Oddział covidowy dwukrotnie większy

2021-03-29 12:06:57 (ost. akt: 2021-03-29 12:30:32)

Autor zdjęcia: Renata Szczepanik

Szpital w Giżycku z każdym tygodniem zwiększa liczbę łóżek dla pacjentów covidowych. Tym samym zmniejsza inne oddziały szpitalne. Dynamiczna sytuacja epidemiczna w regionie i duży wzrost zachorowań w powiecie giżyckim nie napawa optymizmem.
Giżycki szpital w ciągu ostatniego miesiąca zwiększył dwukrotnie ilość miejsc dla pacjentów chorych na Covid-19. Dziś są to 53 łóżka, w tym 8 respiratorowych. Choć oddział covidowy utworzony w ubiegłym roku zaplanowano na 25 miejsc, to przy trzeciej fali pandemii ilość ta okazała się niewystarczająca. Na potrzeby hospitalizacji pacjentów z Covid-19 przeorganizowano pracę i funkcjonowanie kilku oddziałów szpitalnych.

– Zorganizowaliśmy dodatkowe łóżka na oddziale zakaźnym – informuje Anita Karnacewicz, prezes Giżyckiej Ochrony Zdrowia. – To oznacza, że pacjenci niecovidowi z podejrzeniem choroby zakaźnej zostaną przyjęci i zdiagnozowani na oddziale zakaźnym szpitala, ale terapię lekową odbędą w swoich domach. Nie wszyscy pacjenci z chorobami zakaźnymi wymagają hospitalizacji, a tego typu schorzenia nie zagrażają życiu pacjenta. Może on być objęty opieką lekarską w warunkach domowych.

Od poniedziałku, 29 marca z oddziału chirurgicznego, który wcześniej połączono z ortopedią, wyłączono 13 dodatkowych łóżek dla pacjentów wymagających hospitalizacji ze względu na Covid-19. Dyrekcja placówki nie wyklucza zamknięcia innych oddziałów.

– W tej chwili sytuacja jest stabilna, mamy kilka wolnych łóżek, ale jeśli będziemy musieli tworzyć kolejne miejsca dla pacjentów covidowych, to bardzo ograniczymy pracę dotychczasowych oddziałów lub wręcz będziemy musieli niektóre zamknąć – mówi Anita Karnacewicz. – W tej chwili wykonujemy zabiegi tylko ratujące zdrowie i życie pacjentów. Wszystkie planowane zabiegi zostały odwołane. Do dyspozycji naszych pacjentów mamy osiem respiratorów. Jeśli wszystkie będą zajęte, a stan pacjentów będzie wymagał takiego leczenia, to wówczas przewieziemy ich do sąsiednich szpitali. Ponadto przygotowaliśmy osobną pracownię tomografii komputerowej wyłącznie dla pacjentów covidowych. Staramy się wszystkim pacjentom stworzyć bezpieczne warunki hospitalizacji w naszym szpitalu. Nie jest to łatwe.

Pomimo dużego wzrostu zachorowań w ostatnich dniach, karetki z pacjentami nie czekają przed giżyckim szpitalem. Pojawił się natomiast inny problem. Pacjenci albo nie są w karetkach pogotowia testowani na obecność koronawirusa, albo medycy SOR są dezinformowani przez zespół karetki. Tylko w ubiegłym tygodniu na giżycki SOR trafiło kilku pacjentów z Covid-19, co na kilka godzin wyłączyło oddział z pracy.

– Ratownicy powinni wykonać każdemu pacjentowi test na obecność koronawirusa – mówi Anita Karnacewicz. – W przypadku wyniku pozytywnego pacjent trafia od razu na oddział covidowy. Jeśli wynik jest ujemny, zespół karetki pozostawia pacjenta na SOR, gdzie lekarze przeprowadzają pełną diagnostykę. Poza tym ponownie wykonują testy. Już kilkukrotnie zdarzyło się, że drugi test wykazał wynik pozytywny. Cały oddział został unieruchomiony na co najmniej dwie godziny, gdyż musieliśmy przeprowadzić dezynfekcję wszystkich pomieszczeń. To ogromny problem nie tylko dla nas, ale również naszych pacjentów. Dlatego dążymy do tego, by szpital posiadał własny zespół karetkowy.

Jak się okazuje giżycki szpital obsługują zespoły ratownicze z innych miast. Placówka nie jest w systemie ratownictwa medycznego.
– W momencie kontraktowania na karetki, byliśmy w stanie upadłości i pod zarządem syndyka – wyjaśnia prezes Karnacewicz. – Nie byliśmy podmiotem publicznym i nie mogliśmy samodzielnie przystąpić do konkursu. Mam nadzieję, że w czerwcu uda się nam zakontraktować zespoły wyjazdowe i to nasz personel będzie obsługiwał karetki.
Renata Szczepanik





2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5