Trener w pomysłem na rozwój Gieksy

2021-02-13 10:00:00 (ost. akt: 2021-02-15 08:51:52)

Autor zdjęcia: arch.P. Łapiński

Przemysław Łapiński, giżycczanin, piłkarz, trener GKS Mamry z licencją trenerską UEFA A i własnym pomysłem na rozwój drużyny. Rozmawiamy z trenerem "Gieksy" o przygotowaniach naszego zespołu oraz szansie na awans do trzeciej ligi.
Runda jesienna zakończona na pierwszym miejscu w tabeli. Co dalej?
– Wynik, jaki osiągnęliśmy po 19 kolejkach, jest bardzo dobry. Ciężko na to pracowaliśmy. Do końca rozgrywek pozostało 15 kolejek, więc mnóstwo punktów do zdobycia. Od zawsze wiadomo, że runda wiosenna jest trudniejsza, więc przygotowujemy się na walkę. Wszyscy w drużynie i w klubie jesteśmy świadomi tego, co udało się wypracować i z pewnością zrobimy wszystko, aby wygrać tą ligę. Jak będzie, czas pokaże. Póki co skupiamy się na treningu, aby być dobrze przygotowanym do rozgrywek.

Kto jest faworytem do awansu?
– Po tabeli widać, że drużyny z miejsc 1-4 delikatnie odskoczyły pozostałym zespołom. Oprócz nas są to Mrągowia Mrągowo, Polonia Lidzbark Warmiński i Motor Lubawa. Myślę, że między tą czwórką rozstrzygnie się, kto wygra ligę i awansuje. Mam nadzieję, że będziemy to my.

Jak Pan trafił do giżyckiego klubu. Jakie były Pana początki w GKS Mamry?
– Urodziłem się w Giżycku i tutaj rozpocząłem swoją piłkarską przygodę. Reprezentowałem Mamry od trampkarza do seniora, występującego wówczas w czwartej lidze. W wieku 16 lat wyjechałem „w Polskę” i kontynuowałem przygodę z piłką w różnych częściach kraju, w klubach na poziomie pierwszej, drugiej i trzeciej ligi. Po jakimś czasie wróciłem w rodzinne strony. Przez kilka sezonów byłem czynnym zawodnikiem czwartoligowych Mamr, łącząc to ze szkoleniem młodzieży w GKS Mamry. Z czasem zrezygnowałem z gry i postanowiłem poświęcić się wyłącznie własnemu rozwojowi i „trenerce”. Ukończyłem studia na kierunku fizjoterapia, zdobyłem licencję trenerską UEFA A, w skrócie: szkoliłem się, jeździłem, podpatrywałem. W GKS Mamry prowadziłem wszystkie kategorie wiekowe, począwszy od młodzika, aż do juniora. Warto nadmienić, że kilku z tych młodych zawodników dzisiaj jest już zawodnikami seniorów. W grudniu 2019 otrzymałem propozycję, aby poprowadzić pierwszy zespół „Gieksy”. Przedstawiłem swoją wizję, jak chciałbym, aby funkcjonowała drużyna, i najwidoczniej moja wizja się spodobała.

Największe sukcesy w Pana pracy trenerskiej?
– Trenerem jestem od ośmiu lat, więc nie jest to długo. Z pewnością pozytywem było wygranie z zespołem juniora młodszego I ligi WMZPN. Fajnym doświadczeniem również było dwukrotne zdobycie Mistrzostwa Wojska Polskiego w piłce nożnej. Jednak, mam nadzieję, że największe sukcesy są jeszcze przede mną.

Komu Pan kibicował jako młody chłopak i kto był Pana idolem?
– Nigdy nie byłem fanem jakiegoś konkretnego klubu. W różnych okresach podobała mi się gra różnych zespołów, ale nigdy z klubowym szalikiem na szyi nie chodziłem, chyba, że reprezentacji Polski. Podobnie jest z zawodnikami. Jest tylu fenomenalnych zawodników, że ciężko wybrać jednego. W dzieciństwie moim idolem z pewnością był mój ojciec, dopóki nie uświadomiłem sobie, że jest kilku lepszych piłkarzy na świecie.

Zawodnik GKS Mamry, który zasłużył na największe wyróżnienie, biorąc pod uwagę ostatnie lata Pana pracy?
– Daleki jestem od wyróżniania jednostek. Piłka nożna to sport zespołowy, więc na końcowy rezultat pracują wszyscy zawodnicy.

Co może Pan powiedzieć o drużynie, jakie są jej najmocniejsze i najsłabsze strony. Jak ocenia Pan rozwój drużyny?
– Po objęciu drużyny, wiedziałem, że potrzeba czasu, aż wszystko zacznie funkcjonować tak, jak zaplanowałem. W wielu obszarach zrobiliśmy spory skok jakościowy. Wiadomo, pewne rzeczy przychodzą łatwiej, nad innymi jest jeszcze sporo pracy. Na zadowalający całokształt składa się wiele czynników, stopniowo pracujemy nad każdym obszarem i wciąż staramy się rozwijać, ulepszać. Innej drogi nie widzę. Myślę, że jesteśmy drużyną z dobrze zbilansowanym doświadczeniem i młodością. Mocnymi stronami zespołu z pewnością jest organizacja w grze oraz jakość zawodników i ich zaangażowanie w trening i to nad tym pracujemy. Słabsze strony oczywiście też się znajdą, ale jak ktoś będzie zainteresowany, to niech sam poszuka.

Mówi się, że drużyna seniorów jest tak silna, jak drużyny młodzieżowe. Co Pan o tym sądzi?
– Każdy dobrze rozwijający się klub piłkarski powinien dbać o młodzież w swoich strukturach. Uważam, że grupy młodzieżowe powinny być „oczkiem w głowie” klubu, bo przecież oni w przyszłości mają stanowić o sile pierwszego zespołu. W GKS Mamry jest duża liczba zawodników, którzy mają potencjał grać na naprawdę dobrym poziomie. Od dawna powtarzałem, że należy się „pochylić” nad szkoleniem dzieci i młodzieży, bo to jest inwestycja, która zawsze przyniesie korzyści dla klubu i dla miasta. W czasie mojej pracy w pierwszym zespole już zadebiutowało kilku wyróżniających się zawodników, a następni czekają na swoją szansę. W grupach młodzieżowych mamy doświadczoną kadrę trenerską, a efekty już widać w kilku rocznikach. Jeżeli chcemy mieć w pierwszym zespole swoich wychowanków, musimy dalej ciężko pracować.

Plany na przyszłość?
– Zaszczepić się przeciw COVID-19. Staram się nie wybiegać za daleko w przyszłość. Oczywiście mam swoje plany i cele, które przed sobą stawiam. Staram się konsekwentnie do nich dążyć. Jestem zwolennikiem pracy i uważam ją za jedyną słuszną drogę. Za darmo nikt nikomu nic nie da, na wszystko możemy sami zapracować.
Dziękuję za rozmowę.
Renata Szczepanik


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5