Będę walczyć o wznowienie treningów! [wywiad z E. Włodarską]

2021-04-19 19:32:00 (ost. akt: 2021-04-19 15:08:18)
Emilia Włodarska, trenerka sekcji tenisa stołowego w ITR Jeziorak Iława, podczas meczu Iławskiej Ligi Tenisa Stołowego

Emilia Włodarska, trenerka sekcji tenisa stołowego w ITR Jeziorak Iława, podczas meczu Iławskiej Ligi Tenisa Stołowego

Autor zdjęcia: Mateusz Partyga

TENIS STOŁOWY|| Emilia Włodarska, trenerka sekcji tenisa stołowego w ITR Jezioraku opowiedziała nam, jak tenis wpływa na rozwój człowieka oraz jak obecnie wygląda sytuacja z zajęciami w dobie pandemii. Zdradziła również jak doszło do reaktywacji sekcji.
Współpracująca z iławskim klubem oraz z nami Kamila Helwak przeprowadziła ostatnio wywiad z Emilią Włodarską.

Skąd wzięła się Pani miłość do tenisa stołowego i jak długo ona już trwa?
— Tenis stołowy jest ze mną od zawsze. Pamiętam te wspaniałe, beztroskie czasy, kiedy nie mogłam doczekać się treningu. Było to w szkole podstawowej, kiedy wraz z koleżanką uświadomiłyśmy sobie, że tenis może być zupełnie czymś innym niż tylko „zwykłym” tenisem ze świetlicy. Poszłyśmy do klubu ITR Jeziorak Iława i do dziś noszę ten sport w sercu.

Można powiedzieć, że od 2014 roku wzięła się Pani za reaktywację sekcji tenisowej w Iławie. Jak ocenia Pani jej rozwój z perspektywy czasu?
— Początki były trudne, próbowałam powoli odnaleźć się w nowej sytuacji i zrobiłam kurs instruktora sportu. Z miesiąca na miesiąc byłam bardziej pewna siebie, zdobywałam coraz większe doświadczenie, ale patrząc z perspektywy czasu to myślę, że śmiało można powiedzieć, że tenis na nowo cieszy się dużą popularnością.

Co się stało, że ITR stanął w miejscu i nie cieszył się tak dużą popularnością w tamtym okresie?
— W tamtym czasie sekcja zajmowała się seniorskim trenowaniem — nie było naborów, nikt nie prowadził zajęć dla dzieci. Stąd brak popularności, aż w końcu otrzymałam telefon oraz pytanie czy jestem zainteresowana trenowaniem dzieci, czyli tak naprawdę rozpoczęciem wszystkiego od zera. Byłam bardzo podekscytowana, gdyż tenis od zawsze sprawiał mi wiele radości i pomyślałam, że chętnie spróbuje, tym bardziej, że miałam długą przerwę od tej dyscypliny sportu.

Czy po reaktywacji sekcji na zajęcia zgłosiło się dużo chętnych? W jakim wieku były to osoby?
— Na początku starałam się szukać osób wśród znajomych, sąsiadów — dzieci, które by chciały spróbować. Udało się to z powodzeniem. Zauważyłam, że dzieci bardzo chętnie przychodzą na treningi w przedziale wiekowym od 8 do 16 lat.

Jakimi tenisowymi osiągnięciami może się pochwalić ITR?
— Kiedyś ITR brał udział w ligowych rozgrywkach, nawet występował w I lidze. Zawodnicy klubu stawali na podium mistrzostw naszego województwa.

Jest rok 2018 i coraz więcej młodzieży chętniej uczęszcza na zajęcia tenisa. Jakie to było uczucie?
— Piękne uczucie, radość w sercu, poniekąd spełnienie i motywacja na więcej, rozwój i popularyzacja tej dyscypliny sportowej — na to właśnie stawiałam wówczas i wciąż stawiam. Największą motywację dają mi dzieci, które chętnie przychodzą do mnie na treningi.

Gdzie najczęściej odbywają się lokalne turnieje? Czy cieszą się one dużą popularnością wśród kibiców?
— Gramy wszędzie, gdzie się da: Ostróda, Lidzbark, Brodnica, Lubawa, wiele można wymieniać. Z każdym turniejem kibiców przybywa.

Jak gra w tzw. „ping-ponga” wpływa na człowieka? Jakie są najważniejsze zalety tego sportu?
— Gra w ping ponga jest fantastycznym sportem dla wszystkich w każdym wieku. Tenis stołowy rozwija motorykę, szybkość oraz moc naszego ciała, a także pozytywnie wpływa na nasz umysł i rozwija dokładność oraz precyzję. Dzieci, które mają z nim kontakt są bardziej wytrwałe w dążeniu do celu, stają się bardziej pracowite i zdyscyplinowane. Takie cechy z pewnością zaprocentują w dorosłym życiu. Jeżeli z małego sportowca wyrośnie zawodnik to super, ale traktujmy to jako dodatkowy bonus, bo niezależnie jaką drogę wybierze w przyszłości, to czas poświęcony na treningi i tak okaże się wspaniałą inwestycją.

Jak sekcja radzi sobie obecnie, czyli w dobie pandemii koronawirusa? Napotykacie problemy związane z organizacją zajęć?
— Moje treningi odbywały się w sali przy ul. Asnyka w Iławie, która należy do szpitala. We wrześniu ubiegłego roku zabrali nam ją z dnia na dzień. To niewyobrażalne, w jakiej sytuacji zostaliśmy postawieni. Ogromny ból, tęsknota za treningami, za dziećmi... Myślałam wtedy, że nie poddam się i stanę na głowie, aby coś znaleźć. Niestety moje optymistyczne spojrzenie zaczęło gasnąć. Na dzisiaj nie mamy treningów, dzieci oraz rodzice czekają z niecierpliwością kiedy w końcu zobaczymy się w sali.
Wielki trud, duże zaangażowanie, które wkładałam w każdy jeden trening — można powiedzieć, że to przepadło, moja praca, staranie się o to, żeby nauczyć dzieci tego sportu… Cały czas patrzę z nadzieją, że tam wrócimy, ale niestety jest ciężko. Każdy tłumaczy to covidem, tym, że nie ma odpowiedniego zaplecza, żeby przetrzymywać nasze stoły, a nawet, jeżeli znaleźlibyśmy salę, to naszej sekcji nie stać na opłacenie jej. Mówię to z wielką przykrością, bo wiem jak wiele dzieci czeka na trening, a ja jestem bezradna. Mimo wszystko, będę walczyć!

Czy ma Pani jakieś pozasportowe zainteresowania?
— Dobra muzyka. Oprócz tego, mam dwóch wspaniałych synków, z którymi uwielbiamy spacerować i grać w gry planszowe.

Moim największym sportowym marzeniem jest…
— …żeby tenis stołowy znowu „wszedł” do sali gimnastycznej, a tam wytrenowanie zawodnika, który będzie moim następcą, który tak samo jak ja pokocha ten sport i będzie go dalej uprawiał.

Rozmawiała Kamila Helwak

Trenerka ze swoją ekipą

Przez wiele lat drugim domem tenisistek i tenisistów stołowych z Iławy była sala sportowa przy ul. Asnyka. Niestety, musieli ten dom opuścić


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5