Nie przespaliśmy wakacji

2020-12-22 18:00:00(ost. akt: 2020-12-22 12:45:37)
Ireneusz Weryk objął stanowisko dyrektora działdowskiego szpitala we wrześniu zeszłego roku. Stanął przed niełatwym zadaniem wyciągnięcia placówki z długów. Kilka miesięcy później wybuchła pandemia koronawirusa. Pomimo trudności, szpital nie tylko funkcjonuje na wysokim poziomie, ale także rozbudowuje się i inwestuje.
— Objął Pan funkcję dyrektora w trudnym czasie. Zaledwie po kilku miesiącach zarządzania placówką wybuchła pandemia koronawirusa i szpital stanął przed nowym wyzwaniem. Nie miał Pan momentów zwątpienia?
— Podjąłem się czegoś i dopóki mi sił starczy, będę to robił. Może dlatego, że jestem lekarzem i choroby zakaźne tak mnie nie przerażają, nie unikam kontaktu z oddziałami, udzielam świadczeń zdrowotnych, a z pacjentami chorymi na COVID spotykam się na co dzień. Jak widać, kiedy zachowuje się podstawowe zasady ochrony, to można to robić i się nie zarazić.

— Jak szpital radził sobie na początku pandemii, a jak wygląda to obecnie?
— Zaczynaliśmy od wielkiej niewiadomej i wielkiego nieprzygotowania załogi. Wiosną naprawdę niewiele na ten temat widzieliśmy. Kiedy do szpitala trafili pierwsi pacjenci z dodatnim wynikiem na koronawirusa było to dla nas niezwykłe wydarzenie. Poziom niepokoju, a wręcz strachu załogi był bardzo duży. Przy rozpowszechnieniu się epidemii nabraliśmy dużego doświadczenia. W drugiej fali już standardowo leczymy i zajmujemy się pacjentami COVID, włącznie z tym, że mamy specjalny oddział do leczenia ich respiratorami.
W zdecydowanej większości ogniska zakażeń, które się pojawiały były związane ze źródłem zewnętrznym, ze źródłem w rodzinach pracowników, którzy przechodzili zakażenie bezobjawowo. Kiedy pierwsze ogniska zaczęły nam się pojawiać, wtedy zaczęliśmy badać i wykrywać pracowników bezobjawowych, którzy byli zakażeni. Działdowo od samego początku wykonywało masę testów. Nie wszystkie szpitale tak robiły. Być może dlatego wyłapaliśmy bardzo dużo tych zakażeń. Rzadko mieliśmy do czynienia z dużymi ogniskami. Na początku badaliśmy co najmniej dwukrotnie całą załogę i wszystkich pacjentów. Systematycznie poszczególne grupy zawodowe, a tam gdzie pojawiały się pojedyncze zachorowania, my badaliśmy całe komórki, oddziały.

— Wspomniał Pan o specjalnym oddziale leczenia pacjentów z COVID. W co jest wyposażony?
— Jest to 5-łóżkowy oddział z respiratorami, który został otwarty na początku listopada. Leczymy w nim najcięższe przypadki. Jesteśmy również przygotowani do uruchomienia oddziału 15-łóżkowego do prowadzenia tlenoterapii w pacjentów COVID. Obecnie sytuacja nieco się poprawiła, znaczenie ma również bliskość Nidzicy, w której szpital w całości został przekształcony na covidowy. To spowodowało, że na dzień dzisiejszy uzgodniliśmy z NFZ, że pomimo przygotowanej infrastruktury na razie nie ma potrzeby wykorzystania tych 15 łóżek. Jednakże jesteśmy w pełni przygotowani do uruchomienia tego oddziału.

— A co z działalnością szpitala i poradni?
— Przez cały czas pandemii zarówno wiosną, jak i teraz, na jesieni, udało nam się utrzymać "ostrą" funkcję szpitala, z czasowym wyłączeniem działania niektórych poradni. Obecnie nie funkcjonuje tylko oddział rehabilitacji i oddział paliatywny. Ma na to wpływ sytuacja epidemiologiczna, braki kadrowe i fakt, że szpital był wykorzystywany w sposób pełny, a przygotowanie oddziału COVID musiało odbyć się na jakiejś przestrzeni. Jeżeli tworzy się coś nowego, to musi się to odbyć kosztem ograniczenia innej działalności. Z tego powodu przez jakiś czas te dwa oddziały funkcjonować nie będą. Są to jednak oddziały niezaburzające "ostrej" funkcji szpitala. Rehabilitacja jest bardzo ważna, ale nie jest leczeniem zagrożenia życia. Podobnie, chorzy paliatywni to bardzo ważna, skomplikowana i potrzebująca grupa pacjentów. Podkreślę jednak, że przyjęcia są tam planowe. Najważniejsze dla nas jest bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Stany nagłe, stany zagrożenia życia, porody, udary, zawały, wypadki - takie rzeczy zaopatrujemy.

— Co jest na tę chwilę największym problemem szpitala?
— Obecnie fala jesiennej pandemii spowodowała bardzo duże braki kadrowe. Nie odczuwaliśmy tego tak bardzo wiosną, jak w tej chwili. Od początku pandemii w szpitalu zachorowało nam już łącznie 170 osób. Na szczęście nie mieliśmy zgonów wśród personelu. Czasami zachorowania były bezobjawowe, czasami cięższe. Minione dwa tygodnie były dla nas najtrudniejsze. Teraz trochę osób wraca nam z kwarantann i izolacji domowych, widzimy światełko w tunelu, ale sytuacja wciąż jest trudna.
Mamy raczej do czynienia z zachorowaniami kroczącymi, bez dużych ognisk. Liczba jest ogromna, ale była ona rozłożona w czasie. To zaburzało funkcjonowanie szpitala, ale nie sprawiło, że przestał on działać.

— Czy po pierwszej fali pandemii udało się wyciągnąć wnioski i przygotować do zapowiadanej drugiej, jesiennej fali?
— Zdecydowanie poprawiliśmy infrastrukturę. Są zarzuty, że państwo przespało wakacje, my tych wakacji nie przespaliśmy. W okresie między falą wiosenną a jesienną zrobiliśmy bardzo dużo. Funkcjonowały wszystkie oddziały, zrobiliśmy przy nich izolatki, uruchomiliśmy miejsca buforowe na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, uzbrojone w infrastrukturę techniczną i sprzętową. Bardzo dużo sprzętu, służącego walce z COVID pozyskujemy z najróżniejszych źródeł, jest to pomoc wojewody warmińsko- mazurskiego, marszałka województwa, Agencji Rezerw Materiałowych, pana Jurka Owsiaka. Oprócz dużych instytucji zewnętrznych wspomaga nas powiat, gminy, ale również społeczeństwo, które odpowiedziało na apel o pomoc dla szpitala.
Nie bazujemy tylko i wyłączenie na pomocy zewnętrznej. Przyjęliśmy taką strategię, że bez względu na to czy otrzymamy pomoc czy nie, przygotujemy szpital na potrzeby epidemii. Sytuacja finansowa szpitala jest trudna, ale na pierwszym miejscu zawsze stawiałem bezpieczeństwo pracowników i pacjentów. Od początku zakup środków ochrony indywidualnej był dla nas priorytetem.

— A jak załoga szpitala radzi sobie z tą trudną sytuacją?
— Wszyscy uczyliśmy się pandemii. Korzystaliśmy z teoretycznych opracowań zewnętrznych, ale przede wszystkim nabieraliśmy własnego doświadczenia. Na tę chwilę jest ono duże, przerobiliśmy wiele przypadków, wyciągnęliśmy wnioski. Dostrzegliśmy, że jednym ze źródeł zakażeń była nie praca z pacjentem, ale nienależyta ochrona w trakcie przerw, odpoczynku nocnego, dyżurów, spożywania posiłków. Tego wszystkiego musieliśmy się nauczyć.
Jesienią pojawił się inny sposób testowania. Do tej pory stosowaliśmy testy genetyczne PCR, obecnie wykorzystujemy testy antygenowe. Są one tańsze i szybkie, wykonywane na miejscu. PCR trzeba było wywozić do laboratorium. Przy testach antygenowych ujemny wynik niekoniecznie jest brakiem zachorowania, jak wcześniej myśleliśmy. To też spowodowało jakąś część zachorowań. Sytuacja jest dynamiczna, prawo się zmienia, ilość zaleceń się zmienia, bo ludzie, którzy je wydają też wciąż się uczą.
Uważam jednak, że z najtrudniejszą sytuacją można sobie poradzić, kiedy działamy wspólnie. Naprawdę wysoko oceniam poświęcenie i pracę załogi. Łatwiej jest też działać ze wsparciem władz samorządowych, rządowych i społeczeństwa. Wtedy nawet z bardzo trudną sytuacją jesteśmy w stanie sobie poradzić.
Przepraszamy też za utrudnienia, które w międzyczasie pojawiły się. Nie jest łatwo leczyć COVID, bo cierpią inni, chorzy na zupełnie inne choroby. Funkcja szpitala nastawiona na walkę z COVID, utrudnia realizację wielu dotychczasowych procedur medycznych, niezwiązanych z pandemią. Trudno oszacować, ile osób będzie miało problemy zdrowotne.. Inne choroby przecież nie zniknęły. Pracownicy co najmniej w 50% są zaangażowani w walkę w COVID. Mamy nadzieję, że już w połowie 2021 roku będziemy coraz mniej zajmować się pandemią i COVIDEM, a coraz bardziej wszystkimi rzeczami, które zostały nieco odłożone.

— A co z grypą? Ona przecież nie zniknęła.
— Wydaje mi się, że nasilenie epidemii grypy będzie mniejsze. Nasze zachowania, przestrzeganie zaleceń związanych z COVID, pozwalają jednocześnie na profilaktykę zachorowań na grypę. Mamy testy wykrywające grypę i szczepionkę, którą zaszczepiliśmy wszystkich pracowników, którzy taką chęć zgłosili.

— Czy jako społeczeństwo zachowujemy się odpowiedzialnie w obliczu pandemii?
— Nasi pracownicy ciężko pracują, narażając swoje życie i zdrowie. Pandemia trwa już długo i u niektórych pojawia się wypalenie zawodowe. Dlatego jesteśmy wrażliwi na zachowania społeczeństwa. Kiedy widzimy nieodpowiedzialne zachowania, nieprzestrzeganie zaleceń, to później to wszystko skupia się na nas, bo ci ludzie przyjeżdżają do nas po pomoc, najpierw zachowując się skrajnie nieodpowiedzialnie. Nie ma co się uspokajać, że jest lżej. Proszę, żeby przestrzegać zaleceń i jeszcze trochę wytrzymać, może jak pojawi się szczepionka to naprawdę sytuacja istotnie się poprawi.
Apeluję także do ozdrowieńców o oddawanie osocza.

— Pomimo pandemii nie zrezygnowaliście jednak z inwestycji i pozyskiwania środków zewnętrznych.
— Rzeczywiście, pomimo trudnej sytuacji nie zaprzestaliśmy realizacji projektów z wykorzystaniem funduszy UE.. Obecnie mamy zrealizowany jeden program unijny- pozyskanie sprzętu służącemu walce z pandemią COVID, mamy już rozstrzygnięty przetarg na rozbudowę psychiatrii i czekamy na bardzo ważny dla nas program, tj. dosprzętowienie diagnostyki obrazowej. Dodatkowo z kluczowych inwestycji mamy podpisaną umowę na stworzenie pracowni rezonansu magnetycznego. Pracownia była potrzebna od dawna i nie potrafię zrozumieć, dlaczego przez tyle lat jej nie było. Jestem dyrektorem od września i mam od kilku miesięcy podpisaną umowę. Czekamy na rozpoczęcie prac. Na dniach odbędzie się też odbiór nowej karetki sfinansowanej przez starosto, a wyposażonej ze środków naszych własnych i darowizn pochodzących od społeczeństwa powiatu działdowskiego.

Zuzanna Leszczyńska
z.leszczynska@gazetaolsztynska.pl



Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Jan #3030069 | 37.47.*.* 29 gru 2020 15:45

    To dlaczego jesteśmy najgorszym powiatem w naszym województwie pod względem zakażeniem wirusem i zgonów. Oddziały pozamykane jak i przychodnie. Za co nagroda Panie Stsrosto........................

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Nagroda? #3026420 | 5.173.*.* 23 gru 2020 12:33

    Czy to prawda że dyrektor dostał 20tys. nagrody?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5