W Bartoszycach kierowca zauważył leżącego obok roweru mężczyznę. Uratował mu życie

2022-06-07 14:00:00(ost. akt: 2022-06-08 11:44:27)
Odcinek ulicy jest niezbyt często uczęszczany

Odcinek ulicy jest niezbyt często uczęszczany

Autor zdjęcia: Dariusz Dopierała

WYPADEK \\\ W poniedziałek około godz. 13:00 kierowca jadący jednokierunkowym odcinkiem ulicy Sikorskiego w Bartoszycach zauważył leżącego obok roweru mężczyznę. Spod niego wypływała kałuża krwi. Dzięki szybkiej reakcji uratował mu życie.
Do wypadku doszło w poniedziałek 6.06 około godz. 13:15, na jednokierunkowym odcinku ulicy Sikorskiego w Bartoszycach.

— Nie widziałem wypadku, ale nadjechałem zaraz po nim. Na 112 zadzwoniłem o 13:27. Akurat wyjeżdżałem z jednego z marketów i jadąc jednokierunkową ulicą zauważyłem leżącego mężczyznę, a obok leżący rower. Zatrzymałem się i zauważyłem kałużę krwi pod nogą. Żona przyniosła mi apteczkę z samochodu i zacząłem uciskać ranę. Chwilę później podjechała znajoma, a z budynku obok wyszła pani doktor z mężem, który zatrzymał ruch.

Informacja do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Bartoszycach wpłynęła o godzinie 13:41, po dwóch minutach straż była na miejscu zdarzenia.

— Na miejsce zdarzenia zadysponowano jeden zastęp z JRG w Bartoszycach — mówi st. kpt. Piotr Kowalski, oficer prasowy Komendy Powiatowej PSP w Bartoszycach. — Strażacy zastali leżącego na chodniku mężczyznę z raną uda, któremu pierwszy pomocy zaczął udzielać świadek zdarzenia. Działania strażaków polegały na przejęciu poszkodowanego i udzieleniu mu pomocy polegającej m.in. na dalszym tamowaniu krwotoku.

Na miejscu nie było jednak wolnej karetki. Przyjechał ZRM z położonego około 24 km od miejsca zdarzenia Bisztynka. Po zaopatrzeniu przez strażaków poszkodowany został przekazany zespołowi ratownictwa medycznego i przetransportowany do bartoszyckiego szpitala.

W tym przypadku liczyła się każda minuta. Ulica jest mało uczęszczana i gdyby nie pan Jan, nie wiadomo, kiedy wypadek zostałby zauważony.

— Rowerzysta przewracając się, uszkodził sobie duże naczynie na nodze — mówi Daniel Rożko, zastępca koordynatora ratowników w bartoszyckim szpitalu, — co wywołało obfite krwawienie Postawa świadka zdarzenia była kluczowa. Było podejrzenie uszkodzenia tętnicy. Nie potwierdziło się to, prawdopodobnie została uszkodzona żyła, która ma dużą średnicę. Kwestią minut było, by rowerzysta się wykrwawił. Zatamowanie krwawienia uratowało mężczyźnie życie.
O skali zagrożenia życia świadczy pośrednio fakt, że pacjent został przetransportowany śmigłowcem do Olsztyna. Na szczęście Jan Perkowski, który pełni funkcję prezesa Wojskowego Klubu PTTK Herkus w Bartoszycach jest byłym żołnierzem.

Jan Perkowski
Fot. archiwum domowe
Jan Perkowski

— Najpierw uciskałem ranę przez spodnie — dodaje Jan Perkowski. — Kiedy je zdjąłem, wystrzeliła mała fontanna. Na początku obawiałem się, że może być w ranie ciało obce, co się na szczęście nie potwierdziło. Nie mogłem założyć opaski uciskowej, ponieważ rana była zbyt wysoko. Mężczyzna mógł mieć około 100 kg wagi, więc sam ciężar ciała mógł spowodować taką ranę. Przydały się szkolenia z misji w Afganistanie oraz TCCC, czyli międzynarodowe szkolenie medyków bojowych. Strażacy po przyjeździe założyli stazę oraz izraelski opatrunek. W aucie miałem zwykłe opatrunki, właśnie zamówiłem izraelskie. Warto mieć je w swojej apteczce, podobnie jak stazę.

— Niestety, często spotykamy sytuacje, kiedy widzimy leżącego rowerzystę — mówi Daniel Rożko. — Często nie reagujemy widząc leżącą osobę i myśląc, że pewnie jest pijana. Równie dobrze ktoś może jechać na rowerze, upaść i mieć niewyraźną, bełkotliwą mowę. Może nam się wydawać, że jest pijany, a być może ta osoba właśni dostała udaru. Pamiętajmy, że również udar zagraża życiu. Do każdej osoby, która leży powinno się przynajmniej podejść i zobaczyć, czy ta osoba reaguje i oddycha.

Nie zawsze wyczuwalna woń alkoholu świadczy o tym, że ktoś jest pijany. Taki problem mają diabetycy.
— Jeśli stężenie glukozy jest bardzo wysokie, wówczas może być wyczuwalna woń acetonu podczas oddechu — dodaje Daniel Rożko. — Niezależnie jednak od tego, nie jesteśmy zwolnieni z obowiązku reagowania.
Zdarzenie pokazało, jak bardzo pomaga ukończenie choćby podstawowych kursów z zakresu pierwszej pomocy.
dar

2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5