Wyfrunięcie z gniazda

2021-02-16 12:30:00 (ost. akt: 2021-02-16 12:31:43)
Katarzyna Kęsicka

Katarzyna Kęsicka

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Wychodzenie z domu rodzinnego, odpowiedzialność, samodzielność, po prostu bycie dorosłym człowiekiem dla wielu młodych ludzi jest trudne. Towarzyszy temu lęk i wiele myśli jak sobie poradzę, czy mi wystarczy pieniędzy, co jeśli nie podołam, poniosę porażkę i trzeba będzie wrócić do rodziców.
Tego typu myśli są naturalne. Z wychodzeniem od rodziców wiąże się poczucie winy, bo jest to rozstanie. I jak każdym rozstaniu zawsze czuje winę, ten który

odchodzi. To jest w porządku, za tym stoi dalszy rozwój młodego człowieka.
Niektórzy jednak z jakiegoś powodu nie mogą lub nie chcą opuścić domu rodzinnego. Zostają z rodzicami, bądź z jednym z nich przez długie lata, do 30-stki, 40-stki, 50-tki, rezygnując przy tym z własnego życia, bycia w związku, założenia swojej rodziny. Nie potrafią się odseparować i iść w stronę życia. Bywa, że tacy młodzi ludzie zaczynają chorować, nadużywają narkotyków, alkoholu, nie znosząc napięcia między tym, że są rozdwojeni co do chęci ułożenia sobie życia, a poczuciem przymusu bycia z rodzicami lub rodzicem, który np. potrzebuje opieki, albo jest samotny.

Wtedy mogą pojawić się nawet preteksty, aby zostać w domu, aby być przy ojcu lub matce tłumacząc ten stan różnymi rzeczami. Zachodzi uwikłanie takiego człowieka, który zostając w domu nieświadomie odciąża ojca lub matkę, aby mi się lepiej żyło, wiodło, aby byli zdrowsi, nie doświadczali samotności.. Ludzie którzy rezygnują z pójścia własną drogą płacą ogromną cenę, a tą ceną jest ich życie i miłość. Oddają swoją miłość na rzecz rodzica uznając, że ich szczęście nie jest tak ważne. Miłość do matki lub ojca może być ważniejsza, niż budowanie lub utrzymanie w dobrych relacjach swojego związku. Jest to pewien rodzaj emocjonalnego uzależnienia, do którego przyczynia się nie tylko postawa dziecka, któremu trudno wyjść z domu.

W tym mają także odpowiedzialność zaborczy rodzice, potrzebujący opieki, wspierania, towarzystwa, mający własne nieprzepracowane relacje emocjonalne ze swoimi rodzicami, którzy chcą, aby własne dziecko było dla nich jak dobry ojciec, czy matka jakich nigdy nie mieli. Tacy rodzice wysyłają niespójne komunikaty. Z jednej strony mówią, żeby dziecko szło do życia, wyprowadzało się z domu, ale z drugiej strony emocjonalnie czuć od nich, że nie chcą, że boją się zostać sami, ujawniają że sobie nie poradzą.

Taka postawa powoduje rozszczepienie, problemy osobowościowe, a nawet poważne psychiczne choroby u dziecka. Kiedy dziecko odchodzi i zakłada swoją rodzinę, rodzic bierze wszystko co do niego należy. Bierze odpowiedzialność za swoje życie, za to co w życiu wybrał, jaką drogą poszedł, musi być emocjonalnie dorosły, nie używa dziecka do zaspokajania swoich potrzeb, do redukowania samotności, niezaradności, niewygody.

Bierze swój smutek, swoje choroby, swoje narzekanie i stosunek do świata do siebie. Dziecko jest wtedy wolne, kiedy rodzić przejmuje odpowiedzialność za siebie. Tym co zasiedzieli się z rodzicami potrzeba ogromnej siły i determinacji, aby wyszli z domu mimo wszystko i zadbali o swoje szczęście. Często pomaga kuracja geograficzna - wyjazd za granicę, aby układać sobie życie, lub wyjazd do innego miasta.


Możecie Państwo aktywnie włączyć się w tworzenie działu Psychoterapia i Ziołolecznictwo poprzez propozycje tematów z tych dziedzin, o których chcielibyście dowiedzieć się więcej. Propozycje można zgłaszać na adres mailowy: z.leszczynska@gazetaolsztynska.pl


Dr Katarzyna Kęsicka
Certyfikowany Psychoterapeuta
Psychosomatoterapeuta
Fitoterapeuta

Specjalistyczne Centrum Psychoterapii i Ziołolecznictwa w Działdowie oraz Online, ul. Katarzyny 18/2, Tel: +48 793 055 588
www.facebook.com/psychoterapia.i.ziololecznictwo8
www.goldenline.pl/katarzyna-kesicka3


* Artykuł ma charakter informacyjny, nie jest poradą lekarską, ani farmaceutyczną.


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5