Interesują mnie zdjęcia dynamiczne

2021-09-12 16:00:00 (ost. akt: 2021-09-08 14:13:00)
Ryszard Makszyński, fotograf z Działdowa

Ryszard Makszyński, fotograf z Działdowa

Autor zdjęcia: Ryszard Makszyński

Aktywnie uczestniczy w życiu społecznym i realizuje fotograficzną pasję. Praktycznie nie rozstaje się z aparatem, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba będzie wcisnąć spust migawki. Rozmawiamy z Ryszardem Makszyńskim z Działdowa.
— Pamięta pan swój pierwszy aparat?
— Ależ oczywiście. Pierwszym aparatem był Druh, polski aparat fotograficzny na film produkowany od 1956 roku przez Warszawskie Zakłady Fotooptyczne. Wciąż stoi u mnie na półce. Do dziś mam wszystkie aparaty, którymi wykonywałem zdjęcia.
— Musiała uzbierać się spora kolekcja.
— Tak, są tam te, którymi fotografowałem, ale też te, które kolekcjonuję. Wszystkie te, którymi robiłem zdjęcia, zatrzymałem. W większości są sprawne. Syn, który odziedziczył pasję do fotografii po mnie, również go używał. Jednak trzeba dodać, że by wykonywać zdjęcia aparatami analogowymi, trzeba jednak mieć umiejętności.
— Nie jest też tak, że dzięki doświadczeniu z aparatami analogowymi, ma się później, już używając sprzętu cyfrowego, większą uważność?
— Tak, ponieważ w przypadku fotografii analagowej, w starych lustrzankach, mieliśmy do dyspozycji 12 klatek. Popełniając błąd, po prostu traciliśmy możliwość odtworzenia później tego zdjęcia. Pierwszą swoją ciemnię urządziłem w łazience, wywołując zdjęcia czarno białe techniką stykową wykonane aparatem Druh, potem Start 66. Następnie był etap, kiedy posiadałem już powiększalnik Krokus i aparaty Smiena 8, Sokół czy Zenit Et. Na jednej z moich wystaw, gdzie prezentowane były aparaty analogowe, znalazły się też moje stare zdjęcia. Pokazałem wtedy kolaże z moich fotografii wykonanych obróbką stykową.
— Kiedy zaczął pan dokumentować codzienność?
— Tak naprawdę moja pasja fotograficzna rozwinęła się po wyjściu z wojska. Na początku była to fotografia rodzinna, a później rozszerzyła się również na inne dziedziny. Fotografia jest bardzo bliska memu sercu, najbliższa ze wszystkich pasji i zawodów na świecie.
— Dziś ta pasja całkowicie pana pochłonęła. Fotografuje pan przyrodę, ale też zawody i inne wydarzenia.
— Tak, zmieniła się diametralnie. Moja fotografia znalazła się na płycie jednej z wokalistek. Wykorzystała ją, więc chyba była zadowolona. Choć nie wykorzystuję przy obróbce moich zdjęć programów komputerowych. Nie poprawiam sztucznie zdjęć. Nie kreuję fikcyjnego obrazu, a zależy mi, by oddać jego prawdziwą naturę. I tego trzymam się do dzisiaj. Bo fotografia to rysowanie światłem i zatrzymywanie życia „tu i teraz”. Od lat się tego trzymam i raczej nie skorzystam z możliwości, jakie oferuje nowoczesna technologia. Nie przerabiam zdjęć, bo przecież one mają pokazywać rzeczywistość, a nie ją zakłamywać. Każdy powinien łapać to, co ulotne. Chociaż oczywiście czasem, dla żartu, można zrobić jakieś śmieszne połączenie, ale to nie jest to. Trzeba zachować na przykład naturalną barwę ptaków, by potem ktoś mógł to opisać. Moje zdjęcia znalazły się również w publikacji naukowej, więc widać, jak to jest ważne. Naukowcy tworzyli opis kowalika i szukali zdjęć do dokumentacji. Wybrali moje. Sfotografowałem na przykład kowalika, u którego widać było wadę genetyczną. Kiedyś sfotografowałem siwą kawkę, na co też zareagował jeden z naukowców pisząc mi, że to zdjęcie ptaka cierpiącego na bielactwo.
— Fotografia przyrody jest zapewne bardzo ciekawa, ale też wymagająca?
— Tak, ponieważ wymaga nie tylko dużo czasu, ale też sprzętu. Czasem trzeba dużo czekać na odpowiednie ujęcie długo. By zrobić dobre ujęcie, można czekać naprawdę długo. Trzeba zająć stanowisko wczesnym rankiem i z palcem niemal na spuście migawki, czekać, aż spotka się tego wymarzonego modela. Jednak kontakt z przyrodą to ładowanie akumulatorów życia. I, co podkreślam, moja fotografia przyrodnicza dotyczy okolic Działdowa. Zabieram plecak ze sprzętem i ruszam na wyprawę. Trzeba tutaj dodać, że od kiedy mam aparaty cyfrowe, zajmuję się też fotografię makro. Chciałem pokazać tę przyrodę, której na co dzień nie zauważamy. Mrówkę, konika polnego czy inne motyle, owady. To też wymaga zastosowania obiektywu, który odda piękno obiektu. Interesują mnie zdjęcia dynamiczne, więc potem zacząłem fotografować ptaki.
— To wymaga też ciągłej pracy nad warsztatem.
— Tak, wciąż staram się dokształcać, szukam źródeł, gdzie mogę poszerzać wiedzę.
— Pan fotografuje też ważne wydarzenia dla lokalnej społeczności.
— Od wielu lat fotografuję przyrodę, imprezy kulturalne, rozrywkowe, inne ważne dla Działdowa i jego mieszkańców wydarzenia. Gdziekolwiek coś się dzieje, na festiwalach, wernisażach i różnych spotkaniach jestem zawsze ze swoim aparatem, by uwiecznić niezapomniane chwile. Wszystko, co robię, robię społecznie. W kadrze przedstawiam zarówno przyrodę, pejzaże, ale też wydarzenia, jak i kameralne spotkania. Jednak, jak powtarzam, nie są to sztuczne, spreparowane obrazy. To ta prawdziwość mnie interesuje.
— Pan jest kronikarzem lokalności.
— Zdjęcia łączą ludzi. Fotografia otworzyła mi drzwi do ciekawego świata. Gdyby nie aparat, nie miałabym pewnie okazji zobaczyć wielu wydarzeń. Bardzo to sobie chwalę. Ja na przykład dokumentuję wydarzenia przyrodnicze i turystyczne, które ukazały się w publikacji ,,Znane i mniej znane ciekawe miejsca i miejscowości w powiecie działdowskim" do tekstu Benedykta Zygmunta Perzyńskiego. Ta pozycja została wydana również w języku niemieckim. Moje zdjęcia dokumentują też Działdowo i przewodnik o nim. Moje fotografie opublikowano również w publikacji „KS Dekorglass Działdowo Droga do sukcesu” Ładysława Cichosza.
— Dziś ma pan inne pasje poza fotografią?
— Jest jeszcze działka, ale na nią również zabieram aparat. Zawsze można sportretować ptaka czy owada. Czasem mogę budzić zdziwienie innych działkowców, bo leżę na trawie i czekam na odpowiednie ujęcie. Ale czasem też mówię sobie, że trzeba czasem odpocząć od fotografii ptaków i ruszam na zawody sportowe. Lubię wyzwania i zawsze być gotowym na wykonanie zdjęcia.
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz

Obrazek w tresci

Ryszard Makszyński – fotograf z Działdowa. Harcmistrz ZHP, komendant działdowskiego Hufca ZHP w latach 2000-2007, wieloletni kierownik harcerskiego klubu łączności SP4ZHT „Świst”, członek Towarzystwa Miłośników Ziemi Działdowskiej, społecznik i autor wystaw poświęconych przyrodzie powiatu działdowskiego, m. in. w Działdowie, Lidzbarku, Olsztynie i Mławie. Autor zdjęć do książek B. Z. Perzyńskiego: Walory przyrodnicze powiatu działdowskiego (2011) i Znane i mniej znane. Ciekawe miejsca i miejscowości w powiecie działdowskim (2015 i 2018). Jego zdjęcia można też zobaczyć w pozycji "Po Działdowie przewodnik niezwykły", czyli pracy zbiorowej pod redakcją Mariana Andrzeja Odachowskiego, „Z Gminą Działdowo na turystycznym szlaku” również pod redakcją Mariana Andrzeja Odachowskiego. Jego zdjęcia są również w kronice „KS Dekorglass Działdowo Droga do sukcesu” autor Ładysław „Elek” Cichosz.
Odznaczony Złotym Krzyżem „Za Zasługi dla ZHP”. W 2006 r. został wyróżniony „Katarzynką” i „Bijącym Sercem”. Otrzymał również m.in. Nagrodę Specjalną w dziedzinie reportażu Przeglądu Twórczości Nieprofesjonalnej Powiatu Działdowskiego.

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci

Obrazek w tresci



2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5