24-letni żołnierz Marcin Głązka z Giżycka w finale Ninja Warrior Polska

2021-10-08 12:00:00 (ost. akt: 2021-10-08 16:12:44)
Marcin Gałązka, 24-letni żołnierz z Giżycka w programie Ninja Warrior Polska

Marcin Gałązka, 24-letni żołnierz z Giżycka w programie Ninja Warrior Polska

Autor zdjęcia: Maciej Piórko

Finałowy odcinek programu „Ninja Warrior Polska” bedzie wyjątkowy dla wielu mieszkańców Mazur. Wystartuje w nim 24-letni żołnierz z Giżycka, Marcin Gałązka. Jak mu pójdzie w finale, będziemy mogli zobaczyć w najbliższy wtorek, 12 października, o godz. 20:05 w Polsacie.
24-letni żołnierz z Giżycka stanął do walki po raz pierwszy, ale była to bardzo dobra decyzja. Marcin Gałązka bez kompleksów przeszedł tor eliminacyjny i dostarczył mnóstwa wrażeń. Czas, którego potrzebował, aby ukończyć tor, był wystarczający do awansu do półfinału - czytamy w relacji na oficjalnej stronie programu NWP.

Marcin Gałązka miał pomysł na swój start w półfinale. - Najważniejsze, żeby nie myśleć o tych przeszkodach. Im dłużej się człowiek zastanawia, tym ma więcej wątpliwości - objaśniał zawodnik.
Założenie było dobre, ale ostatecznie zabrakło sił. Mężczyzna nie poradził sobie ze skokiem na drążku, ale o jego awansie do ostatniego odcinka zadecydował dobry czas.

- Wysyłając zgłoszenie do programu NWP moim założeniem i planem minimum było nie wpaść do wody na torze eliminacyjnym. Okazało się, że udało się zrealizować plan i jeszcze awansować do półfinału - przekazał nam Marcin Gałązka. - W półfinale natomiast najwięcej problemów przysporzyła czwarta przeszkoda, tzw. skok na drążku - odpadło na niej najwięcej osób spośród wszystkich półfinalistów. Mnie też niestety nie udało się ukończyć toru półfinałowego, ale szybkie pokonanie trzech pierwszych przeszkód dało mi awans do finału.

- Jadąc do Gliwic nie myślałem nawet o tym, że zostanę tam na dłużej i jeszcze awansuję do finału. To był dla mnie megasukces. Do finału podszedłem z chłodną głową, nie stresowałem się tak bardzo, jak w eliminacjach i półfinale, gdyż stwierdziłem, że i tak daleko zaszedłem i będzie mnie cieszyć każda pokonana przeszkoda w finale - opowiada zawodnik.

Czy start w takich zmaganiach wymaga specjalnego przygotowania?
- Jeżeli myśli się o wejściu na górę i zdobyciu tytułu Ninja Warrior to z marszu się tego nie da zrobić - uważa pan Marcin. - W całej Polsce jest dużo "siłowni ninja", których właściciele wzorują się na torach ninja i dają możliwość ćwiczenia na podobnych lub takich samych przeszkodach.

Do programu zawodnik z Giżycka podszedł bez większych przygotowań.
- Na co dzień trenuję amatorsko kalistenikę, biegam i jeżdżę na rowerze. Raz do roku biorę udział w wojskowych zawodach w pokonywaniu ośrodka sprawności fizycznej - zawsze kończę na podium lub tuż za podium. Szkoda, że burmistrz zlikwidował jedyne sensowne miejsce do ćwiczeń na zewnątrz w Giżycku (mowa o drążkach i poręczach na molo) na rzecz wesołego miasteczka. Teraz trzeba jeździć/chodzić do Wilkas nad jezioro, gdzie znajduje się podobny plac do ćwiczeń.

Przed finałem zawodnicy przeżyli 6 tygodni morderczych zmagań. W ostatnim odcinku 24 najsilniejszych i najodważniejszych Polaków zmierzy się z ekstremalnie trudnymi przeszkodami, aby spełnić swoje marzenie – zostać utytułowanym wojownikiem Ninja.
Bycie w elitarnej grupie Ninja Warrior to jednak nie jedyna nagroda, która czeka na zwycięzcę – do zgarnięcia jest także 150 tys. złotych. Opłaca się dać z siebie wszystko! Pierwszy raz w programie w tej edycji nagrodę pieniężną – 15 tys. złotych, dostanie także Last Man Standing, czyli ten zawodnik, który w finale dojdzie najdalej.

Marcin Gałązka służy w 15 Giżyckiej Brygadzie Zmechanizowanej. Urodził się w Piszu, ale dorastał w Giżycku - tutaj skończył wszystkie szkoły.
- Sport od zawsze był nieodłącznym elementem mojego życia. Lubię aktywnie spędzać czas. Razem ze znajomymi bierzemy udział w ciężkich biegach z przeszkodami, np. Bieg Morskiego Komandosa (22-23 km w pełnym umundurowaniu) lub Formoza Challenge (8-10 km w umundurowaniu). W wolnej chwili razem ze znajomym lubimy pojechać w góry i dać tam sobie porządnie w kość (cały dzień marszu po górach z plecakiem, który zazwyczaj waży 15-20 kg) - opisuje pan Marcin.

Dodajmy, że Marcin Gałązka zajął drugie miejsce wśród żołnierzy w strzelectwie długodystansowym. Jego tata jest na emeryturze wojskowej po 34 latach służby. Jego starszy brat również służy w wojsku. Marzeniem pana Marcina jest trafić do wojsk specjalnych.
- Nie ukrywam, że w związku z programem nie spodziewałem się takiego odzewu i słów wsparcia od ludzi - w dużej mierze nieznajomych.
Katarzyna Tomaszewicz


Fot. Polsat/Maciej Piórko


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5