SPOTKANIA Z HISTORIĄ|| Antoni Gierszewski — ojciec iławskiego żeglarstwa, budowniczy bazy przy ul. Chodkiewicza [ZDJĘCIA]

2020-03-08 10:00:00 (ost. akt: 2020-03-08 10:14:16)
Rozpoczynamy kolejny cykl spotkań z historią w nieco innej odsłonie. Dzięki uprzejmości Marka Siwickiego autora książki „Przystanie ciepłych wiatrów” przedstawimy państwu historię miejsc o wielkim znaczeniu dla rozwoju turystyki i sportów wodnych w powiecie iławskim.
Międzyszkolny Ośrodek Sportów Wodnych w Iławie
Historia Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego w Iławie sięga lat 50-tych ubiegłego wieku. MOS jest dziś rozpoznawalnym miejscem rekreacji i sportów wśród dzieci i młodzieży powiatu iławskiego. Historia powstania i użytkowania tego obiektu dziś jest jednak zupełnie zapomniana. Warto więc przybliżyć wszystkim zainteresowanym powojenne dzieje sportu żeglarskiego, trochę faktów związanych z tym popularnym miejscem oraz przedstawić sylwetki tych osób, bez których idea żeglugi i sportów wodnych na Jezioraku nie urosłaby do tego poziomu co dziś.

Najwięcej instruktorów i nauczycieli żeglarstwa i turystyki wodnej było związanych z działalnością edukacyjną młodzieżowych ośrodków żeglarskich, między innymi tego w Iławie. W kolejnych wydaniach Życia Powiatu Iławskiego (gazetowa siostra "Gazety Iławskiej") przedstawimy najciekawsze fakty z historii powstania MOS w Iławie oraz unikatowe zdjęcia od pierwszych lat jego funkcjonowania.

PIERWSZA CZĘŚĆ HISTORII MOS IŁAWA
Międzyszkolny Ośrodek Sportów Wodnych – obecnie Międzyszkolny Ośrodek Sportowy w Iławie, powstał w 1958 r. przy miejscowym Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Żeromskiego w Iławie ( obecnie Zespół Szkół Ogólnokształcących im. Stefana Żeromskiego w Iławie). Sekcje żeglarskie utworzono również w szkolnym Klubie Sportowym oraz Międzyszkolnym Klubie Sportowym „Orzeł”, a także w szkolnym kole Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Ośrodek przez lata nazywano różnie. W kronice, prowadzonej przez uczniów, używano nazwy Szkolny Ośrodek Sportów Wodnych. W dokumentacji iławskiego Wydziału Oświaty placówka widniała jako Szkolny Ośrodek Sportowy. Miejscowy regionalista Hieronim Baczewski i prezes Zarządu Głównego Towarzystwa Miłośników Ziemi Iławskiej używa nazwy Międzyszkolny Ośrodek Sportów Wodnych. I tak było w rzeczywistości do roku 1975, kiedy został rozszerzony zakres działalności MOSW o sekcje lekkiej atletyki i koszykówki i dokonano zmiany nazwy na Międzyszkolny Ośrodek Sportowy w Iławie.


W każdym ze szkolnych ośrodków żeglarskich kluczową rolę w jego powstawaniu, a później budowie i rozwoju odgrywała najczęściej jedna osoba. Zwykle przez wiele lat. W trakcie działalności dołączali do niej inni. Najczęściej byli to pasjonaci żeglarstwa, osoby o społecznikowskim zacięciu, oddane dziełu wychowania młodzieży przez wspólne uprawianie turystyki wodnej, żeglarstwa w formie popularnej, zasadzającej się przede wszystkim na wędrówkach i krajoznawstwie, czy sportowej, służącej rywalizacji i wynikowi.

Taką osobą w historii iławskiego MOS-u był Antoni Gierszewski, nazywany „Profesorem”. Jego działalność na rzecz młodzieży była wyjątkowa. Inspirował młodych ludzi do uprawiania turystyki, organizował wycieczki, rejsy oraz spływy. Zainicjował też budowę przystani nad Jeziorakiem...

>>> W sierpniu 1957 r. został nauczycielem wychowania fizycznego we wspomnianym liceum oraz kierownikiem szkolnego internatu. Był także inspektorem kultury fizycznej i wychowania na powiat iławski. Gierszewski, nazywany z szacunkiem „Profesorem”, inspirował młodzież liceum oraz internatu do uprawiania turystyki, organizując wycieczki krajoznawcze, a także rejsy oraz spływy żeglarskie i kajakowe. Zainicjował budowę szkolnej przystani żeglarskiej nad Jeziorakiem, której od 1958 r. był pierwszym kierownikiem. Inicjatywa Gierszewskiego spotkała się wówczas z wielkim zainteresowaniem młodzieży, bowiem w latach 50. żadna z sekcji rekreacyjnych i wyczynowych iławskich klubów nie miała profilu żeglarskiego. Tymczasem wyjątkowo atrakcyjne położenie Iławy rozbudzało wyobraźnię miejscowej młodzieży, wychowującej się od najmłodszych lat nad wodą i z racji wieku ciekawej życia oraz otwartej na nowości. W tej sytuacji organizowanie działalności wodniackiej i żeglarskiej było łatwiejsze, zważywszy na atut lokalizacji Iławy, położonej nad Jeziorakiem, piątym co do wielkości jeziorem w Polsce.

Atrakcyjne dla działalności wodniackiej było sąsiedztwo kilku mniejszych jezior, stanowiących wraz z kanałami atrakcyjny szlak wodny, którym z centrum Iławy przez rzeki Iławkę i Drwęcę można dopłynąć do Wisły.


>>> Początek szkolnej flocie dały dwie żaglówki typu BM, pozyskane z przystani szkolnej Liceum Ogólnokształcącego w Morągu. Wystąpiła o nie do Kuratorium Okręgu Szkolnego w Olsztynie dyrekcja Liceum Ogólnokształcącego w Iławie. Dwa namioty oraz koce zdobył osobiście Antoni Gierszewski. Skromną bazę wzbogaciły też cztery żaglówki typu BM i siedem kajaków z Ośrodka Sportów Wodnych w Piszu. W 1958 r. zakupiono do ośrodka osiem nowych kajaków.


Dwie możliwe lokalizacje były nieco odległe od zabudowań szkoły. Wyznaczono je przy tzw. „Politechnice”, czyli dawnym porcie, gdzie szkolili się kapitanowie żeglugi wielkiej oraz na przeciwległym w stosunku do położenia szkoły brzegu Jezioraka. Tego jednak terenu z powodu różnych trudności nie można było pozyskać. Ostatecznie na miejsce budowy przystani wyznaczono działkę nad brzegiem Jezioraka przy ulicy Chodkiewicza, położoną około 200 metrów od szkoły i internatu.

>>> W 1959 r. na wiosnę była już gotowa dokumentacja ośrodka, ale brakowało funduszów na jego budowę. A kiedy już środki uzyskano, nie było wykonawcy. W 1960 r. do realizacji inwestycji przystąpiło Powiatowe Przedsiębiorstwo Budownictwa Terenowego w Iławie. Powstały wykopy pod budynek, a prace prowadzono nieprzerwanie przez zimę, bo była łagodna. Na początku 1961 r. były gotowe mury, a we wrześniu oddano obiekt w stanie surowym do użytku. Budynek nie był wykończony wewnątrz, a teren wokół niego nierówny i zanieczyszczony. Porządkowaniem obejścia zajmowała się młodzież. Pracowali nie tylko członkowie ośrodka, ale niemal wszyscy uczniowie liceum. Chłopcy wozili taczkami piasek, a dziewczęta go rozgrabiały. Zbierały też kamienie, przydatne do wyrównywania terenu. Na skarpę za budynkiem zwożono darń i układano z niej trawnik. Powstało ogrodzenie oraz betonowe nabrzeże.
Prace ciągnęły się do późnej jesieni. W 1962 r. ukończono budowę i obiekt z zagospodarowanym nabrzeżem i pomostami oddano oficjalnie do użytku. Wartość prac wykonanych przez młodzież szacowano na 100 tys. złotych. Kuratorium przeznaczyło na ten cel 300 tys. złotych. Nowoczesność ośrodka i jego znaczenie jako miejsca wypoczynku i prowadzenia zajęć w sportach wodnych chwaliła lokalna prasa. Wyróżniała też Antoniego Gierszewskiego jako inicjatora przedsięwzięcia i aktywnego działacza szkolnego Związku Sportowego w Iławie.




O autorze

Marek Siwicki
, doktor nauk humanistycznych, dziennikarz i starszy wykładowca na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie oraz Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego i Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Interesuje się zagadnieniami praktyki i etyki w mediach, pedagogiką medialną oraz dziejami i edukacyjnymi aspektami kultury fizycznej, a żeglarstwa w szczególności. Pracował w „Gazecie Olsztyńskiej”, a od początku lat dziewięćdziesiątych był redaktorem i dziennikarzem „Gazety Wyborczej” w Olsztynie. W TVP1 prowadził programy publicystyczne „Rondo” oraz „Stop”. W Radiu Zet był korespondentem z Olsztyna, zaś w Radiu Olsztyn redagował i prowadził autorską audycję „Popołudnie ze sportem”, mając także stały felieton w audycji „Magiel polityczny”. Publikował w miesięczniku Press. W trakcie pracy w mediach interesował się głównie tematyką społeczną oraz sportową. Napisał książkę „Czarodziej wiatru”, składająca się z kilkunastu wywiadów z Karolem Jabłońskim, jednym z najlepszych sterników świata. Krainę Wielkich Jezior Mazurskich przemierza, kiedy tylko może i na czym się da, by latem z wody, a zimą z bojera patrzeć na dobrze znane zakątki. Z równą pasją wędruje też po Tatrach – najchętniej szlakami generała Mariusza Zaruskiego.

Opracowała: Joanna Babecka, powiat-ilawski.pl (Życie Powiatu Iławskiego)



Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Znawca #2963587 | 10.10.*.* 24 sie 2020 00:56

    Przepraszam o kim mowa?

    odpowiedz na ten komentarz

  2. PZPR #2882524 | 176.118.*.* 9 mar 2020 12:46

    D;la mnie Agapit był fest i tyle. Ale nie pozwalał na luzactwo. Miał jednak swoje zasady i maniery, nie do zniesienia przez większość. Nas nie złapał nigdy jak żem wino pod pierzyną w pokoiku 212 wyciągnęli. A robili my wtenczas kiedy on miał już pod deklem i nie wyczuł nas na chuch... Po maturze każden z nas po flasze obciągnął i uszło, bosmy to robili z głową na karku

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-4) odpowiedz na ten komentarz

  3. Tannan #2882359 | 145.237.*.* 9 mar 2020 08:44

    ośrodek w 1/3 wybudowali uczniowie, w wolontariacie,, charytatywnie. po latach w III RP sprzedano za bezcen prywaciarzowi...

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz

  4. Beata #2882109 | 5.173.*.* 8 mar 2020 13:41

    Blada twarz

    odpowiedz na ten komentarz

  5. były uczeń #2882078 | 209.141.*.* 8 mar 2020 12:26

    Nie neguję zasług Antoniego Gierszewskiego dla lokalnego żeglarstwa i turystyki. Ale pamiętam Go także jako nauczyciela - typowego zamordystę o niezbyt przyjemnych dla uczniów metodach działania przedwojennego kaprala, którym zresztą podobno był. Był zwykłym brutalem udającym niezwykle szarmanckiego dżentelmena wobec dam. Ale potrafił być także niezbyt kulturalny wobec uczennic - pamiętam nieprzyjemny obrazek, gdy pewnego razu pewnej uczennicy rozkazał przeczołgać się przez salę gimnastyczną w jej pełnym ubraniu za to, że jedną nogą ubraną w but stanęła na parkiecie sali. A już kompletny krzyż pański z panem "Glacą" miała młodzież mieszkająca w licealnym internacie, gdzie zamieszkiwał także Gierszewski. Gdy wracał późną nocą w stanie wiadomym potrafił budzić cały internat i robić uczniom tzw. ścieżki zdrowia. A nocami często balował w iławskich knajpach w towarzystwie niejakiego Pepanca od tzw. PO oraz pana profesora od plastyki, który później na zajęciach z uczniami ciągle cierpiał na dolegliwości związane z tzw. stanem wskazującym na spożycie. A co na to wszystko pan dyrektor Liceum? W latach 70 dyrektorem był pewien pan M., który w szkole nie miał chyba wiele do powiedzenia, gdyż faktyczną rolę tzw. dyra pełnił właśnie pan "Glaca". Jeśli dziś chcemy robić z kogoś istotę wręcz świętą to powinniśmy wiedzieć o wszystkich "zasługach" bohatera, a nie tylko tych wybranych.

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (3)

    2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5