Mało ławek, dużo kamer, za długie gałęzie? „Zawsze coś komuś nie pasuje” nad ełckim „bajorkiem”.

2022-01-26 17:17:43(ost. akt: 2022-01-26 17:31:10)
"bajorko" na ełckim os. Północ II

"bajorko" na ełckim os. Północ II

Autor zdjęcia: Archiwum

Co ma wspólnego Korwin-Mikke z Ełkiem? Niby nic, ale jego powiedzenie „zawsze się trochę...” można będzie chyba niedługo umieścić na jakiejś tablicy na ełckim os. Północ II. Chodzi dokładnie o tamtejsze „bajorko”, które zostało zrewitalizowane, a teraz zostanie „objęte” obfitym monitoringiem, na co żalą się niektórzy mieszkańcy. Ale nie tylko na to, bo inni chcą więcej/mniej ławek, a są i tacy, którym przeszkadzają zbyt długie gałęzie drzew. Co istotne, każda „ze stron” ma swoje argumenty. Czy zatem można po korwinowsku powiedzieć, że „Zawsze coś komuś nie pasuje... nad ełckim „bajorkiem”?
Cały „ławkowy” problem na os. Północ II można sprowadzić do dwóch optyk prezentowanych przez społeczność mieszkającą i korzystającą z uroków „bajorka” – jedni chcą dodatkowych ławek, podczas gdy niektórzy nie życzą ich sobie tam wcale.

Te ostatnie stanowisko może nieco niektórych zdziwić, ale gdy zapoznać się z argumentacją adwokatów „bezławkowego” rozwiązania, robi się ciekawie. A więc?

— Tutaj całą wiosnę, aż do późnej jesieni, na tych ławkach nocami przesiaduje młodzież i się bawi, ale inaczej, niż w dzień. Jest głośno, jest dużo alkoholu, a czasami nawet ktoś się weźmie za łby. To wszystko słychać i widać z okien. Ciężko spać przy takim hałasie — rysuje obraz nocnych uroków „bajorka” pan w średnim wieku.

Pytany o opinię na temat ławek, 11 planowanych kamer monitoringu i proporcji między jednymi a drugimi, zaskakuje nieco odpowiedzią.

A może nie powinno ich być w ogóle? Jeżeli ma być tak, jak jest (hałas itd. – przyp. red.) to ja dam radę bez tych wszystkich ławek. A kamery? One są tu po to, aby właśnie pilnować tych imprez. Nie będzie głośnych nocy, nie potrzeba będzie kamer — mówi.

Temat aż 11 planowanych nad „bajorkiem” kamer naświetlił ełczanom radny miejski Ireneusz Dzienisiewicz. Zwrócił uwagę na koszt rozrośniętego monitoringu i fakt, że przy tylu kamerach nad „bajorkiem” ma być tylko 8 ławek. Pisaliśmy o tym dla Państwa w W TYM ARTYKULE

Teraz, z perspektywy czasu, można powiedzieć, że wśród „nadbajorkowej” społeczności, na temat nr 1 wyrosła właśnie kwestia ławek. I jak Państwo zdążyliście zauważyć, nie chodzi tylko – a czasami wcale – o ich ilość.

Nieco szersze tło na kwestię nocnego imprezowania nad „bajorkiem” rzuca starszy pan, który akurat krzątał się na pobliskim balkonie. Zapytałem czy jemu też przeszkadza głośna młodzież i czy tak tutaj było zawsze.

To nie są młodzi od nas z osiedla, a przynajmniej nie ci robią tutaj imprezowisko. Tutaj każdy każdego zna, a tak naprawdę to w dzień mało jest młodzieży. Gorzej jest wiosną i latem, bo tutaj między blokami jest przejście na działki (ogródki działkowe – przyp. red.) i właśnie ci młodzi sobie bawią się na tych działkach i jak wracają, to okupują nasze ławki — twierdzi mieszkaniec bezpośredniej okolicy „bajorka”.

On, w przeciwieństwie do swojego przedmówcy, jak najbardziej chce ławek. Mało tego, bez nich nie wyobraża sobie odpoczynku nad akwenem takiego typu. Tym samym jest okazja, aby zapytać o żale jego osiedlowych sąsiadów na zbyt rozrośnięte wierzby rosnące wzdłuż „bajorka”. Niektórzy mieszkańcy chcieliby ich przycięcia.

Ci ludzie nie wiedzą co mówią. Taka jest specyfika tych drzew, że mają długie gałęzie — twierdzi mężczyzna. I pyta: — A czy ci co chcą ich przycięcia, wiedzą w ogóle, że one fajnie chronią przed deszczem i są właśnie sadzone w parkach i przy takich „oczkach” wodnych? — tłumaczy i dodaje więcej od siebie: — Czasami mam wrażenie, że ludzie wychowani na wsi, a mamy takich mieszkańców tutaj, nie mają pojęcia, jak wygląda natura i to jest absurd. Podobnie było z kaczkami. Swego czasu było dużo krzyku, że trzeba je chronić, a nikt nie zwracał potem uwagi, że przyłaziły z ogródków (działkowych) po złożeniu jaj - czasami dziesiątkami - i potem żarły je okoliczne koty. I z wierzbami jest tak samo, zawsze coś komuś nie pasuje — mówi coraz bardziej rozmowny pan, któremu w rozkręceniu się przeszkodził kobiecy głos dochodzący z wnętrza mieszkania: „zamykaj bo zimno”.

Zimą trudno wysilić się na próbę „docenienia” uroków „bajorka” na os. Północ II, ale już wiosną można spodziewać się, iż objawi się w swojej odświeżonej formie - obudowane nową, budzącą się do życia zielenią i nowymi-starymi lokatorami, czyli kaczkami i innymi przedstawicielami lokalnej fauny. Ten teoretycznie sielski obraz uroczego wiosennego „bajorka” psuje nieco krótka wypowiedź pana, który sprowadzał rower ze schodów pobliskiego „okrąglaka”. Co sądzi o ilości ławek, problemach z głośną młodzieżą i kilkunastoma kamerami? Nie ma miłej wróżby.

Jak nie ma się na czym siedzieć to siada się na du*pie. Tym bardziej, jak ma się nieco w czubie, a latem takich przyłazi tutaj mnóstwo: z Konieczek i z Tuwima, bo z tych osiedli młodzi leserują na pobliskich działkach. Nie będzie ławek, ale i tak będzie głośno jak będzie alkohol. Miasto to wie i dlatego tutaj będą kamery. Inna sprawa, że aż 11 to zdecydowanie zbyt dużo — mówi mężczyzna.

Obrazek w tresci


Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. greg #3089530 28 sty 2022 16:22

    a po co to wogle remontowali? źle było? mało to rzeczy pilniejszych jest do zrobienia?

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz

  2. wesoły Romek #3089393 27 sty 2022 18:53

    Pan Chróścielewski bardzo się starał, żeby w tekście w ogóle nie ruszyć tego, co z bajorkiem zrobiono. Przypomnę, że oczekiwanie mieszkańców były takie, aby wyremontować i poszerzyć chodniki oraz poprawić oświetlenie. Tymczasem ze stawku kosztem przyrody zrobiono za ciężkie pieniądze basen portowy. Do tego nasadzono egzotyczne gatunki, np. północnoamerykański dąb błotny. Po co? Żeby więcej funduszy przerobić? A teraz roztrząsa się problem ławeczek i kamerek oraz gałązek, chyba tylko po to, by nikt nie spytał, dlaczego zniszczono miejsca lęgowe gatunków chronionych i czy zgodę na to wydała RDOŚ - tam gniazdowało kilka par łysek, a parę lat temu na wyspie było też gniazdo łabędzi.

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) odpowiedz na ten komentarz

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5