Mieszkańcy Mrozów nie chcą masztu pod swoimi nosami

2022-08-23 15:35:49(ost. akt: 2022-08-30 11:26:53)
masz telefonii komórkowej

masz telefonii komórkowej

Autor zdjęcia: Pixabay

Mieszkańcy podełckich Mrozów Wielkich protestują przeciwko budowie masztu telefonii komórkowej tuż obok ich działek. Boją się, że powstający obiekt obniży atrakcyjność terenu i poskutkuje spadkiem wartości ich nieruchomości.
— Po powrocie z urlopu dowiedziałem się, że na działce obok mnie, po sąsiedzku, ma stanąć masz sieci Play, co powoduje że moja działka bardzo mocno traci na wartości, a dodatkowo, przez to że maszt powstaje w odległości mniejszej niż 100 metrów, nie otrzymam prawa na postawienie tam domu i to pomimo już posiadanych warunków zabudowy. Takich ludzi jak ja jest 7-8, a oprócz tego są domy, które ewidentnie stracą na wartości, chodzi o ul. Buczkową i Jaworową — mówi Dawid Borkowski o problemie, jaki wraz z mieszkańcami chcą rozwiązać.

Przeciwni inwestycji mieszkańcy Mrozów Wielkich zorganizowali w ten poniedziałek (22 VIII) spotkanie, na którym dyskutowali o krokach, jakie zamierzają podjąć, aby nie dopuścić do inwestycji. Pojawił się na nim Bogusław Wisowaty, właściciel gruntu dzierżawionego przez spółkę P4 która wznosi na działce maszt. Ełcki przedsiębiorca wysłuchał mieszkańców i stanął po ich stronie.

Odbyło się spotkanie z p. Wisowatym i próbowaliśmy znaleźć wspólnie jakieś rozwiązanie, aby ten masz się tam nie pojawił. Ewidentnie widzimy dobrą wolę p. Wisowatego, który złożył firmie Play (dokładnie P4 – przyp. red.) propozycję w postaci innej lokalizacji na maszt i która nie powodowałaby takiego zamieszania. Z tego co się dowiadujemy, firma nie odpowiada, a we wcześniejszych komunikacjach nie wyrażała zgody na zmianę lokalizacji — tłumaczy efekty poniedziałkowego spotkania Dawid Borkowski.

Bogusław Wisowaty potwierdza, że w tej sprawie jest w pełni po stronie społeczności podełckiej wsi.

Nigdy nie chciałem być przeciwko mieszkańcom. Umowę ze spółką podpisałem 2 lata temu i dzierżawca zwracał się potem do gminy po decyzję o wydanie warunków zabudowy, ale ta nie wyraziła zgody. P4 potem odwoływała się do Olsztyna (SKO przyp. red.) i tam też jej odmówiono. Uznałem że sprawa jest definitywnie zamknięta — mówi właściciel działki na której zaplanowano maszt telefonii komórkowej.

Bogusław Wisowaty potwierdza też, że w tej sprawie stoi po stronie mieszkańców i będzie starał się znaleźć rozwiązanie, które w pełni zadowoli społeczność Mrozów Wielkich, ale jednocześnie nie będzie odbierane jako zła wola przez spółkę P4. Nie wyklucza gotowości do ewentualnego zapłacenia kary na rzecz spółki. Tyle że nie wie, ile może ona wynosić i jak byłaby liczona.

Gdyby było napisane w umowie ile wynosi kara, być może bym ją zapłacił, ale tam nigdzie nie jest napisane ile wynosi. Dopiero potem mogą oni (P4) dochodzić swoich roszczeń, taki jest dziwny zapis. I tak mówiłem ludziom na poniedziałkowym 22 VIII spotkaniu. Jeżeli napiszą protest/pismo np. do gminy ja dołączę ich dokumenty do swojego pisma skierowanego do P4 i zaproponuję inną lokalizację. Zawsze uważałem że najważniejsi są mieszkańcy i jestem w tej chwili przeciwny tej inwestycji na mojej działce.

Okazuje się ponadto, że istnieje „mały” dysonans między specyfikacją samego masztu w umowie podpisanej przez p. Wisowatego z P4, a dokumentacją złożoną przez spółkę do ełckiej gminy. W umowie wysokość masztu jest zaplanowana na 27-34 m. podczas gdy w dokumentacji maszt „urósł” i ma mieć 54 m.

Mieszkańcy Mrozów Wielkich zapowiadają, że nie pozostawią tego bez reakcji i będą walczyć, aby masz nie powstał tuż pod ich nosami.

Przede wszystkim złożymy pismo do urzędu gminy z prośbą o wstrzymanie inwestycji i naszą skargą, że nie wyrażamy na to zgody. Te pismo trafi także do firmy P4, aby miała świadomość że my nie chcemy tego masztu i być może żeby przychyliła się do propozycji p. Wisowatego.

Pod koniec ubiegłego tygodnia niektórzy mieszkańcy złożyli do ełckiej gminy wnioski o uznanie ich za stronę w toczącym się postępowaniu administracyjnym w sprawie wydania decyzji o ustaleniu lokalizacji "nadajnikowej" inwestycji.

"Tocząca się sprawa będzie miała ogromny wpływ na zdrowie mojej rodziny, walory krajobrazowej naszej miejscowości oraz środowisko naturalne. Inwestycja ta negatywnie oddziałuje na moją nieruchomość, obniża jej wartość. Budowa masztu o wysokości ok. 60m zaburzy ład przestrzenny zamieszkałej przeze mnie okolicy" — czytamy w piśmie.

Z mieszkańcami ma spotkać się także poseł Wojciech Kossakowski.

Do tematu wrócimy.

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5