"Król Polski za bardzo urósł". Tajemnicza śmierć Stefana Batorego

2020-12-12 12:00:53 (ost. akt: 2020-12-12 12:51:32)
Moskale drżeli przed potęgą Stefana Batorego - tu król Polski na obrazie Batory pod Pskowem, autorstwa Jana Matejki

Moskale drżeli przed potęgą Stefana Batorego - tu król Polski na obrazie Batory pod Pskowem, autorstwa Jana Matejki

Autor zdjęcia: Jan Matejko - Batory pod Pskowem/wikimedia-commons

HISTORIA || Gdy zmarł, w Księstwie Moskiewskim hucznie świętowano i bito w dzwony z radości, że oto odszedł na wieki niezwykle groźny sąsiad. Stefan Batory - bo o nim mowa - był na najlepszej drodze do ujarzmienia żywiołu ruskiego. Niestety plany wojowniczego króla Rzeczpospolitej pokrzyżowała śmierć. A z tą wiąże się kilka tajemnic.
Stefan Batory był drugim z kolei polskim królem elekcyjnym i niewątpliwie przeszedł do historii, jako zdecydowany, energiczny władca, który utarł nosa Moskalom i był na najlepszej drodze do rozszerzenia granic Rzeczpospolitej, jak i stworzenia szerokiej chrześcijańskiej koalicji wymierzonej w Wysoką Portę.

Niestety udane rządy krewkiego Węgra zostały zastopowane przez tajemniczą chorobę, która przez większość życia niszczyła potężne ciało władcy, a w konsekwencji wpędziła go w wieku zaledwie 53 lat do grobu.

Koszmar "Ruskiego Koszmaru" rozpoczął się w dzieciństwie?

Pierwsze wzmianki o chorobie wojowniczego władcy mówią o ranie na nodze spowodowanej na skutek ugryzienia psa, jeszcze w dość młodych latach Węgra, o czym miano świadomość na cesarskim dworze w Wiedniu (Batory był w młodość związany politycznie z dynastią Habsburgów). Późniejszy król Polski doznawał uporczywych ataków kataleptycznych, które wiązano z niezagojonym wrzodem leczonym nieudolnie całe życie przez medyków władcy.

Lekarze rozkładali ręce, magowie szarpali brody z bezradności

Nie udało się to takim tuzom ówczesnej medycyny, jak Jerzy Blandrat, Nikolai Bucella, Szymon Simonius, a nawet popularnemu wówczas angielskiemu zaklinaczowi i magowi, Johnowi Dee.

Podczas ataków choroby najprawdopodobniej spowodowanych owym nieustannie nacinanym wrzodem, Batory cierpiał niemiłosiernie, będąc wrednym i opryskliwym dla otoczenia, a jedynym ukojeniem dla niego był kielich wina i ruch na świeżym powietrzu. Znoszący ból władca znajdował spokój w licznych polowaniach za którymi przepadał.

Ktoś pomógł Batoremu zejść z tego świata?

Oprócz rozlicznych dolegliwości trapiących udekorowanego polską koroną Węgra, krążyły pogłoski, że bezpośrednią przyczyną jego śmierci było...otrucie.

Niewątpliwie fakt, iż znoszący w milczeniu rozliczne choroby władca był łakomym kąskiem dla wrogów, sprawiał, że potencjalne otrucie mogłoby zostać odebrane jako konsekwencja przypadłości króla.

Jerzy Besala, który jest autorem ciekawej biografii węgierskiego władcy na polskim tronie, podaje trzy możliwe przyczyny, które wpędziły Batorego do grobu. I tak wymienia: atak serca, uremię lub właśnie otrucie.

https://m.wm.pl/2020/12/orig/king-stefan-batory-by-marcin-kober-664453.jpg

W świetle badań, które wykluczyły fakt, iż król był ofiarą trucizny (chociaż podobno jego lekarz, wspomniany Buccelli miał namawiać Krzysztofa Zborowskiego do otrucia monarchy) pozostają wspomniane choroby w postaci ataku serca lub uremii.

Może gdyby pił piwo zamiast wina...

I tę ostatnią, jako przyczynę fatalnego stanu zdrowia króla wskazuje się obecnie. Na początku XX wieku badania w celu ustalenia przyczyny zgonu władcy prowadził wraz z profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego Franciszek Giedroyć, który właśnie ową uporczywą przypadłość uznał za przyczynę śmierci bitnego pogromcy Moskali.

Przeprowadzona z kolei sekcja królewskich zwłok wykazała potężnie przerośnięte nerki, które zostały opisane, jako "wielkie jak u wołu".

Do pogorszenia królewskiego stanu zdrowia dołożyły się hektolitry wina, które władca uwielbiał, przedkładając ją nad wodę. Podobnie było z wielką ilością mięsa, głównie dziczyzny, jakie pochłaniał mający wielki apetyt Batory.

Pomimo tego, iż przedstawione i niejako zweryfikowane historycznie fakty są wygodnym tłumaczeniem przedwczesnego zgonu dumnego monarchy, jest jeszcze jedna, mało znana poszlaka, która mogłaby przechylić szalę na rzecz otrucia władcy.

Watykan bał się niezależności coraz potężniejszego polskiego króla?

Wiemy, że Stefan Batory bał się otrucia. Wiemy także, że ostrzegał go przed tym książę pruski - Jerzy Fryderyk, a sam władca Polski i Litwy zwracał się do osobistego lekarza elektora brandenburskiego, Leonarda Thurneisera, aby ten podesłał mu środek chroniący przed skrytobójczą trucizną.

Wisienką na torcie dla zwolenników teorii o otruciu Batorego mogą być słowa jakie zawarł w swoim raporcie do Watykanu legat papieski i jezuita, Antonio Possevino, który po moskiewskich zwycięstwach wojowniczego Węgra pisał:

"Król polski za bardzo urósł(...)".

W konfiguracji z faktem, iż Batory szykował kolejną rozprawę z Moskalami, ponieważ obawiał się, że na Kremlu zasiądzie austriacki cesarz, słowa legata nabierają rumieńców.

Głównym celem polityki prowadzonej przez Węgra na polskim tronie była szeroka koalicja, do której planował on dokomponować Moskali po ich ujarzmieniu, zawiązana w celu rozprawienia się z groźną Portą Ottomańską. Powodzenie tego planu pozwoliłoby zrealizować też, kto wie, czy nie największe, skryte marzenie władcy - odzyskanie niepodległości przez jego rodzime Węgry.

W świetle owych faktów teoria o otruciu Batorego, za które to w tym wypadku odpowiadałby Watykan, nie wydaje się już tak abstrakcyjna. Tym bardziej, że zasłużony dla Stolicy Apostolskiej, wspomniany Possevino, przyczynił się do zawarcia rozejmu w Jamie Zapolskim kończącego konflikt polsko-rosyjski...Czyżby Watykan w sojuszu z cesarstwem obawiał się wzrostu potęgi dumnego władcy, którego świetna pozycja zburzyłaby porządek na kontynencie? Wydaje się, że prawdziwa przyczyna śmierci Stefana Batorego zaginęła w mrokach burzliwej historii i nigdy nie zostanie odkryta przez badaczy i uczonych.

Stefan Batory zmarł 12 grudnia 1586 roku.

Gdy na Kreml doszła wiadomość o zgonie polskiego króla, w całej Moskwie kilka dni nieustannie bito w dzwony – na znak radości po śmierci „Ruskiego Koszmaru”. Tak dał się we znaki naszym wschodnim sąsiadom wojowniczy Węgier na tronie polskim. I według wielu, jeden z najlepszych władców Rzeczpospolitej.

MCH


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5