Prezes Reduty Bisztynek: "Życzę sobie wiosny innej niż ta z minionego roku" [ROZMOWA]

2021-01-04 10:53:11 (ost. akt: 2021-01-04 11:05:05)

Autor zdjęcia: Andrzej Grabowski

Jerzy Subocz jest w Reducie Bisztynek od... 45 lat. Z obecnym prezesem klubu podsumowujemy rundę jesienną w grupie 3 piłkarskiej A klasy, rozmawiamy o nadziejach na drugą część sezonu, a także wspominamy dawne dzieje, kiedy na wyniki innych meczów czekało się nawet przez... dwa tygodnie.
— Jaką ocenę wystawiłby pan drużynie za rundę jesienną? Solidna trója byłaby odpowiednia?

— Jeżeli mamy już wystawiać oceny, to można nas porównać do ucznia. Nowy sezon zaczęliśmy dobrymi ocenami, później nastąpiła "laba" i gdy zbliżał się koniec semestru, czyli rundy, trzeba było poprawić ocenę na półrocze. Tak, uważam, że solidna trója, nawet z plusem, byłaby odpowiednia. Plus za to, że zawodnicy walczyli do ostatniej minuty meczu o korzystny wynik. Tak było w ostatniej kolejce we Wrzesinie, gdzie z wyniku 2:4, doprowadzili do remisu 4:4.

— Miejsce w tabeli i liczba punktów to wynik, jakiego pan przed startem rundy oczekiwał?

— Każdy start do nowego sezonu to wielka niewiadoma. Zawsze gramy o zdobycie jak największej liczby punktów, do każdego meczu podchodzimy z wolą zwycięstwa. Patrząc na to realnie, nasze miejsce powinno być w górnej części tabeli. Ósme miejsce z 13 punktami to nie jest coś, co by nas, czyli mnie, cały zarząd klubu, trenera i zawodników, satysfakcjonowało. Każdy z piłkarzy wie, że stać ich na więcej i że więcej mogą z siebie dać.

Trzeba też jednak powiedzieć, że w zespole nastąpiły zmiany. W lutym przyszedł nowy trener, doszło kilku zawodników, a kilku innych, z różnych względów, nie mogło trenować i grać. Poza tym, po meczu pucharowym z MKS Jeziorany dwóch zawodników zostało przez Warmińsko-Mazurski Związek Piłki Nożnej zawieszonych: jeden na miesiąc, drugi na dwa miesiące. Wszystko to należało na nowo poukładać. To też w jakimś stopniu miało wpływ na naszą pozycję w tabeli. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jako usprawiedliwienie, ale takie były fakty. Mimo to, powinniśmy mieć o kilka punktów więcej.

— Początek był dość obiecujący. W pierwszych pięciu kolejkach drużyna zdobyła 9 punktów. Pomyślał pan wtedy, że to może być całkiem udana runda?

— Dawno nie mieliśmy takiego dobrego rozpoczęcia sezonu. Punktów mogło być nawet więcej. Z trzech zremisowanych spotkań, w dwóch przypadkach powinniśmy wygrać: z GKS Gietrzwałd i Orłem Czerwonka. W Czerwonce zdobyliśmy nawet bramkę na 3:2, której sędzia jednak nie uznał. Na pewno miło było wtedy spojrzeć na tabelę, ale przed nami było jeszcze siedem meczów.

— No właśnie, w miarę upływu czasu było jednak gorzej. Do końca rundy Reduta zdobyła tylko cztery punkty w siedmiu kolejkach. Niewiele...

— Nie wyszedł nam mecz na sztucznej murawie z Naki Olsztyn (1:5 — red.), po którym przyszła seria porażek. Zagraliśmy go fatalnie pod każdym względem. Nastąpiło jakieś rozluźnienie, przeświadczenie, że i ten mecz spokojnie wygramy. Nie było możliwości szybkiej rehabilitacji, bo w następnej kolejce pauzowaliśmy. Mecz derbowy z KS Wojciechy (0:1 — red.) uważam, że przegraliśmy niezasłużenie. Sprawiedliwszy byłby remis.

Przełamaliśmy się dopiero w przedostatniej kolejce z Jastrzębiem Ględy, wysoko wygrywając w Bisztynku (5:1 — red.). Już wcześniej z Burzą Słupy zagraliśmy dobre spotkanie i choć je przegraliśmy (1:2 — red.), to było już widać, że kryzys mamy za sobą.

— Gdzie, pańskim zdaniem, były największe słabości drużyny? Kiedy rozmawialiśmy po meczach mówił pan, że problemem jest na przykład to, że zawodnicy oddają... zbyt mało strzałów na bramkę rywali.

— Były takie mecze, w których gra wyglądała dobrze, ale brakowało strzałów, strzałów celnych i tych z dystansu. A jak już się wstrzeliliśmy, to bramkarz rywali stawał się bohaterem, tak jak to było w Czerwonce. Jednak patrząc w tabelę, to tylko pięć zespołów ma więcej strzelonych bramek od nas.

Analizując całą rundę jesienną można stwierdzić, że na mecze wychodziliśmy mało skoncentrowani. W pierwszych 13 minutach przeciwnik strzelał jako pierwszy bramkę aż siedmiokrotnie. W dwóch przypadkach odwróciliśmy losy i wygraliśmy, w trzech zremisowaliśmy. W Czerwonce po 8, a we Wrzesinie po 11 minutach przegrywaliśmy już 0:2. Nad tym też trzeba popracować, bo później musimy gonić wynik i tracimy siły.

— Aż 10 punktów drużyna zdobyła na zespołach ze swojego bezpośredniego sąsiedztwa: wygrywała z FC Dajtki Olsztyn, Jastrzębiem Ględy i GLKS Jonkowo oraz zremisowała z KS Wrzesina. Powtórzenie takich wyników z tymi drużynami powinno być kluczem do utrzymania się w lidze?

— Z kim jak z kim, ale z sąsiadami w tabeli trzeba punktować. A tak poważnie, to w tej lidze z każdym można wygrać lub przegrać. Do meczu z Jonkowem przystępowaliśmy z dwoma punktami, Jonkowo miało ich trzy. To był mecz, tak jak i z FC Dajtki, w pierwszej fazie rozgrywek. Nie było jeszcze wiadomo, jak potoczą się losy nasze i innych drużyn. Szkoda było spotkania w Ramsowie, zakończonego wysoką porażką (2:5 — red.). Zagraliśmy wtedy bez naszego etatowego bramkarza Marcina Klika. Na pewno będziemy chcieli wygrać wiosną z tymi zespołami, ale są też i inne drużyny, z którymi można powalczyć o trzy punkty. Będziemy to robić za każdym razem, żeby ze spokojem czekać na zakończenie sezonu.

— Reduta co jakiś czas balansuje w dolnych rejonach A klasy. Dopuścił pan kiedyś do siebie myśl: “a co by było, gdybyśmy spadli...”?

— Nie chcę o takich rzeczach myśleć, a jak już taka myśl do głowy wpadnie, to... szybko ją odrzucam. Faktycznie, ciężko jest nam się przebić do czołówki i coś w niej "namieszać". Dzieje się tak od dłuższego czasu. W ostatnich latach nasze najwyższe miejsce to szóste w sezonach 2016/2017 i 2018/2019. Wracając do myśli w pytaniu, to za mojej kadencji prezesa blisko spadku byliśmy w sezonie 2017/2018, kiedy to w drugiej rundzie baraży wygraliśmy z Leśnikiem Nowe Ramuki, dzisiejszym liderem naszej grupy. Myślę, że po spadku do B klasy ciężko by było zebrać zawodników do gry w seniorach. Dlatego, jak wcześniej powiedziałem, zdecydowanie odrzucam taką myśl.

— W świadomości mieszkańców Bisztynka Reduta wciąż istnieje? Pan jest w klubie “od zawsze”, więc spokojnie może porównać to, jak wyglądało zainteresowanie drużyną i jej wynikami w latach 80., 90. i później, a jak wygląda to teraz.

— Jak mówią w Bisztynku, "Reduta była, jest i będzie". Z tym klubem związany jestem od 1975 roku. Mając wtedy 14 lat zadebiutowałem w drużynie seniorów w meczu B klasy z LZS Kiersztanowo. Przez te wszystkie lata byłem zawodnikiem, kierownikiem drużyny, trenerem, a od 1 stycznia 2015 roku pełnię funkcję prezesa. Ciężko jest się z klubem rozstać, ale na pewno taki czas nadejdzie. Zainteresowanie Redutą wciąż istnieje, tylko zmienia się pokolenie. Kibiców na meczach nie brakuje, a co niektórzy są z nami na wyjazdach, choć obecna runda, wiadomo z jakich względów, temu nie sprzyjała.

— A co się zmieniło?

— Dzięki internetowi łatwiejszy jest dzisiaj dostęp do wyników. Kiedyś czekało się na nie do momentu ukazania się "Gazety Olsztyńskiej" i to wydania z piątku, albo na komunikaty Olsztyńskiego Związku Piłki Nożnej, które przychodziły nawet po... dwóch tygodniach.

Największe zainteresowanie klubem było w sezonie 1997/1998, kiedy Reduta po raz pierwszy w swojej historii awansowała do klasy okręgowej. Na mecze w Bisztynku przychodziło bardzo dużo ludzi. Były transparenty, a młodzi kibice potrafili pomalować twarze w barwy klubowe. Na mecze wyjazdowe, oprócz autokaru z zawodnikami, jechały dwa autokary z kibicami.

To był czas, kiedy w Reducie grali tacy zawodnicy jak Bogdan Pudlis, Wiesław Ziemak, Mirosław Romanowski, Mirosław Miller, Mariusz Jałoszewski, Grzegorz Jałoszewski,obecny trener Leśnika Nowe Ramuki Bogdan Łazarczyk, czy grający jeszcze dzisiaj w Granicy Bezledy Krzysztof Boras.

— Zapytam trochę przewrotnie: po co Reduta wciąż jest potrzebna? Pewnie znaleźliby się tacy, którzy, gdyby mogli, skreśliliby klub.

— Jak wspomniałem wcześniej, zainteresowanie klubem jest. Oczywiście w dzisiejszych czasach dużo jest pokus, które odciągają młodego kibica od sportu, od piłki nożnej. Reduta jest jednak potrzebna, choćby po to, aby najmłodsi adepci futbolu mogli poczuć się prawdziwymi piłkarzami jak ich idole z telewizji. Trenować z trenerem i rozgrywać mecze z klubami z innych miast to jest ich marzenie.

W tym roku zgłosiliśmy do rozgrywek dwie drużyny młodzieżowe, a właściwie to dziecięce. Są to trampkarze z rocznika 2006, chociaż większość zawodników to roczniki 2007-2009 oraz orliki z rocznika 2010 i młodszych. Dużą pomagają rodzice dzieci, którzy przyprowadzają je na treningi, jeżdżą z nimi na mecze i turnieje. Dodam, że uczestnictwo dzieci w zajęciach nie jest opłacane przez rodziców.

W tym miejscu, jako zarząd i cały klub Reduta, chciałbym podziękować Gminie Bisztynek za dofinansowanie naszej działalności w ramach ogłaszanego konkursu o upowszechnianiu kultury fizycznej. Gmina jest naszym głównym sponsorem. Otrzymujemy również wsparcie finansowe z Ministerstwa Sportu w ramach Programu "Klub". Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Bisztynku ufundował stroje dla grupy orlików, za które dziękujemy.

Dziękujemy również naszym podatnikom za przekazanie na nasz klub jednego procenta. W utrzymaniu płyty boiska, na co składa się koszenie, nawadnianie, rozsiewanie nawozów, pomagają ZGKiM Sp. z o.o. w Bisztynku oraz Spółka „Paluzy”. Jak więc widać, są życzliwe instytucje i osoby, które nie skreśliłyby naszego klubu. A jeżeli faktycznie ktoś taki jest, to... jeszcze się nie ujawnił.

— Po czterech latach przerwy, ponownie zagraliście tej jesieni w “olsztyńskiej” grupie A klasy. Poziom mniej więcej taki sam jak w grupie pierwszej?

— Bisztynek jest tak położony w województwie warmińsko-mazurskim, że w zależności od liczby drużyn przerzucani jesteśmy raz do grupy pierwszej, raz do grupy trzeciej. Ostatnia nasza "wizyta" w trzeciej grupie była w sezonie 2015/2016. Z tamtego okresu pozostały tylko cztery zespoły: GLKS Jonkowo, Burza Słupy, Leśnik Nowe Ramuki i Tempo Ramsowo/Wipsowo.

Na szczeblu A klasy poziom wszystkich drużyn jest w miarę wyrównany. Oczywiście są zespoły wyróżniające się, jak na przykład w grupie pierwszej Pojezierze Prostki, Mazur Pisz, Mazur Wydminy czy MKS Ruciane-Nida, a w naszej wiemy na co stać Granicę Bezledy, KS Wojciechy i, mimo niskiej lokaty, GLKS Jonkowo. Nowymi drużynami są dla nas Naki Olsztyn i FC Dajtki Olsztyn. W ostatnich sezonach wzmocnił się Leśnik Nowe Ramuki.

Najlepszym wyznacznikiem poziomu drużyn z A klasy jest liga okręgowa. To tam widać, jak grają mistrzowie poszczególnych grup. Dla nas grupa "olsztyńska" korzystniejsza jest ze względu na wyjazdy. Najdalszy wyjazd w jedną stronę, liczący 85 kilometrów, mieliśmy w tej rundzie do Wrzesiny. Kiedy zaś graliśmy w grupie "wschodniej" to do Prostek mieliśmy 150 kilometrów, do Pisza 100, a do Kruklanek i Wydmin po 95.

— Drużyna kończyła rundę z Mirosławem Wołyńcem w roli trenera. Po ostatnim meczu on sam powiedział, że nie wie, czy nadal będzie sprawował tę funkcję. Będzie?

— Z trenerem Wołyńcem była dziwna sytuacja. Przed meczem z Jastrzębiem Ględy powiedział zawodnikom, że poprowadzi dwa ostanie mecze i rezygnuje. Natomiast ze mną, czy kimkolwiek z zarządu, nie rozmawiał. Byliśmy więc po ostatnim meczu zaskoczeni tą informacją, przekazaną zresztą przez zawodników. Chociaż trener był chwalony przez piłkarzy za prowadzenie zajęć, to jednak taką postawą stracił zaufanie. Na pewno na rezygnację wpływ miała też ta nieszczęsna seria porażek.

Rozstajemy się w zgodzie, nie zamykamy za sobą drzwi. Może jeszcze kiedyś nasze drogi się zejdą. Co dalej? Jest koncepcja powrotu do duetu trenerskiego zawodników. O tym będziemy rozmawiać po Nowym Roku.

— Jakiej wiosny by pan sobie życzył?

— Przede wszystkim innej niż ta z mijającego roku. Wiosny, do której będzie można się spokojnie przygotować. Wiosny, w której nie będziemy musieli czekać na to, czy rozgrywki się zaczną, czy będą przesunięte, czy odwołane. Wiosny, w której stadiony zapełnią się kibicami. A sportowo? Liczę, że powalczymy o 5-6. miejsce, bo wyżej to są już za duże straty. I że może uda się tak przygotować zespół, żeby w następnym sezonie, obojętnie w której grupie, powalczył o czołowe lokaty.

kwk

PO JESIENI
1.Leśnik3039:22

2.Naki2732:12

3.Granica2628:13

4.Wojciechy2530:25

5.Gietrzwałd2024:24

6.Burza1823:21

7.Jastrząb1426:30

8.Reduta1327:32

9.Jonkowo1323:35

10.Wrzesina1335:35

11.Tempo1027:28

12.FC Dajtki918:34

13.Orzeł310:31

U SIEBIE
1.Wojciechy*1619:8

2.Burza1516:7

3.Naki1513:5

4.Granica1415:6

5.Leśnik1217:11

6.Gietrzwałd1113:10

7.Reduta1014:11

8.Tempo919:11

9.Wrzesina820:21

10.Jastrząb714:15

11.Jonkowo410:20

12.FC Dajtki39:17

13.Orzeł35:16

* drużyna jako gospodarz grała w Bezledach

NA WYJEŹDZIE
1.Leśnik1822:11

2.Naki1219:7

3.Granica1213:7

4.Jonkowo913:15

5.Gietrzwałd911:14

6.Wojciechy911:17

7.Jastrząb712:15

8.FC Dajtki69:17

9.Wrzesina515:14

10.Burza37:14

11.Reduta313:21

12.Tempo18:17

13.Orzeł05:15

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Reduta #3034884 | 5.184.*.* 6 sty 2021 15:44

    A pamiętacie czasy jak trenerem byl Kuczyński? Reduta wygrywala mecze i była wysoko w tabeli. Było na co popatrzeć i kibicować.

    odpowiedz na ten komentarz

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5