San Giovanni Rotondo: To tutaj mieszkał Ojciec Pio [ZDJĘCIA]

2021-09-23 18:00:11 (ost. akt: 2021-09-23 14:47:03)
Pomnik Ojca Pio w San Giovanni Rotondo

Pomnik Ojca Pio w San Giovanni Rotondo

Autor zdjęcia: Licia Centonze

23 września obchodzimy 53. rocznicę śmierci Ojca Pio. Miejscem kultu świętego w Polsce jest m.in. Sanktuarium na Przeprośnej Górce nieopodal Częstochowy. A jak wygląda to zbudowane we włoskim miasteczku, w którym Pio mieszkał przez wiele lat aż do swojej śmierci?

Młodość


Ojciec Pio — a właściwie Francesco Forgione — urodził się 25 maja 1887 roku w leżącej na południu Włoch rolniczej miejscowości Pietrelcina. Miał starszego brata i trzy młodsze siostry.

Przyszły święty, który podczas chrztu dostał imię Franciszek, miał podjąć decyzję o duchowej służbie, mając zaledwie pięć lat. Zarówno mieszkańcy Pietrelciny, jak i sama rodzina Pio, byli bardzo religijni. Rodzice duchownego byli analfabetami, ale znali Biblię i opowiadali zawarte w niej historie swoim dzieciom.

Matka świętego miała twierdzić, że już jako dziecko, doświadczał on spotkań z Jezusem, Maryją i swoim Aniołem Stróżem, wierząc, że każdy może prowadzić z nimi dialog. Już w 1897 — 11-letni Francesco spotkał kapucyńskiego zakonnika i zaczął przygotowywać się do życia zakonnego. Wraz z rodzicami wybrał się do miasta Morcone, gdzie znajdował się klasztor — zakonnicy zapewnili, że chętnie przyjmą chłopca pod swoje skrzydła, ale najpierw zdobyć musi wymagane doświadczenie.

Ojciec chłopaka wyjechał do Stanów Zjednoczonych — celem podróży było znalezienie dobrze płatnej pracy i opłacenie prywatnej edukacji swojemu synowi.

W 1899 Francesco otrzymał sakrament bierzmowania, a wkrótce zdobył wymagane wykształcenie. Dokładnie 6 stycznia 1903 roku w wieku 15 lat rozpoczął nowicjat w Zakonie Braci Mniejszych Kapucynów w oddalonym o nieco ponad 20 km od Pietrelciny mieście Morcone. 22 stycznia przyszły święty złożył śluby zakonne i przyjął imię brata Pio na cześć patrona swojej rodzinnej miejscowości — Piusa V.

Kapłaństwo


By móc rozpocząć studia w seminarium, Pio pojechał do klasztoru świętego Franciszka z Asyżu. W 1907 złożył uroczyste śluby zakonne, a w 1910 został wyświęcony na kapłana w katedrze w Benewencie.

Posługę przerwał zły stan zdrowia duchownego, do początku 1916 przebywał więc z rodziną. Do klasztoru kapucynów Matki Bożej Łaskawej w San Giovanni Rotondo Pio został przeniesiony 4 września 1916 roku — to właśnie w tej miejscowości pozostał aż do swojej śmierci w 1968.

Ojciec Pio stał się przewodnikiem duchowym wielu mieszkańców i mieszkanek San Giovanni Rotondo — traktował ich jak swoje córki i synów. Polecał im m.in. cotygodniową spowiedź, którą porównywał do regularnego sprzątania pokoju. Doradzał też medytację i rachunek sumienia. Jego znanym powiedzeniem było: „Módl się, wierz i nie martw się”.


Słabe zdrowie i niewytłumaczalne zjawiska


Pio już od dzieciństwa miał cierpieć z powodu słabego zdrowia — dokuczały mu m.in. poważne zapalenie żołądka, dur brzuszny, bezsenność, migreny i omdlenia.

Badacze zajmujący się jego życiem twierdzą, że wraz z pojawieniem się chorób fizycznych, wokół duchownego zaczęły dziać się niewytłumaczalne zjawiska — wyróżniali przede wszystkim dziwne krzyki dochodzące z jego pokoju, a także odrętwienie, jakie towarzyszyły mu w trakcie modlitwy.

Warto dodać, że Pio przez całe życie cierpiał na astmatyczne zapalenie oskrzeli, miał też duże kamienie nerkowe, powodujące częste bóle brzucha. To nie wszystko. Należy jeszcze wymienić przewlekłe zapalenie żołądka, stany zapalne oczu, nosa, uszu i gardła.

W 1925 Pio przeszedł operacje w związku z przepukliną pachwinową, następnie usunięto mu dużą torbiel na szyi i złośliwego guza ucha. 1956 przyniósł wysiękowe zapalenie opłucnej, które spowodowało, że duchowny cztery kolejne miesiące musiał spędzić w łóżku.

Pio odszedł 23 września 1968 — około 2:30 miał mówić: — „Widzę dwie matki” — mając zapewne na myśli swoją i Maryję. Wkrótce zmarł w swojej celi w San Giovanni Rotondo, a ostatnim jego słowem miało być „Maryja”. Osoby, które towarzyszyły duchownemu w ostatnich chwilach, miały później relacjonować, że wraz z momentem jego odejścia, wszystkie znajdujące się na jego ciele stygmaty, zniknęły, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów.

Lity Ojca Pio mówią o tym, że już od wczesnych lat miał doświadczać stygmatów.

Ostatniej nocy stało się coś, czego nie potrafię ani wyjaśnić, ani zrozumieć. W połowie mych dłoni pojawiły się czerwone znaki o wielkości grosza. Towarzyszył mi przy tym ostry ból w środku czerwonych znaków. Ból był bardziej odczuwalny w środku lewej dłoni. Był tak wielki, że jeszcze go czuję. Pod stopami również czuję ból — pisał w jednej z korespondencji.

Pio miał być tak przerażony znakami, pojawiającymi się na jego ciele, że błagał Boga, by je zabrał.

Wieczorem 5 sierpnia, kiedy słuchałem spowiedzi chłopców, zostałem nagle zaskoczony widokiem niebiańskiej osoby, którą zobaczyłem oczami duszy. Miał w swej ręce rodzaj broni, jakby bardzo długi i ostro zaostrzony stalowy miecz emitujący płomienie ognia. W chwili, gdy to wszystko dotarło do mnie, dostrzegłem, że ta osoba z całą swą mocą ciska broń w moją duszę. Płakałem z trudnością i czułem, że umieram. Poprosiłem chłopca przystępującego do spowiedzi, by odszedł, ponieważ poczułem się chory i nie miałem siły, by dalej spowiadać. Ta agonia trwała nieprzerwanie aż do ranka 7 sierpnia. Nie mogę powiedzieć ci, jak bardzo cierpiałem przez ten okres męki. Nawet moje wnętrzności zostały rozszarpane przez broń. W tym dniu zostałem śmiertelnie ranny. W głębi swej duszy czuję ranę, która jest zawsze otwarta i która sprawia mi nieustanny ból — pisał w innym liście.

Niektóre relacje świadczą o tym, że Pio miał również dar czytania w ludzkich sercach i bilokacji, czyli możliwości znajdowania się w dwóch miejscach jednocześnie. Poza tym jeden z jego współbraci twierdził, że widział go lewitującego nad ziemią.

Podczas gdy Karol Wojtyła odwiedził Ojca Pio w 1947, ten miał przekazać mu, że kiedyś zasiądzie na najwyższym stanowisku w Kościele. Te słowa miały się sprawdzić, gdy Wojtyła został papieżem Janem Pawłem II.

Kontrowersje


Nie wszyscy wierzyli w cuda, jakich doświadczać miał Pio. Niektórzy zarzucali mu chorobę psychiczną, niemoralne podejście do kobiet, czy zwyczajne oszustwa — twierdząc, że stygmaty były wykonywane fenolem wyłącznie dla zyskania sławy.

Agostino Gemelli — zakonnik, lekarz i psycholog — wnioskował nawet, że Pio to samookoleczający się ignorant, wykorzystujący ludzką naiwność.

W 1923 Pio dostał zakaz uczenia nastoletnich chłopców w przyległej do klasztoru szkole — dostrzegano bowiem ryzyko, że może podburzać ich delikatne dusze. Duchownego oskarżano o wykroczenia przeciwko wszystkim ślubom zakonnym — ubóstwu, czystości i posłuszeństwu.

W związku z tymi wszystkimi kontrowersjami prowadzone były liczne dochodzenia. W pewnym momencie zabroniono nawet Ojcu Pio publicznego wykonywania posługi kapłańskiej, słuchania spowiedzi i odprawiania mszy świętej.

Zakazy zostały zdjęte w latach 1933-1934 przez papieża Piusa XI. W połowie lat 60. Wszelkie oskarżenia dotyczące Pio oddalił papież Paweł VI.

Kanonizacja


W 1982 rozpoczęło się trwające 7 lat dochodzenie mające na celu ustalenie tego, czy Ojca Pio należy uznawać za świętego. W 1990 duchowny został ogłoszony Sługą Bożym, co było pierwszym krokiem do kanonizacji.

W 1997 Jan Paweł II ogłosił Pio czcigodnym Sługą Bożym, co otworzyło dyskusję na temat wpływie duchownego na życie innych. W 1999 roku za radą Kongregacji Nauki Wiary, Jan Paweł II ogłosił Ojca Pio błogosławionym, a 16 czerwca 2002 Pio został ogłoszony świętym — w uroczystości kanonizacyjnej wzięło udział 300 tysięcy osób.

Sława Pio nie przemija — jest jednym z najpopularniejszych świętych kościoła katolickiego, a na całym świecie jest kilka tysięcy jego grup modlitewnych — zrzeszają około 3 milionów ludzi.

1 lipca 2004 Jan Paweł II poświęcił Sanktuarium Ojca Pio w San Giovanni Rotondo. Podobno odwiedzający sanktuarium czują intensywny zapach fiołków, który był sygnaturą włoskiego zakonnika.


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Janusz Szwendowski #3076170 27 wrz 2021 08:07

    W tym tekście najciekawsze jest ukazanie (zapewne niechcący) roli JPII w kreowaniu takich postaci jak Pio. Biskupi grzmią z ambon, że ludzie odchodzą od wiary gdyż trwa niesłychana nagonka na katolików. Jeszcze kilka takich tekstów na tym portalu i przy kościele nie pozostanie nikt z logicznie myślących ludzi.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5