Czy będziemy mieli gdzie się zaszczepić?

2020-12-13 08:00:00 (ost. akt: 2020-12-13 08:57:23)
szczepienie

szczepienie

Autor zdjęcia: freepik

ZDROWIE || Sprawdziliśmy, czy placówki służby zdrowia w powiecie przygotowują się do akcji szczepień przeciwko covid-19. Okazuje się, że część stawianych przez ministerstwo zdrowia warunków jest dla niektórych lokalnych przychodni niewykonalna.
Nasze sprawdzanie rozpoczynamy od szpitala powiatowego w Bartoszycach.

— Narodowy Fundusz Zdrowia zapytał nas, czy chcemy wziąć udział w akcji szczepienia osób przeciwko koronawirusowi i do piątku (11 grudnia — red.) mamy czas na deklarację. Odpowiedź naszego szpitala będzie jednak twierdząca — mówi dyrektor placówki Sławomir Wójcik.

Dodaje, że szpital spełnia stawiane przez NFZ warunki, aby do tej akcji się przyłączyć.

— Punkt szczepień musi mieć oddzielne pomieszczenia, w których wykonuje się samo szczepienie, oddzielne do rejestracji chętnych oraz do badań poprzedzających szczepienie. Chętni nie mogą gromadzić się w jednej poczekalni. Mamy w szpitalu odpowiednie warunki. Punkt szczepień chcemy zrobić w poradni pulmonologicznej. Byłby on otwarty w godzinach, w których poradnia nie jest czynna. Tam jest osobne wejście i odpowiednia liczba pomieszczeń — wyjaśnia dyrektor Wójcik.

Dodaje on, że szpital nie będzie zarabiał na szczepieniach.

— Oczywiście wykonywanie szczepień jest odpłatne dla szpitala. Dostaniemy pieniądze będące zwrotem kosztów związanych ze szczepieniami. Nie organizujemy jednak tego punktu dla jakiegoś zarobku, ale po to, aby pomagać ludziom — mówi.

Co natomiast sądzi o bezpieczeństwie szczepień i samych szczepionkach?

— Gdyby nie szczepienia, to całkiem możliwe, że ludzkości już by nie było — odpowiada dyrektor.

— Szczepienia na covid-19, jak i każda inna szczepionka, są niesłychanie potrzebne i należy namawiać wszystkich do szczepień. Jeśli szczepionka na covid-19 zostanie dopuszczona do użytku, będzie to oznaczało, że jest sprawdzona i bezpieczna. Oczywiście zdarzają się powikłania, bo to nie są dropsy. To jest lek, a przy stosowaniu każdego leku takie mogą się zdarzyć. Każda medyczna aktywność niesie ze sobą możliwość wystąpienia powikłań, jednak korzyści ze stosowania szczepionki znacznie przekraczają ryzyko wystąpienia tych powikłań — mówi Sławomir Wójcik.

Funkcjonujący od kilku tygodni w szpitalu powiatowym oddział covidowy niemal bez przerwy jest zapełniony.

— Praktycznie cały czas przebywa tu maksymalna liczba pacjentów, także pod respiratorami. Zwolnione miejsca natychmiast są zajmowane przez nowe osoby. Covid-19 jest ciężką chorobą. Wszystkich niedowiarków zapraszam na oddział, na wolontariat — mówi dyrektor Wójcik.

— Mamy do dyspozycji wszelkie środki, jakie stosuje się w leczeniu, łącznie z osoczem ozdrowieńców. Wszystkie stosujemy, a mimo tego niektórzy pacjenci ciężko chorują i umierają. Nie ma po prostu skutecznego leku na infekcje wirusowe. To, że jest to ciężka choroba potwierdza też nowe zjawisko, jakie obserwujemy w naszym szpitalu. Przyjmujemy już na oddział wewnętrzny i chorób płuc osoby z powikłaniami pocovidowymi. To osoby, które są już "ujemne", ale pojawiły się u nich poważne powikłania. Nie można zatem tej choroby lekceważyć. Jeśli pojawia się możliwość zapobieżenia zachorowaniu przez zastosowanie szczepionki, to do jej przyjęcia przekonać jak największą liczbę osób — dodaje.

Zgodnie z wytycznymi ministerstwa zdrowia, organizacją punktów szczepień na covid-19 mogą zajmować się także przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej. Dzwonimy więc do czterech na terenie naszego powiatu.

— Złożyliśmy do NFZ stosowny wniosek w sprawie organizacji takiego punktu w naszej przychodni — informuje lekarz Sebastian Bilski z przychodni Medicus w Bisztynku. Dodaje, że placówka spełnia wszystkie warunki związane z organizacją szczepień.

— To nie będzie dla nas nowość organizacyjna, bo cały czas szczepimy pacjentów przeciwko grypie, pneumokokom i stosujemy szczepienia ochronne dzieci — mówi.

Inaczej sprawa wygląda w trzech innych miejscach. Okazuje się, że część stawianych przez ministerstwo zdrowia warunków jest dla niektórych przychodni niewykonalna.

— Liczymy, że ministerstwo nieco zmieni zasady, jakie teraz proponuje, bo obecnych warunków nie jesteśmy w stanie spełnić — mówi lekarz Marzena Bromirska z przychodni Bart-Medica w Bartoszycach.

— Nie chodzi o warunki lokalowe, bo te mamy. Jednym z warunków nam stawianych jest jednak zdolność do wykonania 180 szczepień tygodniowo. Oznaczałoby to oddelegowanie na stałe do tego zadania zespołu lekarsko-pielęgniarskiego na całe dnie przez pięć dni w tygodniu. Na to sobie pozwolić nie możemy, bo odbywałoby się to kosztem bieżącej pracy. Bardzo chętnie przystąpimy do programu szczepień, ale jeśli warunki zostaną zmienione — dodaje Bromirska.

Lekarka wyjaśnia przy tym, że obecne warunki stawiane przez ministerstwo pozwalają na zaszczepienie czterech pacjentów na godzinę, bo muszą oni być zbadani i zakwalifikowani. Potem musi nastąpić przerwa na wietrzenie pomieszczenia i dezynfekcję. W zespole muszą ponadto pracować lekarz i pielęgniarka z uprawnieniami do wykonywania szczepień.

Podobnie wypowiada się lekarka Anna Osowska z Naszej Przychodni w Sępopolu. — Przy obecnych warunkach stawianych przez ministerstwo nie mogę przystąpić do programu szczepień. Jestem tu jedynym lekarzem, a warunek wykonania 180 szczepień tygodniowo sprawiłby, że musiałabym wraz z pielęgniarką zająć się tylko nimi, przez co nie mogłabym przyjmować chorych. Osoby decydujące o akcji szczepień powinny najpierw zorientować się, jakie możliwości mają poszczególne przychodnie. Lekarze praktycy doskonale wiedzą, ile szczepień mogą wykonać u siebie w ciągu tygodnia. Jeśli zmienią się warunki związane z tą akcją, to chętnie do niej przystąpię. Pacjenci powinni mieć bowiem możliwość szczepienia się jak najbliżej swego miejsca zamieszkania — mówi Anna Osowska.

Dzwonimy jeszcze do Górowa Iławeckiego.

— Wczoraj (we wtorek 8 grudnia — red.) telefonowałam do NFZ. Powiedziałam, że nie przystępujemy do programu szczepień przeciwko koronawirusowi — mówi Agnieszka Staszkiewicz-Żejmo z górowskiej przychodni Medyk.

— Nie możemy w tej chwili zadeklarować, że przystąpimy do akcji, bo mamy zachorowania na covid wśród lekarzy i pielęgniarek.


NADLEŚNICTWA POMAGAJĄ SZPITALOWI
Działania szpitala powiatowego związane z covid-19 wsparły w ostatnim czasie nadleśnictwa Bartoszyce i Górowo Iławeckie.

— Z pierwszego z nich otrzymaliśmy darowiznę w kwocie około 12 tysięcy złotych, a z drugiego było to około 8 tysięcy złotych. Kupiliśmy za to tak zwany zamgławiacz, czyli urządzenie do dekontaminacji (odkażania) karetek i pomieszczeń oraz środki stosowane w tym urządzeniu, które są dość drogie. Zamgławiacz stosujemy ustawicznie w karetkach z Bartoszyc i Giżycka oraz w pomieszczeniach — wyjaśnia dyrektor szpitala Sławomir Wójcik.

— Nadmienię, że darowizny były inicjatywami samych leśników, dodatkowo opatrzonymi dobrymi słowami pod adresem szpitala i personelu. Dziś dobre słowo jest chyba nawet bardziej cenne od pieniędzy. I za dobre słowa, i za pieniądze jesteśmy bardzo wdzięczni i dziękujemy.

Andrzej Grabowski

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ? #3020158 | 81.15.*.* 14 gru 2020 09:55

    szumowski z morawieckim już się zszczepili?

    Ocena komentarza: warty uwagi (13) odpowiedz na ten komentarz

  2. Retry #3019898 | 81.190.*.* 13 gru 2020 12:21

    Z założeń ministerstwa wynika ze jedna pielegniarka w kazdym z 8300 punktow bedzie szczepic co 30min. W ten sposob szczepienia beda trwac ponad rok.

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) odpowiedz na ten komentarz

  3. Mazur #3019869 | 79.124.*.* 13 gru 2020 11:05

    w Konstytucji jest napisane jak byk że nikt nie ma prawa zmuszać człowieka do eksperymentów pseudomedycznych - czy taki zapis jest jeszcze cokolwiek warty , czy to jest już tylko wyświechtany slogan do ogłupiania ludzi ... tylko reżymowy rząd jest zdolny do haniebnego zmuszania ludzi do takich eksperymentów , czego przykładem jest zmuszanie ludzi do noszenia kagańców na twarzy i zachowania odpowiedniego dystansu którego sam dyktator nie przestrzega ( spotkanie polityków z ojcem dyrektorem w Toruniu )

    Ocena komentarza: warty uwagi (15) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Kierowca bombowca #3019848 | 10.10.*.* 13 gru 2020 10:11

      W Górowie nic się nie zmieniło. Szczepień nie będzie bo tutaj od wielu lat dostęp do służby zdrowia jest czysto teoretyczny. A burmistrz i wójt chyba nic sobie z tego nie robią.

      Ocena komentarza: warty uwagi (18) odpowiedz na ten komentarz

    2. Mazur #3019828 | 31.0.*.* 13 gru 2020 09:08

      Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Tu sprawa jest prosta do wyegzekwowania szczepienia. A sens to ma jesli zaszczepi się min 70 populacji. Choć formalnie szczepienie ma być nieobowiązkowe (choć wydaje mi się że akurat należaloby z punktu widzenia interesu publicznego wprowadzić obowiazek) to odmowa szczepienia powinna być równoznaczna z brakiem możliwości korzystania z publicznych zlobkow, przedszkoli, kolonii, obozów, możliwości zakwaterowania w hotelach, zawieszenie wypłaty 500 plus etc. To nie jest prywatną sprawa danej osoby bo nikt nie żyje w odosobnieniu i tego rodzaju decyzję wpływają na innych. Chyba że ktoś się wyprowadzi na jakieś kompletne odludzie i jedli zachowuje to będzie sam płacił za leczenie. A to wówczas niech sobie robi co chce. Państwo jest od tego żeby wymuszać określone działania dla dobra wspólnego. Inaczej kart państwem z tektury lub państwem teoretycznym jak to mawiał pewien zasłużony towarzysz.

      2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5