Polskie Safari w deszczu i błocie

2022-08-05 18:00:00(ost. akt: 2022-08-05 18:26:58)

Autor zdjęcia: archiwum teamu

SPORTY MOTOROWE\\\ Rajd Polskie Safari, który był czwartą rundą Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych, załoga Bartosz Grabowski-Adam Binięda zakończyła na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej cyklu Dacia Duster Motrio Cup.
Bazą Polskiego Safari był Przasnysz, a załogi podczas dwóch dni miały do przejechania siedem odcinków specjalnych o łącznej długości prawie 200 kilometrów.
W klasyfikacji generalnej rajdu zdecydowanym faworytem był olsztynianin Krzysztof Hołowczyc, który wygrał trzy poprzednie eliminacje, natomiast w cyklu Dacia Duster Motrio Cup na miejsce na podium liczyli Bartosz Grabowski i jego bartoszycki pilot Adam Binięda.

Zawodników przybyłych do Przasnysza przywitały ciemne chmury, jednak pierwszy odcinek został rozegrany w przyjaznych warunkach. Zgodnie z planem najszybszy był „Hołek”, który drugiego na mecie Marka Kubiczka wyprzedził o ponad osiem sekund.
Jednak drugiego dnia z powodu pogody warunki zmieniły się diametralnie, bo trasy zostały wręcz zalane przez padający bez chwili przerwy deszcz. „Mocno pada i odcinki zrobiły się bardzo śliskie” - przed startem w mediach społecznościowych napisał olsztyński mistrz kierownicy, który wiedział, że w takich warunkach większe szanse na końcowe zwycięstwo mają załogi jadące pojazdami UTV (lekkie dwuosobowe quady).
I tak też było, bo UTV w deszczowych warunkach i na bardzo grząskich trasach radziły sobie lepiej niż znacznie cięższe BMW „Hołka”. W efekcie po przejechaniu sześciu odcinków specjalnych w klasyfikacji generalnej Polskiego Safari triumfowała załoga Marek Kubiczek-Maksymilian Staniszewski (Can-Am Maverick X3). Hołowczyc z Kurzeją na ostatnim oesie znowu pokazali pazury, osiągając - po raz drugi podczas tego rajdu - najlepszy czas. Niestety, nie wystarczyło to do miejsca na podium.
„Wygraliśmy klasę T1. W tych ekstremalnie trudnych warunkach w klasyfikacji generalnej musieliśmy uznać wyższość zawodników w pojazdach UTV” - napisał Hołowczyc, który mimo to nie tylko utrzymał pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej RMPST, ale nawet powiększył przewagę nad wiceliderem Michałem Małuszyńskim, bo ten w Przasnyszu nie wystartował.

KLASYFIKACJA GENERALNA
1. Marek Kubiczek-Maksymilian Staniszewski (Can-Am Maverick X3)
2. Piotr Otko-Karolina Otko (Can-Am Maverick X3) +0.02.9
3. Jacek Żak-Artur Kordala (Polaris RZR Pro XP) +1.52,1
4. Krzysztof Hołowczyc-Łukasz Kurzeja (BMW X3 CC) +2.52,2
5. Jarosław Kalinowski-Michał Pielużek (Polaris RZR Pro XP) +4.30,4

Polskie Safari było także czwartą rundą Dacia Duster Motrio Cup. Chcąc podsumować dwudniową rywalizację, można powiedzieć krótko: działo się! Pierwszy odcinek wygrali liderzy klasyfikacji generalnej Bartosz Grabowski-Adam Binięda, drugi był Bartosz Wajzer, jednak otrzymał jednominutową karę, co zepchnęło go na czwartą pozycję.
W tej sytuacji drugą pozycję zajął debiutant Tomasz Woszuk z Wojciechem Jermakowem na fotelu pilota, a na trzecim miejscu zameldował się Wojciech Musiał z Danielem Siatkowskim.
Jednak drugiego dnia na mokrych i grząskich trasach najlepiej radził sobie Woszuk, który wygrał cztery z sześciu odcinków specjalnych. Grabowski dzielnie walczył, ale ostatecznie musiał się zadowolić drugim miejscem. Na najniższym stopniu podium stanął olsztyński duet Wajzer-Sudoł

- Rajd w Przasnyszu jest zupełnie inną rundą mistrzostw Polski - wyjaśnia bartoszycki pilot. - Jest to specyficzny rajd, miejscami bardziej przypominający szutrowy i płaski niż terenowy. Nie oznacza to jednak, że jest to prosty i łatwy rajd. Nawigacja może i faktycznie nie jest tam problemem, ale ta runda jest mocno zdradliwa, a tym razem swoje zrobiła także pogoda. Ulewne deszcze, które przeszły w nocy, sprawiły, że miejscami trasa zamieniała się w błotne grzęzawisko i było ślisko prawie jak na lodowisku. Ciężko było znaleźć punkty hamowania na odcinkach prowadzących przez pola i łąki. Nie było chyba załóg, które nie miałyby na trasie przygód.
My zaczęliśmy zawody od pierwszego czasu na sobotnim prologu w Pucharze Dacii Duster. Choć już tam mieliśmy małe problemy i nie ustrzegliśmy się kłopotów, bo na początku oesu wylecieliśmy poza drogę, na szczęście dosyć szybko udało się na nią wrócić, nie uszkadzając auta. Na dodatek pod koniec odcinka przebiliśmy oponę, ale że do mety pozostało jedynie około czterech kilometrów, więc kontynuowaliśmy jazdę. Mimo to nasze tempo - jak się okazało - było całkiem niezłe. Następnego dnia czekały na nas już bardzo śliskie i zdradliwe odcinki. Już pierwsze zakręty pokazały, że będzie to walka o... pozostanie na drodze, bo na każdym kolejnym zakręcie można było zakończyć swój udział w rajdzie. Na drugim niedzielnym oesie w głębokiej koleinie znowu przebiliśmy oponę, ale tym razem już byliśmy zmuszeni zatrzymać się, by zmieniać koło. Jak się okazało, przebite opony to była zmora na tym rajdzie wielu załóg. Jednak potem już omijały nas nieprzyjemne niespodzianki, a że jednocześnie zachowaliśmy szybkie tempo, więc byliśmy na drugim miejscu ze sporą przewagę nad rywalami. Nie pozostało nam zatem nic innego, jak uważnie jechać, by to drugie miejsce dowieźć do mety. Udało się, więc bardzo się z tego z Bartkiem cieszymy, bo była to naprawdę ciężka i wyczerpującą runda, zarówno dla aut jak i zawodników. Teraz przed nami przygotowania do najważniejszej rundy sezonu, czyli Rajdu Baja Poland, który odbędzie się w pierwszy weekend września - przypomina Adam Binięda.

DACIA DUSTER MOTRIO CUP
1. Tomasz Woszuk-Wojciech Jermakow; 2. Bartosz Grabowski-Adam Binięda; 3. Bartosz Wajzer-Patryk Sudoł; 4. Wojciech Musiał-Daniel Siatkowski; 5. Arkadiusz Białobrzeski-Roman Kiciński; 6. Anna Gańczarek-Damian Syty
* Klasyfikacja sezonu: 1. Grabowski-Binięda; 2. Musiał-Siatkowski; 3. Wajzer-Sudoł.

Podczas najbliższego weekendu Adam Binięda błotne koleiny zamieni na asfalt, bowiem tym razem jako pilot Grzegorza Grzyba weźmie udział w Rajdzie Rzeszowskim, piątej rundzie Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, który jednocześnie będzie także rundą Mistrzostw Słowacji oraz Mistrzostw Pucharu CEZ.
Na starcie pojawi się więc wiele załóg zza naszej południowej granicy, co zapowiada ostrą rywalizację. Zresztą załoga Grzyb-Binięda też reprezentuje słowacki zespół rajdowy Rufa motor-sport.
Po szutrowej części sezonu przyszedł czas na asfalty - twierdzi pilot z Bartoszyc. - Zaczynamy od jednego z najtrudniejszych rajdów, o ile nie najtrudniejszego, bo Rzeszowski to szybkie, często wąskie odcinki, oraz przejścia przez szczyty zakończone niewidocznymi zakrętami. Jednak po ostatnim rajdzie Roma di Capitale jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia, które - mam nadzieję - pomogą nam utrzymać dobre tempo. Będziemy oczywiście walczyć o jak najwyższe miejsce w generalce, choć trzeba pamiętać że to bardzo trudny rajd zawierający parę zdradliwych miejsc - kończy Binięda, który z Grzybem już zapewnili sobie wicemistrzowski tytuł w szutrowej części Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski.

KLASYFIKACJA GENERALNA RSMP
1. Kristensson/Johansson - 123 pkt; 2. Grzyb/Binięda - 91; 3. Wróblewski/Wróbel - 82; 4. Lubiak/Dachowski - 71; 5. Gabryś/Dymurski - 45; 6. Płachytka/Nowaczewski - 41; 7. Chwietczuk/Syty - 40; 8. Byśkiniewicz/Siatkowski - 35; 9. Marczyk/Gospodarczyk - 34; 10. Sroka/Kielar - 24.




2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5