Błażej Nowak z Bartoszyc: "Jestem dumny, że wróciłem i wygrałem"

2020-11-23 12:48:40 (ost. akt: 2020-11-23 12:55:44)
Błażej Nowak (z prawej) jeszcze przed swoim zwycięskim pojedynkiem na gali w Szydłowcu

Błażej Nowak (z prawej) jeszcze przed swoim zwycięskim pojedynkiem na gali w Szydłowcu

Autor zdjęcia: Archiwum zawodnika

BOKS || Drugie zwycięstwo na zawodowym ringu odniósł bartoszyczanin Błażej Nowak. Podczas sobotniej gali Tymex Boxing Night 14 w Szydłowcu pokonał jednogłośnie na punkty debiutanta Władymira Juszyna, choć po pojedynku odczuwał lekką dawkę niedosytu.
Dla Nowaka była to pierwsza walka od marca tego roku. Przegrał wówczas przez techniczny nokaut z Oskarem Kapczyńskim. Na kolejny pojedynek czekał więc ponad osiem miesięcy.

Czas ten wykorzystał jednak w odpowiedni sposób, co pokazał podczas sobotniej gali. Po trzech rundach sędziowie jednogłośnie uznali boksera z Bartoszyc za zwycięzcę pojedynku w wadze superpółśredniej, punktując 40:36, 39:37 oraz 39:37 na jego korzyść.

— Walkę oceniam jako dobrą. Czuję lekki niedosyt, bo wiem, że stać mnie na lepsze boksowanie. Dużo od siebie wymagam i ciągle chcę się rozwijać. Dumny jednak jestem, że wróciłem na ring i wygrałem — powiedział Błażej Nowak.

— W większości zrealizowałem założenia taktyczne na tę walkę. Mogłem co prawda być w ringu nieco "luźniejszy" i swobodniejszy, ale też nastawiałem się na znokautowanie przeciwnika i za wszelką cenę chciałem "ubić" rywala — dodał bartoszyczanin.

Nowak ma za sobą cztery zawodowe walki. Debiut na ringu w maju ub.r. zakończył się jego zwycięstwem. Dwa kolejne pojedynki przegrał. Złą serię przerwał teraz w Szydłowcu.

Do starcia z Juszynem przygotowywał się głownie w klubie DKB Dzierżoniów, gdzie pracował z trenerem Piotrem Wilczewskim.

— Przygotowania trwały dziewięć tygodni. Każdy ich element był dopięty na ostatni guzik. Treningi, sparingi, dieta, trening motoryczny, mentalny, regeneracja, robienie wagi były zaplanowane od A do Z — opowiadał Błażej Nowak.

— Do Dzierżoniowa wysłał mnie mój pierwszy trener Kamil Złonkiewicz. Chciał, żebym właśnie tam szkolił swoje umiejętności ze względu na większą liczbę sparingpartnerów i lepsze warunki do rozwoju. Tam również będę przygotowywał się do następnych walk, ale trener Kamil ciągle jest i będzie przy mnie, bo treningi nagrywam i wspólnie je analizujemy. Poza tym jego obecność w moim narożniku podczas walki jest obowiązkowa — dodał Nowak.

Jak zatem weekendową walkę ocenia wspomniany trener Kamil Złonkiewicz?

— Trzeba pamiętać, że Błażej wracał po dwóch porażkach z rzędu i to na pewno siedziało mu w głowie. Zdawał sobie sprawę, że tym razem nie może przegrać i to było widać podczas walki. W ringu wykonał plan na 50-60 procent. Zabrakło jeszcze tej chłodnej głowy, przez co nie wszystkie ciosy dochodziły do celu. Troszkę za dużo było biegania za przeciwnikiem, aczkolwiek wiedzieliśmy, że będzie on uciekał po całym ringu i Błażej miał mądrym pressingiem "skracać" mu ring, zamykać w narożniku i tam zadawać trzy, cztery ciosy. Niemniej są to kolejne rundy doświadczenia, które na pewno zaprocentują w przyszłości — powiedział Kamil Złonkiewicz.

Co w najbliższym czasie czeka pięściarza z Bartoszyc? Na pewno dawka odpoczynku oraz nadrabianie szkolnych zaległości.

— Skończył mi się kontrakt z dotychczasowym promotorem, więc czekam na propozycje i mam nadzieję, że w nowym roku uda mi się zawalczyć — powiedział Nowak.

— Przede mną teraz kilka dni regeneracji, a już w sobotę (28 listopada — red.) wyjeżdżam do Dzierżoniowa na kolejny obóz treningowy. Muszę również poświęcić trochę czasu, by nadrobić zaległości na studiach na AWF w Poznaniu.

kwk

Źródło: Gazeta Olsztyńska

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5