Mieszkańcy Wydmin bez ogrzewania i ciepłej wody

2022-09-19 12:20:13(ost. akt: 2022-09-19 11:14:45)

Autor zdjęcia: Gmina Wydminy

Spółdzielnia mieszkaniowa w Wydminach sprzedaje grunty wraz z kotłownią, która dostarcza ciepło do dużego osiedla. Blisko 700 osób zostało bez ciepłej wody i ogrzewania. Jak twierdzą lokalne władze, jest to działanie samowolne, nadgorliwe i niepotrzebne przedstawiciela zadłużonej i będącej w likwidacji spółdzielni.
Spółdzielnia mieszkaniowa w Wydminach będąca od czterech lat w stanie likwidacji rozpoczęła sprzedaż swoich nieruchomości. Na terenie działek znajduje się budynek kotłowni, w której zainstalowane są kotły grzewcze zasilające w energię cieplną i ciepłą wodę lokale w ośmiu blokach mieszkalnych, w których mieszka kilkuset mieszkańców.
- Przez samowolne, nadgorliwe i niepotrzebne działania członka zarządu spółdzielni już od kilku miesięcy na osiedlu nie ma ciepłej wody. Rozpoczął się sezon grzewczy i prawie siedmiuset mieszkańców zostało bez ogrzewania - mówi Radosław Król, wójt gminy Wydminy. - To efekty procesu likwidacji spółdzielni, która wiele lat temu przejęła popegeerowskie grunty wraz z kotłownią. Teraz spółdzielnia jest zadłużona, a jej przedstawicielka sprzedaje majątek. Obecnie obiekt wraz z gruntem wartości około miliona złotych wystawiony jest na sprzedaż za blisko trzysta tysięcy. Już w ubiegłym roku wystąpiłem do spółdzielni z wnioskiem o wykupienie tego terenu przez gminę i przejęcie kotłowni, ale okazało się, że część terenu to grunty rolne i pierwszeństwo ma Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Zapewniłem KOWR o chęci odkupienia tych gruntów wraz z kotłownię, ale do dziś nie otrzymałem odpowiedzi.

Zdaniem wójta, spółdzielnia nie zapewniła ciągłości dostawy ciepła i nie rozwiązała spornych spraw z mieszkańcami jakimi są urządzenia do utrzymania ciepła w budynkach mieszkalnych. Okoliczności, które towarzyszą tej sprzedaży to zaniżona wartość sprzedaży, sprzedaż urządzeń grzewczych oraz przesyłowych do budynków mieszkalnych, które zostały zakupione, modernizowane i utrzymywane przez mieszkańców uczciwie i solidarnie ponoszących koszty wobec spółdzielni, jak m.in. fundusz eksploatacyjny i remontowy oraz inne koszty funkcjonowania. Sam proces likwidacji spółdzielni budzi najwięcej kontrowersji. Gmina zawiadomiła policję i prokuraturę, ale postępowanie zostało umorzone. Rzecznik Praw Obywatelskich też jest bezradny.
- Przepisy o spółdzielniach mieszkaniowych zmieniły się w 2017 roku i od tego czasu wydmińska spółdzielnia rozpoczęła proces likwidacji, choć uważam, że mogła nadal funkcjonować w dotychczasowej formie prawnej – wyjaśnia Radosław Król. - Pojawił się nowy zarząd, ale sytuacja spółdzielni zaczęła się pogarszać. W grudniu ubiegłego roku członkini zarządu, bo prezesa już nie było, złożyła do sądu wniosek o likwidację spółdzielni. Odbyło się to bez żadnych konsultacji z mieszkańcami, nie zorganizowano walnego zgromadzenia spółdzielców i nie zostały podjęte w tej sprawie stosowne uchwały. Decyzja została podjęta samodzielnie przez jedną osobę. Dodatkowo w ciągu dwóch miesięcy spółdzielnia została zadłużona na ponad dwieście tysięcy, stąd obecna sprzedaż majątku spółdzielni, a ostatnio nawet zapasu drewna.

Problem z ogrzewaniem mogą mieć również mieszkańcy sąsiednich wspólnot mieszkaniowych, które wydzieliły się ze struktury wydmińskiej spółdzielni jeszcze na początku tego roku. Oni także kupowali ciepło od spółdzielni z kotłowni, która została wystawiona na sprzedaż. Samorząd gminny szuka innej alternatywy.
- Zamierzamy zainwestować w nową kotłownię gazową, ale nie wiemy, jak długo potrwa jej realizacja, wystąpiliśmy już o warunki zabudowy – dodaje wójt.

Co czeka mieszkańców wydmińskiego osiedla? Nie wiadomo. Stanowiska przedstawiciela spółdzielni nie poznaliśmy, gdyż nie udało się nam z nikim skontaktować przed publikacją.
Renata Szczepanik

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5