Felieton Andrzeja Buka o szkolnictwie: Paradoksy

2018-08-05 15:00:00 (ost. akt: 2018-08-03 13:42:13)

Autor zdjęcia: pixabay.pl

Paradoksy towarzyszą nam niemal we wszystkich dziedzinach życia. Wszelkie nauki podają ich liczne przykłady. Lubował się w nich grecki filozof Zenon z Elei z tym słynnym opisującym pogoń Achillesa za żółwiem, lub przykład strzały, która porusza się pozostając w spoczynku...
Są też dowcipy o paradoksach polegające na grze słów np. ten o rozwolnieniu: rzadko a jednak często, chociaż niesmaczny, to jednak występuje tu element zaskoczenia. Zazdrościłem osobom potrafiącym znaleźć przykłady paradoksów, gdyż nie zostałem obdarzony wystarczającym talentem do wynajdowania takich rzeczy, ale w końcu udało się i mnie. Chociaż sam należę do związku zawodowego (ZNP), nie mam o nim wysokiego mniemania. Jako nauczyciel mam do wyboru wymieniony wyżej lub Solidarność. Ten ostatni popiera PiS i akceptuje wszelkie szkodliwe dla uczniów i nauczycieli działania rządu, zaś ZNP udaje aktywność, polegającą na organizowaniu dwa razy do roku marszów protestacyjnych i krytyki w mediach. Są to działania na tyle skuteczne, że rząd robi co chce, a ZNP ma podkładkę do sprawozdawczości, żeby się nikt nie czepiał, że nic nie robi.
Niedawno w sporze ze znajomymi o związkach zawodowych dotarł do mnie paradoks związków zawodowych, które powstały, aby bronić praw pracowników, otaczać ich opieką prawną w przypadku sporu z pracodawcą, chronić przed mobbingiem. Jest to piękna teoria mająca jednak niewiele wspólnego z rzeczywistością, bo tak naprawdę związki zabierają pracę reszcie pracowników. Najwygodniej przedstawić będzie ten paradoks na przykładzie szkół. Jeśli w szkole X istnieje związek zawodowy, to w zależności od ilości stanowisk kierowniczych, nabywa on prawo do wyboru odpowiedniej ilości pracowników chronionych ustawowo przed zwolnieniem. Z reguły jest to zarząd, delegaci itp.
W jednej szkole może być chronionych przed zwolnieniem od 3 do 5 pracowników. Jeśli więc do związku należy nauczyciel historii – wybór przedmiotu przypadkowy – a szkoła liczy 2 historyków, to już jeden ma zapewnioną pracę, natomiast drugi może stracić pracę. Paradoks pojawia się, gdy ten drugi jest lepszym nauczycielem od kolegi i jeszcze należy do tego samego związku.
Dyrektor starający się o zachowanie miejsc pracy, nie może zmniejszyć obydwóm przejściowo etatów, bo ustawa o chronionych wyklucza taką możliwość. Jeśli w szkole istnieją dwa związki, to może się okazać, że blokują one nawet 20% etatów, pozbawiając automatycznie swoich kolegów pracy. Ktoś kiedyś zadbał o ochronę związkowców nie dbając celowo lub przez niedopatrzenie o resztę zatrudnionych, najwyższa pora, aby to zmienić i dopiero wtedy centrale związków wyjdą na ulice, ale nie będzie to walka o prawa pracownicze, tylko o swoje przywileje?


Andrzej Buk

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Postronny #2550214 | 79.190.*.* 6 sie 2018 10:32

    Ja tak za bardzo nie rozumiem dlaczego pan Andrzej w ogóle jest w związku zawodowym, przecież przynależność jest dobrowolna. Chyba, że sam tej ochrony chce.

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) odpowiedz na ten komentarz

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5