Braniewo: Setne spotkanie z historią i czarownice [ZDJĘCIA]

2022-04-30 15:13:11(ost. akt: 2022-04-29 15:27:38)
Dorota Olbryś opowiedziała o braniewskich czarownicach

Dorota Olbryś opowiedziała o braniewskich czarownicach

Autor zdjęcia: Towarzystwo Miłośników Braniewa

W miniony czwartek w Spichlerzu Mariackim odbył się już setny wykład z cyklu Czwartkowe Spotkania z Historią. Od trzynastu lat spotkania organizuje Towarzystwo Miłośników Braniewa.
W wykładzie wzięło udział 40 osób. Prelegentką była Dorota Olbryś, która pełni obowiązki Zastępcy Kierownika Muzeum Ziemi Braniewskiej. Tematem wykładu były czarownice.

W dzisiejszych czasach temat czarownic i wiedźm mało kto traktuje poważnie. Jednak nie zawsze tak było. Prześladowania kobiet podejrzanych o czary trwały w Europie ponad trzysta lat. Największe nasilenie procesów zaczyna się w drugiej połowie XVII wieku, w tym czasie uciążliwe wojny, jakie toczyły się w Polsce, doprowadzają do upadku gospodarczego i kulturalnego tworząc dogodne warunki do wzrostu zabobonów. Ubodzy i przymierający głodem ludzie łatwo poddawali się złudzeniom, że wszystkie klęski, jakie ich spotkały, należy przypisać „siłom nieczystym”.

Niski poziom medycyny powodował, że prawie każdą chorobę przepisywano diabłom lub czarownicy. Człowiek, który zachorował, lub któremu padło bydło szukał wokół siebie sprawcy swojego nieszczęścia.

Najczęściej podejrzane były zielarki, akuszerki, znachorki, babki, szeptanki, wróżbiarki. Poprzez swoją znajomość arkanów leczenia i ludzkiego ciała, odstawały od reszty społeczeństwa. Ludzie co prawda korzystali z ich usług, jednak wzbudzały one niepokój i strach. Często czarownicami okazywały się wędrujące żebraczki, kobiety z największej biedoty.

Wystarczyło jednak, aby wybuchła zaraza, krowa przestała dawać mleko, czy ktoś doznał paraliżu, a natychmiast padało oskarżenie o czary.

W Braniewie jako argumentem do sądowych procesów posłużono się kilka razy miejską plotką. Częściej jednak przyczyną oskarżenia było potępienie przez jednego lub więcej mieszkańców.

Spotkania czarownic odbywały się w noc Walpurgi i Jana; oraz na św. Łucji. Niektóre z oskarżonych kobiet twierdziły, że w każdy czwartek. Miejscem spotkań wiedźm i czarownic z diabłem były najczęściej wzgórza.

Miejscowe kobiety zwykle nazywają swoje miejsce spotkań wzgórzem Kaddig (znajdujące się obecnie na terenie Podgórza), wymieniana jest Góra Block w okolicy Fromborka, zielona łąka w Rosinach oraz okrągła polana w okolicy Różańca. Wiele lat później znaleziono w tamtym okręgu klamry, pierścienie i różne inne ozdoby.



Nocami rozpalano ogniska, przy których gromadziły się kobiety i mężczyźni i wspólnie oddawano cześć demonom, duchom czy innym istotom spoza tego świata, spoza naszej rzeczywistości. Opisy wystawnych uczt, orgii i obrzędów na szczytach gór często powtarzały się w zeznaniach oskarżonych.

Podczas spotkań spożywano trunki tj. piwo, wino, miód pitny. Tylko kilka kobiet wspomina srebrny lub drewniany kubek. Większość twierdzi, że pito ze skorupek jaj. Najpierw konsumowany był wspólny posiłek, który składał się ze smażonych i gotowanych potraw wszelkiego rodzaju mięsa, ryb, kaszy, sera i masła.

Podczas głównego posiłku udział wzięły tylko elity i młodsi, a biedni i starsi musieli siedzieć w specjalnym pokoju lub przy osobnym stole. Po posiłku rozpoczynały się tańce.

Muzykę tworzyli ludzie w kapturach lub same diabły, grano za pomocą rur, skrzypiec, bębnów, kotłów, harf lub cytr. Po tańcach każdy diabeł oddalał się ze swoją kochanką. Według niektórych informacji spotkania trwały do północy lub do czasu zapiania koguta.

W Polsce od 1543 r. wszystkie sprawy o czary rozpatrywały sądy duchownych, które po rozpatrzeniu sprawy oddawały sprawę do sądu miejskiego. Co ciekawe to sądy duchowne chętnie oddawały sprawy oskarżonych o czary do sądów miejskich, wiedząc, że te ukarają oskarżonych w sposób, w jaki nie wypadało robić to kościołowi.

W XV w. w Braniewie odnotowano jeden proces o czary, a w XVI w. liczba procesów wzrosła do dziesięciu, oskarżonych w tych procesach traktowano dość łagodnie, gdyż skazywano ich zwykle na kary pieniężne lub banicję. W XVII w. procesy o czary w Braniewie weszły w fazę obłędu i wielu oskarżonych spłonęło na stosie.

W Starym Mieście do 1772 roku odbyło się 70 procesów z powodu różnego rodzaju oskarżeń o czary. Spośród oskarżonych śmierć poprzez spalenie na stosie poniosło 11 kobiet i 1 mężczyzna, 17 oskarżonych zostało wydalonych z miasta, a pozostali ukarani karami pieniężnymi lub karą uwięzienia w wieży albo zwolnieni bez poniesienia żadnej kary.

Pierwsza czarownica na Starym Mieście została spalona w 1605 r., a w 1670 r. ostatnia.

W Nowym Mieście Braniewie w latach 1606-1772 odbyło się ok. 50 procesów o czary, 32 osoby zostały ukarane śmiercią. Wśród nich znalazło się 27 kobiet i 1 mężczyzna, którzy zostali spaleni na stosie, oraz 3 kobiety i 1 mężczyzna, którzy ponieśli śmierć przez ścięcie głowy, natomiast 5 kobiet i 2 mężczyzn zostało wydalonych z miasta. Pozostali sądzeni w procesach o czary zostali ukarani karą pieniężną lub więzieniem. W Nowym Mieście prawdopodobnie w 1610 r. spalono pierwszą, a w 1686 r. ostatnią czarownicę.

Przesłuchania odbywały się w izbie tortur, gdzie ustawiony był stół i kilka krzeseł. Zgodnie z zasadą „Młota na czarownice” do tortur oskarżeni musieli być rozebrani do naga, szukano wszelkich znamion, które oznaczały kontakt z diabłem.

Procedura tortur w Braniewie była zazwyczaj następująca: nieszczęśnikom najpierw nakładano śruby skrzydełkowe, potem wdziewano hiszpańskie buty — były to dwie dopasowane do nogi formy z wystającymi do środka ostrymi zębami. Przy dokręcaniu śrub noga była miażdżona a ciało rozerwane, ale jeśli nie pomagały wywoływać bólu, wkrótce przechodzili na wyższy poziom tortur.

W Braniewie rzadko stosowano tortury poprzez kapanie palącej się siarki na klatkę piersiową i inne części ciała. Często też stosowano przypalanie gorącymi cęgami. W trakcie próby wciąż było wiele znaków, które uznawano za połowiczny dowód winy i przyczyny kontynuacji oraz zwiększania tortur. Podejrzane było, gdy udręczona kobieta niewiele płakała lub nie krzyczała wcale, gdy odwracała oczy do góry lub robiła się czerwona. Takie zachowanie świadczyło o bezpośrednim oddziaływaniu diabła. Tortury mogły być kontynuowane drugiego i trzeciego dnia bez nowych podstaw do podejrzeń.

Do 1637 roku stosowano w Braniewie próbę gorącej wody. Oskarżony musiał zanurzyć rękę we wrzątku, a następnie wkładano rękę do worka, który pieczętowano, po to, by w międzyczasie nie można zastosować żadnego leku. Po kilku dniach sprawdzano wygląd skóry, jeśli na skórze nie było śladów po oparzeniu, uznawano to za niewinność, a jeśli wystąpiło zaczerwienienie i pęcherze, oskarżonego uznawano za winnego.

Próba wody zimnej tzw. „kąpiel czarownicy” polegała na wrzuceniu nagiej skrępowanej osoby do wody najczęściej do rzeki. Gdy kobieta zaczęła tonąć, świadczyłoby to o jej niewinności, lecz jeśli pozostawała na powierzchni wody, to potwierdzały się przypuszczenia działania diabelskich sił i musiała spłonąć na stosie. W 1643 roku władze biskupie zakazały stosowania w Braniewie próby zimnej wody tak zwanej kąpieli czarownicy.

Towarzystwo Miłośników Braniewa

TMB zaprasza na spacer po Braniewie współorganizowany wspólnie z Miejską Biblioteka Publiczna. Wydarzenie odbędzie się 7 maja godz. 14.00. Za to już 28 maja VI Braniewska Noc Muzeów, która odbędzie się przed Muzeum Ziemi Braniewskiej w godz. 14.00-23.00.

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5