Nie można lekceważyć żadnego przeciwnika

2021-05-01 21:00:00 (ost. akt: 2021-05-01 21:33:04)

Autor zdjęcia: Natalia Kuczewska/@NatkaMKBMazurElk

BOKS || Dopiero co wróciła jako wicemistrzyni świata, a już za chwilę ponownie stanie w ringu, tym razem na gali transmitowanej przez dużą telewizję. Natalia Kuczewska znalazła jednak czas, aby odwiedzić nas wraz z trenerem i porozmawiać o boksie.
Natalio, po pierwsze serdeczne gratulacje. Widziałem, że po zakończeniu pojedynku czułaś lekki niedosyt, ale już na ceremonii wyglądałaś na spełnioną.
— Tak, na ceremonii zeszły już ze mnie takie emocje. Po walce było te 5 minut trochę takiej złości, ale na ceremonii już trzeba było się ogarnąć, emocje lekko opadły.

Jaka była reakcja sztabu kadry po finale? W wywiadach widać było, że są bardzo zadowoleni z Twojej postawy.
— Trenerzy byli ze mnie dumni i później nawet mówili, ok. ta walka była przegrana, ale to była dobra walka i na pewno dałam w niej z siebie wszystko.

W finale musiałaś uznać wyższość Hinduski Gitiki. Zastanawiałaś się, czy ta porażka może teoretycznie dać Ci w dłuższym okresie więcej, niż wygrana? Dariusz Michalczewski mówiąc o przegranym finale Twojego kolegi z reprezentacji (Kuba Straszewski zdobył srebro i tym samym powtórzył sukces Andrzeja Gołoty) stwierdził, że czasami taki „krok w tył” może być korzystny dla dalszego rozwoju zawodnika.
— Niezależnie od tego, czy walka jest przegrana lub wygrana, raczej trzeba spojrzeć na to co zrobiliśmy dobrze, a co źle, przekalkulować to, przemyśleć i pracować dalej.

Formę przed mistrzostwami wypracowywałaś na klubowej sali z trenerem Biryło. Na kadrze ją jeszcze „dobudowywałaś”, czy może raczej utrzymałaś, a trenerzy narodowi po prostu jej nie zepsuli?
— Wydaje mi się, iż zasługą wszystkich trenerów jest to, że się dogadują. Trener (Biryło – przyp. red.) dużo rozmawia z trenerami kadrowymi, więc nie ma tu żadnej „złości”, a czasami się w takich sytuacjach w świecie boksu zdarza, że jeden się uprze przy swoim planie i nie odpuszcza. W mojej sytuacji trener Biryło świetnie „czyta” co jest dla mnie korzystne. Tak było np. w przypadku treningów siłowych i motorycznych, którymi interesuje się trener i których wcześniej nie robiłam.

Na mistrzostwach stoczyłaś kilka fajnych bojów. Nie zawsze jest tak, że najcięższą walką jest ta, która dla widza się taką wydaje. Któraś z Twoich walk zapadła Ci w pamięć jakoś szczególnie?
— Tajka z którą walczyłam o finał (Thipsatcha Yodwaree – przyp. red.). Nie spodziewałam się co może zrobić bo widziałam jej wcześniejsze walki na mistrzostwach świata i nie zachwyciła. Pokazywała cały czas to samo i zastanawiałam się, czy nie pokaże jeszcze czegoś nowego, ale sobie jakoś poradziłam.

Fani i eksperci boksu już wiedzą, że jesteś w ringu bardzo mocna psychicznie. Ja osobiście zauważyłem, że lubisz łamać przeciwniczki psychicznie jeszcze przed walką, na ważeniu czy już w ringu, tuż przed symbolicznym przybiciem rękawicami. Robisz to świadomie, czy to po prostu część Twojego zadziornego charakteru?
— W ringu jest to ważne, stosuję to świadomie. Mocna psychika jest potrzebna nawet w życiu codziennym, gdy idziemy do nowej pracy, czy nawet jak spotykamy się z jakąś niecodzienną sytuacją na ulicy. Trzeba mieć głowę na karku.

Obok siedzi trener Biryło. Trenerze, jaką rolę pełni psychika pięściarza?
— Według mnie jest najważniejsza i dopiero na jej podstawie buduje się umiejętności zawodnika. Jeśli ktoś dużo umie, ale jest wystraszony i boi się boksować to ja takiego zawodnika od razu skreślam i się nim nie zajmuję. To da się wyczuć, np. na walkach sparingowych

Na MMŚ w Kielcach pokazałaś spory arsenał sztuczek, wiemy, że potrafisz zarówno boksować, jak i się bić. Czy chciałabyś rozwinąć jakiś stricte określony element?
— Mój styl walki jest „inny”, zaskakuje przeciwniczki. Jeżeli widzę, że rywalka boksuje inaczej lub mi nie pasuje stylowo, boksujemy dalej (dostosowujemy taktykę), a nie stoimy w jednym punkcie i strategii. Są różne style walki. Jest u nas dziewczyna (koleżanka Natalii z kadry), która w ogóle się nie bije, chodzi do tyłu, walczy na kontrach, a jednak wygrała walkę „z bloku”, przyjęła i później zaczęła oddawać. To też jest sztuka.

Natalio, na ring wracasz już w następną niedzielę (9 maja). W Białymstoku zmierzysz się z Izabelą Iwaniuk, Kętrzynianką. Gala będzie transmitowana przez Polsat. Jak zapatrujesz się na ten pojedynek?
— Nie można lekceważyć żadnego przeciwnika, trzeba po prostu mądrze zaboksować, zrealizować plan i zrobić swoje.

Trenerze, jakie plany po najbliższej walce? Odpoczynek czy od razu powrót do treningów?
— W czerwcu Mistrzostwa Polski także cały czas trening.

Kiedy zatem Natalia będzie miała okazję odetchnąć?
— Na emeryturze (śmiech trenera – przyp. red.). A tak na poważnie to odpoczynek też jest treningiem, ale musi być z nim zgrany i wpleciony w odpowiednim czasie.

Wspominał pan o treningu siłowo-motorycznym. Jak to wygląda w Waszym przypadku?
— W treningu siłowym wykorzystuję ciężar własnego ciała (kalistenika – przyp. red.). Ja w ogóle nie uznaje ciężarów w treningu, u mnie jest mało sztangi, ale za to dużo motoryki i dynamiki. Większe ciężary są wprowadzane „wyrywkowo”. Można powiedzieć – stara szkoła.

Natalio, gdy kiedyś rozmawialiśmy mówiłaś, że Twoim celem „najwyższym” jest udział w olimpiadzie. Czy masz już pomysł na dalszy rozwój bokserskiej kariery?
— Na pewno zostanę przy boksie na długo, bo czuję, że byłoby mi go brak. Chciałabym mieć medal na olimpiadzie i na pewno będę na to pracować i trenować.

Co uznajesz za swoją najmocniejszą stronę w boksie?
— Wydaje mi się, że nastawienie. Potrafię się nakręcić na cel do tego stopnia, że naprawdę mogę osiągnąć wszystko. Jeżeli chodzi o warsztat pięściarski to można go wypracować. Kwestia treningów.

Powiedz jeszcze, ile razy w tygodniu trenujecie?
— Po mistrzostwach zrobiłam sobie 3 -4 dni wolnego. A od poniedziałku (3 maja), jeżeli szkoła będzie otwarta, wracam do codziennych treningów.

Dziękuję za rozmowę.

MCH

fot. Natalia Kuczewska/@NatkaMKBMazurElk

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5