Kultura łowiecka to nie tylko polowania

2020-10-09 22:59:57 (ost. akt: 2020-10-09 23:00:22)
Myśliwi potrafią połączyć miłość do przyrody z umiłowaniem polskiego dziedzictwa narodowego. Są nie tylko spadkobiercami przepięknych kart historii, wyjątkowej tradycji i kultury łowieckiej, ale także tworzą ją codziennie na nowo.
Myśliwi to duża i prężnie działająca grupa w naszym społeczeństwie. W Ełku przez cztery lata w Centrum Edukacji Ekologicznej odbywał się Festyn Łowiecki „Ełkowisko”. Niestety w tym roku z powodu koronawirusa organizatorzy podjęli decyzję, że impreza się nie odbędzie. Jednocześnie zapowiadają już, że za rok na pewno spotkamy się na 5. edycji "Ełkowiska". Impreza uczy jak troszczyć się o przyrodę, zachowywać ją dla przyszłych pokoleń, pokazuje dlaczego ważne jest angażowanie wszystkich swoich sił na rzecz zagrożonej ekologii. Uczyła szacunku, który rodzi miłość do lasu i wszystkiego co w nim żyje.

Myśliwi potrafią połączyć miłość do przyrody z umiłowaniem polskiego dziedzictwa narodowego. Są nie tylko spadkobiercami przepięknych kart historii, wyjątkowej tradycji i kultury łowieckiej, ale także tworzą ją codziennie na nowo. W nowoczesnym świecie stają się jedną z nielicznych grup społecznych, dla których dokonania poprzednich pokoleń nie są archaiczne, a stanową niezwykłą wartość. To także udowadniają corocznie na swoim święcie.

A jak wygląda życie myśliwych w czasie koronawirusa?

— Polowania grupowe zakończyły się na początku roku, jeszcze przed pandemią koronawirusa. Te indywidualne mogą się odbywać i nie są zakazane. Oczywiście przestrzegamy obowiązujących obostrzeń sanitarnych — mówi Kazimierz Raczyński, myśliwy i jeden z organizatorów poprzednich edycji "Ełkowiska".

I jak dodaje, jako społeczność myśliwych zaangażowali się w pomoc w walce z koronawirusem.

— Razem, jako osiem Kół Łowieckich - Oręż, Łoś, Orla Jucha, Ryś, Cietrzew, Partyzant, Ponowa i Koło Łowieckie nr 1, przy wsparciu Zarządu Okręgowego w Suwałkach, postanowiliśmy wesprzeć lekarzy w walce na tak zwanej pierwszej linii. Do ełckiego szpitala Pro-Medica przekazaliśmy dwa mobilne respiratory, które trafiły do karetek pogotowia oraz pulsoksymetry — dodaje Kazimierz Raczyński.

Myśliwi odpowiedzieli również na potrzeby płynące z Domu Pomocy Społecznej w Nowej Wsi Ełckiej. Tam trafiło profesjonalne urządzenie do jonizacji powietrza.

— W między czasie uczestniczyliśmy, już indywidualnie, w akcji oddawania krwi pod hasłem "Darz Bór-Dasz Krew" — wspomina Kazimierz Raczyński.

Jak tłumaczy, te wszystkie działania wynikają z tradycji dzielenia się i rozpowszechniania kultury i tradycji myśliwskiej. Stąd również akcja zbierania podpisów pod apelem do parlamentarzystów o umożliwienie dzieciom uczestnictwa w polowaniach w charakterze obserwatora. Jak przekonują myśliwi, polskie prawo nie może dyskryminować rodziców, będących członkami Polskiego Związku Łowieckiego ze względu na uprawianą pasję.

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5