Znicz nie przepuścił i Legii. Warszawę pogrążył gol Giełażyna

2020-12-08 10:00:00 (ost. akt: 2020-12-08 10:18:15)
Bramkę na wagę zwycięstwa ustrzelił "dla odmiany" Bartosz Giełażyn

Bramkę na wagę zwycięstwa ustrzelił "dla odmiany" Bartosz Giełażyn

Autor zdjęcia: Łukasz Szymański

PIŁKA NOŻNA || Znicz Biała Piska pokonał u siebie 5 grudnia Legię II Warszawa. Bramkę na wagę triumfu zdobył Bartosz Giełażyn. Podopieczni trenera Ryszarda Borkowskiego zakończyli tym samym rundę jesienną na bardzo przyzwoitym, 4. miejscu w III lidze.
I jest to lokata, którą — nie tylko Biała Piska — ale i niemal każda drużyna z 22-zespołowej stawki na początku sezonu "brałaby w ciemno". Tym bardziej, że do podium czerwono-zieloni mają bardzo blisko. Polonia Warszawa i Świt Nowy Dwór Mazowiecki (odpowiednio 3. i 2. miejsce w stawce), mają ledwie o... 1 punkt więcej. Trochę trudniej będzie dopaść Pogoń Grodzisk Mazowiecki, która fotel lidera okupuje z 5 "oczkami" przewagi nad resztą tabeli.

Co się odwlecze...
Pierwotnym terminem pojedynku z legionistami był 11 listopada. Warszawianie wystosowali jednak oficjalną prośbę o przełożenie meczu ze względu na — w uproszczeniu — obowiązki wynikające z powołań, które otrzymali ich zawodnicy do reprezentacji narodowej.

W Białej Piskiej czuć było wówczas lekki zawód, lecz ponoć "co się odwlecze...". Gdy goście ze stolicy wreszcie się pojawili w minioną sobotę, po pierwszym gwizdku rozpoczęła się "ostra jazda". Niemało pracy miał arbiter, który w 90 minut pokazał łącznie kilkanaście kartek (w tym jedną czerwoną dla Legii).

https://m.wm.pl/2020/12/orig/znicz0002-663469.jpg

Sędzia miał tego dnia pełne ręce roboty. "Wlepił" kilkanaście kartek. fot. Ł. Szymański

Ostatecznie w całym meczu padła tylko jedna bramka. Ku uciesze gospodarzy, jej autorem był Bartosz Giełażyn, który tym samym potwierdził status nie tylko najskuteczniejszego snajpera Znicza, ale i całej III-ligowej stawki. W tej kluczowej dla spotkania akcji udział wzięli ponadto Dawid Kalinowski, Mateusz Furman, Maciej Famulak oraz Marcin Denert.

— Nasz zespół zagrał to, co w ostatnich tygodniach stało się jego marką: nieustępliwa gra w defensywie, mocny środek pola, dużo zaangażowania, szybkie skrzydła i najlepsze "żądło" w lidze. Z taką filozofią i realizacją gry byliśmy groźni dla każdego — mówią zawodnicy, którzy 5 grudnia zaktualizowali "licznik". Już w 12 meczach z rzędu nie zaznali goryczy porażki. Uśmiech na twarzy poszerza dodatkowo fakt, że ponownie udało się z sukcesem zakończyć "Trylogię Warszawską": poza Legią czerwono-zieloni odnieśli także zwycięstwa nad Polonią i Ursusem.

— Cieszę się z tego, że wygraliśmy ten mecz, nie straciliśmy bramki i zrealizowaliśmy w stu procentach wszystkie założenia . Choć... warunki atmosferyczne i nasze boisko nie pozwalały na finezję — mówi Ryszard Borkowski, trener Znicza. — Pomimo tego, że Legia grała od tyłu, to nie stworzyła sobie żadnej klarownej sytuacji. My wykorzystaliśmy jedną akcję w pierwszej połowie i wiedzieliśmy, że goście będą musieli pójść do przodu i zrobią się wolne strefy dla naszych szybkich bocznych pomocników — podsumowuje szkoleniowiec, który z czystym sumieniem i w dobrym nastroju może snuć już plany na (trzymamy kciuki!) równie udaną rundę wiosenną.

Kamil Kierzkowski
https://m.wm.pl/2017/11/orig/piska-429585.jpg


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5