Sezon kryzysowy, normalny i lepszy...

2022-09-20 09:02:42(ost. akt: 2022-09-20 09:09:43)

Autor zdjęcia: CPiIT w Giżycku

Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Giżycku reprezentowało miasto podczas wojewódzkich obchodów Światowego Dnia Turystyki, które odbyły się 15 września w porcie lotniczym Olsztyn Mazury. Była to okazja do podsumowania tegorocznego sezonu turystycznego. Jakie to było lato na Mazurach? Centrum sprawdziło i policzyło...
Jak informuje Centrum promocji i Informacji Turystycznej w Giżycku, pandemia zaburzyła spojrzenie na sezon wakacyjny, a nawet szerzej letni. Pozbawieni możliwości wyjazdów zagranicznych skoncentrowano się na ofercie krajowej, bon turystyczny był dodatkową zachętą, stąd wrażenie oblężenia wakacyjnego. Oferta wrześniowa cieszyła się równie dużym zainteresowaniem bez względu na pogodę, a inwestycja w domek letniskowy wydawała się być strzałem w „10”! Sezony pandemiczne uznane zostały za rekordowe, Mazury zalały "dzikie tłumy", choć w hotelach było tylko połowiczne obłożenie.

Normalne lato
Sezon 2022 miał być jeszcze lepszy, bo już bez ograniczeń pandemicznych. Był to sezon normalny, czyli w wymiarze ilościowym i obłożeniowym „przedpandemiczny”! Letnie "oblężenie" nigdy nie zaczynało się z pierwszym dniem wakacji, a pierwsza połowa lipca zawsze była „rozbiegowa” i to nie tylko na Mazurach. Apogeum sezonu zawsze koncentrowało się pomiędzy 15 lipca, a przedostatnim weekendem sierpnia, a realną konkurencją dla oferty krajowej była i jest od lat oferta zagraniczna, zwłaszcza w obszarze wyjazdów rodzinnych we wschodnie i południowo-wschodnie zakątki Morza Śródziemnego i tę konkurencję dało się odczuć zarówno w czerwcu, jak i podczas całych wakacji.

Fot. CPiIT w Giżycku

Sezon kryzysowy
Był to sezon kryzysowy w wymiarze ekonomicznym, czyli:
- inflacja i wzrost kosztów życia obniżyły realną siłę nabywczą Polaków i skurczyły lub zlikwidowały tzw. fundusz swobodnej dyspozycji, a więc tę część domowych budżetów, która finansuje rozrywkę i wypoczynek,
- wzrost stóp procentowych i ogólnych kosztów życia skłonił część rodzin do rezygnacji z wakacyjnego wypoczynku,
- wzrost cen źródeł energii oraz pracy spowodował wzrost cen usług gastronomicznych i noclegowych, co w połączeniu ze spadkiem siły nabywczej klientów ograniczyło dostępność owych usług,
- ci, którzy nie zrezygnowali z wypoczynku najczęściej skracali pobyty, obniżali standard wypoczynku (Biedronka, nie restauracja) i/lub ograniczali zakupy/wejścia,
- wielu liczyło na „last minute” i wstrzymywało się z rezerwacjami, co potęgowało niepewność co do sezonu w branży i skutkowało podbijaniem cen w sierpniowe weekendy.
Analiza obłożenia bazy noclegowej realizowana przez Centrum Promocji i Informacji Turystycznej w Giżycku pokazała ową normalność - 81,36% jako średni wynik dla całego powiatu, to ani powód do zadowolenia, ani do rozpaczy. Słabszy od gminnego wynik miasta to w zasadniczej mierze efekt wyższych cen usług hotelowych w Giżycku. Średnie mają jednak to do siebie, że zacierają skrajne bieguny, a skala owych skrajności była spora. Są obiekty, które okres wakacyjny zamknęły prawie 100% obłożeniem, są takie które przekroczyły 90%, ale i są takie, które ledwie prześlizgnęły się ponad 50% progiem! Nie było załamania po 15 sierpnia, gdyż wyniki kolejnych dwóch tygodni zdecydowanie przewyższały wyniki pierwszej połowy lipca. Odgłosy dobiegające z rynku pokazują, że kryzysu prawie nie było widać na wodzie, skoro ilości śluzowań nie odbiegały od ubiegłego roku. Wśród czarterów dominowało 90% i wyższe obłożenie, choć oczywiście zdarzyły się "wtopy" na poziomie 50-60%. Praktycznie wszystkie płatne atrakcje zgłosiły spadek ilości sprzedanych biletów, a skala spadków wahała się od 4 do 20%. Z drugiej strony bilety na imprezy plenerowe rozchodziły się bez problemów.

Fot. CPiIT w Giżycku

Przybyło gości jednodniowych
Finalnie musimy jednak na ów sezon wakacyjno-letni spojrzeć także przez pryzmat danych z logowań do sieci GSM. Trzeci sezon pomiarów w tym samym czasie, tą samą metodą, na tym samym obszarze i z wykorzystaniem tego samego narzędzia. I cóż wychodzi? W tym nieudanym sezonie, w którym "gołym okiem" nie widać było tłumów, do powiatu giżyckiego w okresie czerwiec-sierpień zawitało 169281 turystów i odwiedzających, czyli o 2% WIĘCEJ aniżeli w analogicznym okresie 2021 r. Jak to możliwe? Turystów, a więc osób które spędziły choć 1 nocleg na terenie powiatu, było i owszem mniej o 3%, a w grupie turystów krajowych było to nawet 8,5% i zwłaszcza ten spadek musiał mieć odbicie w statystykach bazy noclegowej, zwłaszcza że towarzyszyły mu krótsze pobyty. Ale tzw. odwiedzających, a więc osób, które zawitały na min. 4 godziny do powiatu i korzystały z naszych atrakcji (np. rejsy statkami, twierdza, imprezy) przybyło rok do roku o prawie 18% i co ciekawe, cały ów wzrost wygenerowali odwiedzający regionalni, a więc mieszkańcy naszego województwa, głównie sąsiedzi (mieszkańcy powiatu giżyckiego byli wyłączeni z pomiaru). W przypadku Giżycka ów wzrost sięgnął prawie 37% co w jakiejś mierze tłumaczy rozchodzenie się biletów na imprezy.
Oczywiście należy pamiętać, że nie wszyscy posiadają tzw. komórki, tak jak i nie wszyscy odwiedzają w celach turystycznych, ale też może być i tak, że załoga przepływająca Kanałem Łuczańskim nie zostanie odnotowana jako gość Giżycka, gdyż była krócej niż 4 godz. Takie są jednak uroki liczb i statystyk. Niby mówią wszystko, ale cała sztuka polega na ich interpretacji. Spadek realnej liczby turystów to spadek liczby tych, którzy zostawiali w kasach lokalnych biznesów najwięcej środków, to ich nie było widać, a to oni tworzyli codzienny "tłum wakacyjny". Odwiedzający, głównie weekendowo-eventowi, uratowali statystyki, ale nie mogli uratować ogólnego odbioru sezonu i wyników finansowych branży, zwłaszcza że w swych zachowaniach oszczędnościowych nie różnili się od turystów.
źródło: CPiIT w Giżycku

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5