Interesuje go historia nietypowych artefaktów z przeszłości

2020-12-19 12:00:00 (ost. akt: 2020-12-19 16:36:44)

Autor zdjęcia: Dariusz Jurczak/FB

LUDZIE || Gdy przyjrzeć się dokładnie, dookoła nas nie brakuje osób, które mają ciekawy zawód, ale również własną, być może jeszcze ciekawszą pasję lub hobby. Jedną z takich jest Dariusz Jurczak, na co dzień pracownik Muzeum Historycznego w Ełku.
Jak mówi, praca w Muzeum jest rozwinięciem zainteresowania historią. Ci, którzy śledzą życie Muzeum Historycznego w Ełku kojarzą go z lekcji online, jakie prowadził w ramach zajęć oferowanych przez instytucję.

Pan Dariusz Jurczak z matką wszystkich nauk jest za pan brat również poza pracą. Ta z kolei jest dla niego rozwinięciem pasji do historii. Potrafi bardzo ciekawie opowiadać o historii militarystyki.
— Prowadziłem już kilka takich lekcji online, m.in. o broni, o Tatarach. Były grupy, podaliśmy także link, kto chciał mógł się włączyć. Teraz następne będę miał w lutym. Prowadzę lekcje stricte historyczne, przeważnie „wojenne”. Była już „Od samopału do kałasznikowa”, teraz będzie „Bitwa Zimowa na Mazurach”. To zajęcia typowo militarne — przybliża Dariusz Jurczak.

Pan Darek historią interesował się w zasadzie od najmłodszych lat. Na serio chyba od czasów wojska. I w sumie przy tematach związanych z wojskiem i militarystyką pan Darek pozostał.
— Jak się wychowywałem to często jeździłem do dziadków. U nich często były różne stare rzeczy. Później jak byłem w wojsku to obyłem się z takimi rzeczami, byłem w miejscu gdzie jest dzisiaj Muzeum. Kiedyś wpadł mi (w 88’) taki artykuł do ręki o grupie poszukiwaczy, którzy chodzili po bunkrach na Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym. Pomyślałem sobie tak: oni chodzą po niemieckich porozwalanych bunkrach, a ja mam służbę w bunkrach, które są całe, niezniszczone. Wszystko działa. Zacząłem się tym interesować i powoli tak szło przez różne tematy. Byłem np. współtwórcą grupy rekonstrukcji historycznej w Grajewie, 9 Pułku Strzelców Konnych — opowiada pracownik Muzeum Historycznego w Ełku.

Pan Darek ma również bardzo wyjątkowe i ciekawe hobby. Otóż jest on fanem przedmiotów oraz szerzej – narzędzi – z przeszłości. Wszystko zaczęło się od pewnego przedmiotu, w zasadzie chyba już artefaktu. I to nietypowego.
— Od 1996 roku jestem skupiony na lampach. Wzięło się to stąd, że kiedyś u dziadków była taka, która mnie fascynowała. Miała taki ładny kształt. Teraz mam z pięćdziesiąt takich lamp — wspomina początki swojego hobby i przybliża zasadę działania takich artefaktów.
— To są tzw. lampy ciśnieniowe. Tam się spala nafta, ale działa pod ciśnieniem. Ciśnienie jest pompowane do 2 atmosfer, musi być najpierw lampa podgrzana spirytusem czy czymś innym, a jak już jest podgrzana to w tym momencie zaczyna się to sparowywać i pali się sparowana nafta.

Co istotne, pan Darek nie kolekcjonuje tych artefaktów dla zasady. Daje przedmiotom z przed – czasami wielu – lat nowe życie.
— To nie jest tak, że te lampy są uszkodzone i sobie stoją. Odnawiam je i wszystkie doprowadzam do stanu używalności. Poza tym jestem członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Kolekcjonerów Lamp i Kuchenek. W Polsce to może nie jest zbyt popularne, bo jest nas ok 20. Natomiast mam znajomych na świecie: w Indonezji, w RPA, w Norwegii, Anglii; co roku jeżdżę na zloty do Newark (miasto, w którym są pochowani polscy żołnierze z czasów II wojny światowej i wszyscy powojenni Prezydenci RP na Uchodźctwie – przyp. p. Dariusza). Można powiedzieć, że najbardziej skupiam się na historii przedmiotów w kontekście historycznym, czyli do czego dana rzecz służyła. Dzieje są ogólnie znane, natomiast nie każdy wie, do czego dany przedmiot służył i jak działa. Interesuje mnie historia rzeczy — podkreśla członek wyjątkowego stowarzyszenia.

Dariusz Jurczak już ma pomysł, jak podzielić się swoją pasją z ludźmi, a dokładniej – z internautami. Gdy dowiadujemy się co posiada w kolekcji, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zachęcić go do zrealizowania swoich planów.
— Chciałbym przygotować na YT całą serię na ten temat. Z ciekawszych rzeczy mam np. czajnik z lat 1700 – 1710. Spotyka się takie tylko w muzeach. Mój jest kompletny i nawet go używam. Był robiony przez rodzinę holenderskich rzemieślników. Taki znajduje się np. w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku i w Muzeum Wiktorii i Alberta W Londynie — uchyla rąbka tajemnicy pan Darek, który rozwija swoją pasję do historii zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.

MCH

fot. Dariusz Jurczak/FB

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5