość trzeba się do niej przekonać. Później trudno się bez niej obejść.

Nic nas nie wyręczy w montażu mistrzostwa. To indywidualna sprawczość, aby być panem wnętrza i zarządzać napięciem mięśniowym utrzymującym poprawność funkcji mięśni posturalnych. W nich rozpoczyna się każdy ruch. Ułamki sekund przed wykonaniem kroku w marszu, biegu musi nastąpić pierwszy głęboki odruch napięcia tworzący fundament odbicia dla właściwych reakcji mięśniowych przemieszczających nas do przodu. Zaniedbane w utrzymaniu stabilizatory sylwetki spóźniając reakcję powodują, że władzę nad kręgosłupem przejmują grupy wykonujące czynność.

Pochylamy się, garbimy, biegamy obok osi ciała. To sposób na szybką kontuzję. W najdrobniejszym podziale mamy w sobie ponad 600 mięśni. Tysiące lat doskonaliło ich dynamizm. W wygodzie wyłączamy je z pracy. Zapominamy o ich istnieniu.

Jeżeli chcemy panować nad ciałem nie spieszmy się w treningu. Powoli, systematycznie budźmy się z uśpienia. To jedyny sposób na odzyskanie siebie w całości. Biologia w odbudowie czynności jest bardzo łaskawa. Jeżeli nie ma przerwania ciągłości tkanek - wszystko jest możliwe.

Żaden lek nie zastąpi ruchu – ruch jest alternatywą, która może wykluczyć potrzebę leku.


Trening 5-11 lipca – nie zaniedbujmy sprawności. Wiem, że taki tydzień jest czasowo trudny – może połowę z niego.
poniedziałek – rower 1 h + siła ogólna z gumami, rolowanie
wtorek – rozbieganie 20-30 min z 4 x60-00m + 8-12 min interwał ( 10 sek przyśpieszenie, 40 sek bardzo wolny trucht. Po 10-15 min rozbiegania 8-10 km
środa – poszukajmy miejsca w którym możemy potruchtać na boso 20 min z 5 x 100m + duża sprawność LA (akcenty- skipy A, B, C), rozciąganie.
czwartek- stadion – rozgrzewka + WT 2-3 x(200,400m) p. 4 min. Rozbiegajmy boso 10-15 min
piątek –wolne
sobota – rozbieganie z grupą w terenie do 1,5h
niedziela – wolne - basen

Za tydzień. Monika Jackiewicz – biegaczka z elity – cz.1

Paweł Hofman, trener lekkiej atletyki



2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5