Grot na wolności. Ciężko rannego wilka udało się uratować

2021-04-19 11:25:19 (ost. akt: 2021-04-19 12:53:48)

Autor zdjęcia: Stowarzyszenie Dla Natury "Wilk"

Po ponad trzech miesiącach intensywnego leczenia i rekonwalescencji Grot powrócił z ośrodka rehabilitacyjnego w Bielsku Białej do mazurskiego lasu. Wilk uwolniony z kłusowniczych wnyków w lesie pod Orzyszem jest już zdrowy, samodzielnie poluje, prawdopodobnie odnalazł swoją watahę.
Kilka dni temu opiekunowie młodego wilka z Mazur członkowie Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” wypuścili zwierzę na wolność. Wilk przed uwolnieniem do środowiska naturalnego został zaopatrzony w nowoczesną obrożę GPS/GSM, która umożliwia śledzenie codziennie jego losów. Dodatkowo za pomocą fotopułapek monitorowany jest, jak radzi sobie w terenie.
Fot. Stowarzyszenie Dla Natury "Wilk"

– Uratowany wilk radzi sobie bardzo dobrze – informują członkowie Stowarzyszenia dla Natury „Wilk”. – Grot pozostaje w obszarze, gdzie został odnaleziony. Ma rozległy areał, liczący kilkaset kilometrów kwadratowych na południe od Giżycka aż po jezioro Śniardwy i Orzysz. Żywi się dzikimi zwierzętami kopytnymi i mniejszymi ssakami, nie wchodzi w konflikty z ludźmi. Dzięki badaniom genetycznym wiemy, że wilk przebywa w obszarach zajętych przez ich grupy rodzinne. Niebawem, na przełomie kwietnia i maja nadejdzie czas narodzin wilczych szczeniąt. Bardzo jesteśmy ciekawi, czy doczeka się potomstwa lub będzie pomagał w opiece nad młodymi w swojej grupie rodzinnej.

Z powrotu wilka na Mazury cieszą się nie tylko członkowie stowarzyszenia, miłośnicy dzikich zwierząt, ale również ci, którzy go odnaleźli i uratowali.
Fot. Republika Ściborska

– Wilk został wypuszczony tam, gdzie go znaleźliśmy w Lesie Ublickim koło Cierzpięt – mówi koordynator akcji ratowania wilka Dariusz Morsztyn „Biegnący Wilk” z Republiki Ściborskiej, ekolog, hodowca psów rasy Hasky, miłośnik przyrody i dzikich zwierząt. – Były obawy, że mocno pociętej nogi nie uda się przywrócić do pełnej sprawności. Uszkodzone ścięgno Achillesa dawało mniej niż dwadzieścia procent szans na wyzdrowienie. Bez sprawnej nogi nie było możliwości wypuszczenia wilka na wolność. Jakimś cudem udało się to lekarzom stowarzyszenia. Fachowa opieka i dobre ręce lekarzy uratowały zwierzę. Grot ma założoną obrożę telemetryczną, dzięki której jest monitorowany. Wiadomo, że sprawnie się porusza, poluje, a najważniejsze, że żyje. Trudno powiedzieć, czy powrócił do swojej struktury rodzinnej. Wilki poza rodziną raczej nie potrafią funkcjonować. Dlatego najbardziej prawdopodobne jest to, że Grot żyje w stadzie. Dziękuję Stowarzyszeniu „Wilk” za uratowanie naszego mazurskiego wilka.

Przypomnijmy.
Rannego wilka uwięzionego we wnykach w okolicy Orzysza znaleźli w ostatnich dniach grudnia mieszkańcy wsi Cierzpięty, którzy zaalarmowali lokalny samorząd, policję w Orzyszu, Straż Leśną Nadleśnictwa Giżycko. Powiadomili także Stowarzyszenie dla Natury Wilk, a to Dariusza Morsztyna, właściciela azylu dla dzikich zwierząt na Mazurach, który najszybciej dotarł do wilka. Jak się okazało w pułapkę kłusowników wpadł młody wilk, który we wnyku spędził kilka dni. Przy pomocy specjalisty i tropiciela wilków Adama Gełdona, weterynarza z Orzysza oraz specjalistycznego sprzętu do schwytania wilka pożyczonego od Straży Miejskiej w Giżycku, akcja ratowania zwierzęcia przebiegła szybko i sprawnie. Niedługo po uwolnieniu z pętli ranny w tylną łapę wilk z poszarpanymi do kości ścięgnami, przetransportowany został do lecznicy Stowarzyszenia dla Natury "Wilk". Zajęli się nim lekarze i specjaliści z Ośrodka Rehabilitacji „Mysikrólik” w Bielsku-Białej, którzy nadali mu imię Grot. Członkowie Stowarzyszenia dla Natury "Wilk" udzielili mazurskiemu wilkowi pierwszej pomocy i przez kilka miesięcy nadzorowali proces jego powrotu do zdrowia, a kiedy nadszedł czas, uwolnili wilka w jego środowisku naturalnym. Po pond trzech miesiącach rekonwalescencji Grot powrócił do mazurskiego lasu i swojej watahy. Kłusownicy nie ponieśli kary. Postępowanie zostało umorzone z powodu nie wykrycia sprawców.
wilk w pułapce
Fot. republika ściborska
wilk w pułapce

W tym samym czasie, kiedy do swojego lasu powrócił Grot, udało się członkom Stowarzyszenia dla Natury „Wilk” uwolnić do środowiska naturalnego jeszcze dwa wilki: Junga i Groma. Oba złapały się w kłusownicze wnyki zastawione w prywatnych lasach w pobliżu niewielkich wsi. Jung w czerwcu koło Serpelic nad Bugiem na wschodzie kraju, Grom we wrześniu na skraju Lasek koło Białogardu na Pomorzu Zachodnim. Wszystkie wilki przypłaciły złapanie we wnyki poważnymi kontuzjami łap. Dziś zdrowe i wolne żyją w swoich lasach.
Renata Szczepanik


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5