Bajeczny wrak na dnie Mamr

2021-05-20 09:46:34 (ost. akt: 2021-05-23 09:57:33)

Autor zdjęcia: arch. Mazurskie Centrum Nurkowe

SŁAWOMIR nabierał wody bite trzy godziny. Sam moment zatonięcia nie trwał dłużej niż dziesięć sekund. Zapadający się w toń bukszpryt przypominał miecz ryby piły. Gdy odpływałem od tonącego okrętu, Balon dreptał po pokładzie w stronę bukszprytu. SŁAWOMIR szedł rufą pod wodę, a gdy był już prawie w pionie, Balon odbił się z końca bukszprytu i odpłynął na bezpieczną odległość...
Partyzancka akcja zatopienia wraku okrętu w mazurskim jeziorze Mamry przez Andrzeja Balona Tarasiewicza wraz z giżyckimi płetwonurkami miała miejsce w lipcu 1993 roku. Od 28 lat okręt spoczywa w głębinach i do dziś stanowi wielką atrakcję i frajdę dla miłośników nurkowania w mazurskich wodach.

Fot. arch. Mazurskie Centrum Nurkowe


„...Świt. Dochodziła piąta. Linka holu doleciała do pontonu, wiosła osiadły w dulkach. Po chwili stalowy kadłub drgnął i odbiliśmy od brzegu. Używając siły naszych mięśni płynęliśmy w jezioro. Za nami, na drugim końcu holu, sunął SŁAWOMIR. Płynął w swój ostatni rejs...” – wspomina akcję zatonięcia okrętu Piotr Krzewiński, płetwonurek z 35-letnim stażem i instruktor Mazurskiego Centrum Nurkowego im. Andrzeja Tarasiewicza w Giżycku.

Fot. arch. Mazurskie Centrum Nurkowe

Dokładne miejsce spoczynku okrętu miało być zachowane w tajemnicy. SŁAWOMIR miał spocząć na 17 metrach, gdzie jest jeszcze widno i względnie ciepło. Osunął się jednak po stoku i zatrzymał na 34 metrze pod powierzchnią wody.

– Pomimo tego, że jest tam ciemno i zimno, w świetle latarek nasz wrak prezentuje się bajecznie – mówi Piotr Krzewiński. – Wessany pod listwy odbojowe w muł, szybko stał się domem dla miętusów. Spoczywa tam do dziś. Jest okrętem przypominającym Balona, jego pomysły i marzenia związane z mazurskimi głębinami.

Fot. arch. Mazurskie Centrum Nurkowe


Stalowy dwumasztowiec, dwunastometrowy z drewnianym bukszprytem. Kadłub robił wrażenie. Zanim trafił do giżyckich płetwonurków, pływał pod harcerską banderą jako ARABELA. Wieść głosiła, że pierwotnie był to angielski kuter desantowy z czasów II wojny światowej. Wysłużony okręt przeznaczony na złom przejął od Okręgowej Dyrekcji Dróg Wodnych Andrzej Balon Tarasiewicz, prekursor nurkowania na mazurskich jeziorach, założyciel Mazurskiego Centrum Nurkowego Pro Aqua Service, prezes Klubu Płetwonurków "Płetwal" w Giżycku. Postanowił zatopić wrak i stworzyć wyjątkową bazę szkoleniową oraz atrakcję turystyczną.

– Mazury to nie Bałtyk z wrakami, ani Egipt z pięknymi rafami – wyjaśnia Piotr Krzewiński. – W mazurskich jeziorach toczy się niesamowite życie, ale tylko do szóstego metra. Poniżej nie ma już nic ciekawego. Zawsze lepiej zanurkować do czegoś niż do mułu. Przez wiele lat SŁAWOMIR pływał pod komendą ojca Andrzeja, Wiesława Tarasiewicza. To na nim Balon jako kilkuletni chłopiec słuchał pierwszych opowieści o Mazurach, jeziorach o wodzie. Kiedy dowiedział się, że statek ma iść na żyletki, postanowił spełnić swoje marzenie o wraku w jednym z mazurskich jezior, gdzie młodzi nurkowie będą mogli uczyć się, a cała reszta zachwycać.

Fot. arch. Mazurskie Centrum Nurkowe

Jezioro Mamry jest jednym z większych i najczystszych jezior na Pojezierzu Mazurskim. Największa zarejestrowana głębokość to 43 m. Podwodne stoki o nachyleniu nawet 50 stopni stanowią atrakcję do prowadzenia podwodnej turystyki. Widoczność pod wodą czasami potrafi zadziwić. Wiosną przejrzystość potrafi sięgać do około 8 m, zaś latem spada do 4-5 m.

– Na Mamrach są najlepsze warunki do nurkowania i można tam zwiedzić nie tylko wrak Sławomira, ale również podwodny tor przeszkód, zwany zabawkami, wymyślony i zbudowany przez Balona, rozbudowywany przez ostatnie lata przez płetwonurków Mazurskiego Centrum Nurkowego – mówi Piotr Krzewiński. – Na terenie tego toru znajduje się tunel poziomy, pionowy, dzwon podwodny, platforma do ćwiczeń, zatopione trzy wraki żaglówek, zatopione drzewa obrastające gąbką słodkowodną i wiele innych atrakcji.

Fot. arch. Mazurskie Centrum Nurkowe

Każdego roku wiosną płetwonurkowie Mazurskiego Centrum Nurkowego poszukują SŁAWOMIRA i na nowo oznaczają jego położenie. Choć okręt spoczywa w głębinach, koniecznością jest oznakowanie miejsca jego położenia.

– Wrak jest ogólnodostępny, więc każdy może go obejrzeć z bliska – dodaje Piotr Krzewiński. – Dlatego przed każdym sezonem na nowo go oznaczamy. Mazurskie jeziora kryją w sobie wiele piękna. Ten mikroświat jest bardzo bogaty. Dzięki takim atrakcjom mazurskie jeziora zachęcają do aktywności i podwodnej turystyki, bo tak naprawdę ryb w nich jest już coraz mniej.

Ale to już inna opowieść...

Renata Szczepanik

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5