Rykowisko – jesienne misterium jelenich godów [foto]

2020-10-04 08:11:46 (ost. akt: 2020-10-04 08:25:07)
Stadny byk ze swoim haremem

Stadny byk ze swoim haremem

Autor zdjęcia: Stanisław Blonkowski

Gdy liście drzew zaczynają się przebarwiać, przyjmując bajeczne kolory złotej polskiej jesieni a na niebie odwiecznym, podniebnym szlakiem zaczynają ciągnąć na południe stada gęsi i żurawi, z początku pojedynczo, z rzadka rozlegają się miłosne porykiwania szukających łań byków.
To uwertura do rykowiska, niezwykłego, powtarzającego się corocznie, osiągającego swoje apogeum około 20 września, swoiste leśne misterium. Rykowisko, czyli gody jeleni trwają około 4 tygodni, a ich termin i nasilenie w znacznej mierze są uzależnione od pogody. Zwłaszcza przymrozki, które co prawda w ostatnich latach zdarzają się bardzo rzadko, powodują wyraźne ożywienie jelenich amorów. Pozostaje jeszcze wpływ obecności wilków obecnych od niedawna na naszym terenie, ale to temat na zupełnie inne opowiadanie.

Tu nieco należy przybliżyć specyficzny język łowiecki zrozumiały tylko przez leśników, którzy łowiectwa uczą się w swoich leśnych szkołach, nawet jeśli w przyszłości nie będą nigdy myśliwymi i oczywiście przez myśliwych. Znajomość tego języka odróżnia doświadczonych myśliwych od żółtodziobów.

Powróćmy jednak do tematu mojej opowieści. Najwcześniej zaczynają ryczeć młode byki – to „organiści”. W pierwszej dekadzie września, a zwłaszcza gdy przymrozek oszroni jesienny las, rykowisko nabiera tempa. Można już określić miejsca koncentracji jeleni – mogą to być śródleśne łąki, niedostępne, omijane przez ludzi tereny bagienne, młodniki, czasem świeżo odnowione powierzchnie zrębowe.


Gdy rykowisko osiągnie apogeum, można je porównać do koncertu orkiestry symfonicznej: potężnym, niskim basem odzywa się byk stadny, posiadacz haremu składającego się czasem nawet z kilkunastu łań. Wokół kręcą się nieco słabsze byki, usiłujące „pyskować” bykowi stadnemu. Krążą wokół chmary mając nadzieję, że stadny byk zagapi się na chwilę i będą mogły uwieść którąś z przychylnych mu łań. Nie jest to łatwe, bo stadny byk bez przerwy biega wokół łań i czasem dość bezceremonialnym szturchnięciem zaganiając gapowiczkę „do szeregu”.

Byk stadny broni dostępu do chmary innym bykom i na każdy sygnał zbliżania się intruza reaguje odpowiednio odstraszającym rykiem. Następnie wychodzi mu na spotkanie i jeśli przybysz nie zrejteruje dochodzi do rozstrzygającego pojedynku. Walka jest zażarta, zależna od sił przeciwników. Zwycięzca obejmuje władanie nad chmarą łań, obwieszczając to tryumfalnym głosem, a zwyciężony musi salwować się ucieczką.

W oddali słychać tęskne porykiwania byków, które poszukują pojedynczych łań, nie mając szans w starciu z mocniejszymi rywalami. To chłysty. Łanie wyglądają na całkowicie niezainteresowane tym całym zamieszaniem, skupiając się na trywialnym skubaniu trawy lub smakowitych gałązek drzew i krzewów. Byki oczywiście nie mają czasu na solidną przekąskę, co powoduje, że w okresie rykowiska tracą nawet do 20% wagi. W jeleniej chmarze przebywa również urodzona wiosną młodzież, która oczywiście niewiele wie o miłosnych uniesieniach. Młode byczki naśladują w zabawie pojedynki, te wprawki przydadzą się im w dorosłym życiu. Bardzo stare byki, które lata świetności mają już dawno za sobą, prowadzą przeważnie tylko jedną łanię, prowadząc żywot skryty, odzywają się niezwykle rzadko, jak na „starszego pana” przystało.


Tu troszkę o języku łowieckim. Zwierzyna, czyli zwierzęta łowne dzieli się na zwierzynę płową: łosie, jelenie, daniele, sarny; zwierzynę czarną: dziki, muflony. Wymienione, to zwierzyna gruba.
Zwierzyna drobna to: zające, lisy, kuny, tchórze oraz pióro, czyli ptactwo: gęsi, kaczki, kuropatwy, bażanty, grzywacze.

Wracając do opisu jeleni to: na łbie byk nosi nie rogi, ale poroże zwane inaczej wieńcem. Wieniec składa się z dwóch tyk a na nich wyrastają odnogi, które licząc od dołu do góry mają następujące nazwy: oczniak, nadoczniak, opierak. Na samej górze jest korona (lub jej nie ma). Korona musi składać się co najmniej z trzech odnóg.


O byku, który ma po obydwu stronach tyki zwieńczone koronami mówimy, że jest obustronnie koronny. Jeśli korona jest tylko na jednej tyce, mamy do czynienia z bykiem jednostronnie koronnym. Młody byczek, którego poroże nie wykształciło jeszcze żadnych odnóg, zwie się szpicakiem, zaś bardzo starego byka wykazującego daleko idące uwstecznienie wieńca, zakończonego pojedynczym, ostrym grotem, nazywamy szydlarzem. Takie byki są szczególnie niebezpieczne dla rywali, ponieważ górna część wieńca ma rzeczywiście ostre niczym szydło zakończenie, które może śmiertelnie zranić przeciwnika.

Byk o wieńcu, w którym na jednej tyce jest np. sześć odnóg (liczy się zawsze tyka o większej liczbie odnóg) zwie się dwunastakiem. Jeśli na jednej tyce jest sześć odnóg a na drugiej pięć lub cztery to taki byk zwie się dwunastakiem nieregularnym. A jeśli jedna z tyk wieńca (ta bogatsza) ma jedenaście odnóg? Będzie to dwudwudziestak. Proste, prawda?

Nie do końca wiemy po co bykowi takie obciążenie łba? Jedni twierdzą, że jest pomocne w wygrzebywaniu pokarmu, inni, że do walki lub obrony. Z całą pewnością jest oznaką kondycji byka. Myśliwy selekcjoner (diabelnie trudny egzamin) musi w terenie, na podstawie jego wyglądu określić wiek byka oraz siłę jego wieńca i na tej podstawie jego kondycję i przydatność w łowisku.


Jelenie corocznie zrzucają swoje poroże a wiek absolutnie nie jest określany po liczbie odnóg, jak to niektórzy mylnie mniemają. Jeleni temat jest olbrzymi i nie mieści się w krótkim z konieczności tekście. Pozwolę sobie jeszcze wyjaśnić pochodzenie powiedzenia: „przyprawić komuś rogi”, jako że ma ono myśliwskie źródło. Otóż w dawnym Imperium Romanum prawo do polowania na jelenie mieli wyłącznie cesarze. Jeden z nich, bodajże Dioklecjan, był ponoć wielkim kobieciarzem. Po to żeby się pozbyć z domu mężów nadobnych, rzymskich patrycjuszek, obdarowywał ich prawem do polowań na jelenie. Ten wielki zaszczyt był w sposób widoczny demonstrowany zawieszeniem jeleniego poroża nad wejściem do pałacu obdarowanego wielmoży. Szczęśliwy obdarowany oddawał się rozkoszom polowania, gdy tymczasem osamotniona patrycjuszka oddawała się darczyńcy – wszak nie odmawia się cesarzowi. Stąd zrodziło się do dziś znane powiedzenie a zdradzony mąż nazywany jest rogaczem.

Współcześnie jelenie wieńce wiszą przed wejściem do niektórych leśniczówek. Proszę jednak nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków. Obecnie prawo do polowania na jelenie byki mają tylko selekcjonerzy i otrzymują je nie jako darowiznę od suwerena (przełożonego) lecz od łowczego koła łowieckiego.

Stanisław Blonkowski / Życie Powiatu Iławskiego


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5