COVID-19. Czy skutecznie izoluje ruch przygraniczny?

2021-02-05 14:15:00 (ost. akt: 2021-04-11 19:02:28)
Kontrola na przejściu granicznym.

Kontrola na przejściu granicznym.

Autor zdjęcia: Warmińsko-Mazurski Oddział Straży Granicznej

Wkrótce mija pięć lat od zamknięcia Małego Ruchu Granicznego z Obwodem Kaliningradzkim. Mieszkańcy powiatu bartoszyckiego poradzili sobie z tą zmianą. Potem przyszedł COVID-19 i granice zostały zamknięte. Czy ostatecznie?
Osoby, które żyją, a raczej żyły z granicy można podzielić na trzy grupy. Oczywiście w dużym uproszczeniu.

Młode wilki, które jak mówi mój rozmówca, kombinowali, omijali kolejki. Ryzykowali. Mrówki, które dorabiały sobie do renty, emerytury, czy pensji. Wozili dla siebie i swoich znajomych. Hurtownicy, którzy podejmowali duże ryzyko, korzystali z pracy mrówek.

Rosjanie wywozili z Bartoszyc żywność, telewizory, materiały budowlane. Dlatego, że w Polsce jest dużo taniej. Z kolei Polacy przywozili paliwo, alkohol i papierosy oraz to, czego w Bartoszycach nie ma, lub w Obwodzie Kaliningradzkim jest lepszej jakości.

– Kiedy jeździliśmy „do Czeczenii”, kupowaliśmy przy granicy węgiel w małych sklepikach, pakowany w workach po 25 kilo. – mówi mój rozmówca – Leki, które były dwa razy tańsze, tak samo jak ryby, choćby sandacze. Dobre, czekoladowe cukierki. Cukier. – po chwili dodaje – Czasem Rosjanie prosili nas, żeby coś przewieźć w drugą stronę, choćby kartony z rybami. Ja się bałam, że mogą mi coś włożyć w jakieś opakowanie, jakieś narkotyki czy coś.

Traktowanie Polaków i Rosjan nigdy nie było równe.

– Ruski jak pany jeździły, A my staliśmy w kolejkach.

Różnice były też w podejściu celników.

– Rosyjscy celnicy nie wychwytywali tak dokładnie. Zwykle brali łapówki, ale przechodziliśmy szybciej. Rosjanie zupełnie inaczej traktowali nas, niż polscy celnicy. W rosyjskim hangarze puszczali psy, jak byli ciekawi sama im rozkręcałam samochód, tak jak umiałam. A Polacy? Jeden celnik podważył, drugi coś połamał w aucie. Żeby zobaczył pan moje auto jak wygląda. Plastiki połamane...

Na początku było… zamknięcie małego ruchu granicznego.

Wydatek na wizy to nie jedyna związana z tym inwestycja. Nie zatrzymało to jednak "ruchu", a jedynie go podrożyło i utrudniło. Moi rozmówcy są tu zgodni:

– Wizy były drogie, płaciliśmy jeszcze po ruskiej stronie podczas kontroli. Karali za wizy twierdząc, że są niedobre i dawali mandaty. Pod koniec już nie jeździłam, bo akurat pandemia była…

Potem przyszła pandemia…

Większość osób przestała jeździć, nawet jeśli mieli ważne wizy. Zaczął się problem. W tym momencie ujawnił się przytoczony wcześniej podział ludzi żyjących z granicy.

Kontrola Straży Granicznej.

– Ludzie ryzykowali też jeżeli chodzi o przewożenie alkoholu i papierosów. Były za to wysokie mandaty. Jeśli ktoś nie bał się ryzyka i nazbierał trochę pieniędzy, ma lepiej. Koleżanki mają mieszkania, odłożone pieniądze. Inni się pobudowali. – mówi mój rozmówca – Żałuję, że nie ryzykowałam. Na dziesięciu pakietach można było zarobić pięćset złotych. Ja przechodziłam na przykład jeden pakiet, czy nawet ziemniaki na zimę. Chciałam tylko tyle, żeby przeżyć: na recepty, na zdrowie, na leczenie. Teraz to się urwało. Muszę przeżyć za kilkaset złotych. Jeździłam blisko 30 lat i mieszkam w mieszkaniu.

Co się zmieniło? Zależy dla kogo. Tych, którzy żyli z granicy można podzielić na trzy grupy. Zmieniły się kanały dostaw, część osób pojechało do pracy na przykład za granicę, część pracuje na miejscu, a reszta korzysta z pomocy państwa.

– Teraz paliwa nikt nie kupi, to ciężko. U nas zamknęli chyba jedyny sklep rybny, który był przy deptaku. Patrzy Pan, cały rynek jest zaopatrzony papierosy. Czyli ktoś je przewozi. Sama palę i pytam ludzi skąd oni mają ruskie papierosy? Ktoś ma rodzinę w Rosji, to na zaproszenie można pojechać.

Nawiązując do tytułu artykułu, izolacja nieszczególnie się sprawdziła, a podział ludzi "żyjących z granicy" stał się faktem.

– Blokada związana z pandemią na granicy jest do ominięcia. – mój rozmówca jest o tym przekonany – Na Grzechotkach (60 km od nas) jest większy ruch, bo ludzie mają zaświadczenie że pracują w Rosji. Załatwili sobie. Nadal mamy tańsze papierosy. Część kupują od handlarzy, bo one idą z Białorusi. Część jest miejscowej produkcji. Przychodzą nawet przez granicę z Litwą, ale to jest tylko transfer z Białorusi.

[Opisaną w artykule sytuację potwierdza również ostatnia akcja Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej.]

– Jeśli ktoś w rodzinie pracuje, ma emeryturę, albo rentę, to sobie jakoś radzą. A co robią inni? – żali się drugi z rozmówców – Cześć podjęła pracę, próbuje dorobić do renty, załapać się na pracę na umowę. Znam osoby, które nie mogą legalnie dorobić do renty, a dostają około 600 zł. Podejmuję pracę dorywczą, ale zimą o to trudno.

Co wtedy pozostaje?

– Widzę, że koleżanki mimo tego że pracują, to im nie starcza. Częściej korzystają z pomocy społecznej. Jedna z koleżanek wcześniej stała się o pomoc, ale jej nie dostała. Teraz kiedy nie jeździ przez granicę dostaje zasiłek stały.
Jest jeszcze jeden, widoczny przy granicy trend. Przesunęła się linia pracy. Wyjechali Ukraińcy i zwolnili miejsca. Pracowali w "mydełkach", transporcie, trochę szwalniach, fabryce mebli.

– Gdyby Ukraińcy nie zwolnili miejsc pracy, to byłoby ciężko. Dlatego część ludzi żyjących wcześniej z granicy znalazła pracę. Te młode wilki często miały na Facebooku etykietę „Szlachta nie pracuje”. Skończyły im się pieniądze i musieli pójść do pracy. Młodzi podjęli pracę. Emeryci siedzą w domach i żyją z emerytur.

Informacje uzyskane od moich rozmówców potwierdzają dane otrzymane z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej.

Straż graniczna podczas kontroli pojazdu/

– Pomimo braku normalnego ruchu turystycznego w 2020 roku przejściu w Bezledach zatrzymano 778 tys. papierosów oraz ponad100 tys. krajanka tytoniowa i susz. W Grzechotkach zatrzymano papierosy za kwotę 2,3 mln oraz tytoń wartości 1,2 miliona. – informuje rzecznik prasowy Mirosława Aleksandrowicz – Jednak ogólnie wartość zatrzymanych przez warmińsko-mazurski Oddział Straży Granicznej papierosów i krajanki wzrosła z 6,5 miliona do 8,1 mln. Oznacza to, są to nie tylko towary przewożone przez polsko-rosyjską granicę, ale także z własnej produkcji. Albo fabryki przydomowe, albo są skupowane bez akcyzy z Białorusi, albo ukraińskie idą drugą stroną do Polski. Potem są rozprowadzane na terenie Warmii i Mazur.

Przydomowa fabryka papierosów

Pandemię odczuwają więc wszyscy, jednak bardziej ci, którzy zajmują się przemytem na mniejszą skalę. Hurtownicy nie mają takich problemów.
Nie ma tańszej benzyny i alkoholu. Nadal są papierosy. Brakuje jednak produktów codziennych. Dobrej, mocnej herbaty. Tanich ryb, soków, dobrych słodyczy. Maści. Taniego węgla. Częściowo koszty ponosi też państwo, bo ci, którzy dorabiali do renty i emerytury częściej korzystają z pomocy społecznej.

Zobaczymy, co się zmieni, kiedy Ukraińcy wrócą na bartoszycki rynek pracy… Jak mówi mój rozmówca:
– Chociaż powoli wracają, jest jednak jeszcze dużo miejsc.

Dariusz Dopierała

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Lolo #3060153 5 lut 2021 18:28

    Bardzo dobrze że granica jest zamknięta nieroby za robotę się wzięli i mam nadzieję że bardzo długo nie otworzą

    odpowiedz na ten komentarz

  2. zakonnica #3059802 | 5.172.*.* 4 lut 2021 17:28

    Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. POSTAWIC TAM ZASIEKI Z DRUTU ''''KPLCZASTEGO''''I ZAMKNAC TE PRZEJSIA NA WIEKI....A OTWORZYC TYLKO PRZEZ ----KANAL ELBLASK CZYLI MIERZEJE WISLANA I---I KROPKA...

  3. chrum chrum #3059646 | 195.136.*.* 4 lut 2021 16:03

    Dopóki PiS trzyma władzę nie ma co liczyć na otwarcie granic nawet jak pandemia wygaśnie to znajdą powód jak było ze szczytem nato....żeby pozamykać wszystko. . (wojna KAczora z Rosją). Gdyby chcieli otworzyć to już by otworzyli. Czym różni sie granica rosyjska od Niemieckiej? Tacy sami ludzie ją przekraczają i to bez kontroli po stronie niemieckiej... To co napisane powyżej to sama prawda. Dyskryminacja na granicy polaków i Rosjan. Wg służb każdy Polak to przemytnik i oszust..... To jest błędne koło. Zamknięcie granic spowodowało zubożenie ludności. Przywieźli papierosy i paliwo - sprzedali chociaż niezgodnie z prawem ale potem poszli do sklepów i wydali te zarobione pieniadze w polskich sklepach na meble, remont, zakupy, rozrywkę płacą podatki i vat od towarów . Pieniedze wróciły do kasy państwa ale w innej formie niz z paliwa i fajek... Teraz nie bedzie wydawania bo nie bedzie co wydawać. Pieniadz był w obrocie a teraz nie ma....

    Ocena komentarza: warty uwagi (12) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. Ok #3059986 | 5.173.*.* 4 lut 2021 14:54

      Pracy jest dużo ale jak ktoś kombinuje jak na granicy to dla niego zawsze będzie źle. Z przemytnika nie ma pracownika A Bartoszyce słyną w całym kraju z nieróbstwa i opieki społecznej

      Ocena komentarza: warty uwagi (10) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (-1)

      2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5