A może by tak rzucić wszystko i wybrać się rowerem z Bartoszyc do Lidzbarka Warmińskiego?

2020-04-23 07:52:40 (ost. akt: 2020-04-23 08:11:13)
Jadąc z Bartoszyc do Lidzbarka Warmińskiego można zatrzymać się choćby w Stoczku Klasztornym

Jadąc z Bartoszyc do Lidzbarka Warmińskiego można zatrzymać się choćby w Stoczku Klasztornym

Autor zdjęcia: Grzegorz Kwakszys

Szukacie pomysłu na wycieczkę rowerową na ciepłe dni? Mamy dla was propozycję ciekawej i niezbyt długiej trasy, ze startem w Bartoszycach i metą w Lidzbarku Warmińskim, poprowadzonej m.in. szlakiem Green Velo. Po drodze będzie co oglądać!
Nic tak dobrze nie działa na oczyszczenie naszych myśli z niepotrzebnego balastu, jak wysiłek fizyczny! Wybierając rowerową wycieczkę połączymy przyjemne z pożytecznym: nie tylko dotlenimy nasze mięśnie i szare komórki, ale też spędzimy ten czas na poznaniu regionu i zobaczeniu ciekawych miejsc.

Naszą rowerową wyprawę zaczynamy na wysokości wejścia do 20 Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej. Mijamy Perkujki, Lipinę i dojeżdżamy do Osieki. Oczywiście, można wybrać krótszą drogę i pojechać przez Połęcze i Plęsy. Wolę jednak nieco nadłożyć drogi, przede wszystkim ze względu na lepszą, mimo wszystko, drogę z tej właśnie strony.

Jesteśmy w Osiece. Mając przed sobą tamtejszy pałac, na rozwidleniu skręcamy w prawo. Kilkadziesiąt metrów drogi wyłożonych jest kocimi łbami, ale bez problemu znajdujemy na poboczu nieco ubitej ziemi. Zjeżdżamy na nią, dzięki czemu nie narażamy się na "telepanie".

Przecinamy drogę krajową 51 i zmierzamy do Krawczyk. Trasa w tym miejscu łagodnie prowadzi ku górze. Zdecydowanie więcej wysiłku będziemy musieli jednak włożyć w podjazd tuż przed samą wsią. Mocno pracujemy nogami, serce bije jak szalone, ale osiągamy szczyt. Za nami 9 km jazdy. Jeśli potrzebujemy odpoczynku, możemy zatrzymać się pod zadaszoną wiatą.

W Krawczykach wjeżdżamy na Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo. Tutaj mamy dwie możliwości do wyboru. Możemy skierować się w kierunku Galin, dokąd poprowadzi nas biegnąca przez las droga. W tym wypadku wjeżdżając do wsi musimy pojechać prosto. My jednak ruszamy do Krekol, a dalej do Stoczka Klasztornego, więc skręcamy w prawo, a następnie w lewo. Zresztą nie sposób nie zauważyć drogowskazów.

Do Krekol mamy 3 km. Jedziemy szeroką, szutrową drogą. Nie jest ona osłonięta żadnymi drzewami i kilka razy zdarzyło mi się, że odcinek musiałem pokonywać pod wiatr, co nie raz przywoływało myśli w stylu "na cholerę mi to było!".

Kilkanaście minut wystarcza jednak, by dotrzeć do wsi. Tam wjeżdżamy na drogę powiatową. Po prawej stronie mijamy gotycki kościół z XIV wieku pod wezwaniem św. Krzyża i św. Wawrzyńca. Celem naszego pierwszego dłuższego postoju jest jednak oddalony od 4 km Stoczek Klasztorny.

Asfaltowa nitka jest w bardzo dobrym stanie. Jedzie się po niej przyjemnie, gdyby tylko nie trzeba było tyle pedałować pod górę. Co chwila wjeżdżamy na kolejne szczyty. W końcu za którymś razem widzimy już wieże sanktuarium maryjnego i bazyliki Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.

Jeszcze kilka minut jazdy i docieramy do wsi. W jej centrum znajduje się duży parking, z którego korzystają pielgrzymi przybywający do Stoczka. Przed nami wyrasta zaś mur okalający sanktuarium.

Możemy wejść na jego teren, zostawić rowery w bezpiecznym miejscu, a następnie przespacerować się po ogrodzie tymi samymi alejkami, którymi w latach 50. przez blisko rok chodził uwięziony w tym miejscu kardynał Stefan Wyszyński. Jest też możliwość skorzystania z toalety. Powinniśmy zajrzeć również do samej bazyliki oraz zwiedzić jej krużganki. Nie powinno też być problemu z zobaczeniem pokoju, w którym przebywał kardynał Wyszyński. Za wejście na teren sanktuarium nie są pobierane opłaty, dlatego w dobrym tonie będzie wrzucenie ofiary do puszki.

Kilkanaście (lub więcej) minut odpoczynku przyda nam się przed dalszą drogą. Za nami jest mniej więcej 20 km, a do Lidzbarka Warmińskiego pozostało ok. dziesięciu. Wciąż trzymamy się szlaku Green Velo, więc wypatrujemy tabliczek z pomarańczowym tłem i namalowanym na nim czarnym rowerem.

Prowadzą one nieco za Stoczek, w kierunku Kierwin, po czym każą skręcić nam w prawo. Krótką chwilę jedziemy jeszcze asfaltem i zjeżdżamy na drogę szutrową. Mijamy ostatnie na dłuższy czas zabudowania. Teraz już do samego Lidzbarka będziemy jechać polną drogą. Wielkich prędkości na niej nie rozwiniemy, ale przecież nie o to nam chodzi. Po obu stronach drogi rozciągają się pola uprawne. Wczesną wiosną nie raz możemy zobaczyć na nich żurawie, których donośny krzyk będzie towarzyszył nam już z daleka.

Przed nami jeszcze wieś Sarnowo. Przed nią ustawiono kolejną wiatę na trasie Green Velo. Możemy zatrzymać się na chwilę, by rozprostować kości. Kilka minut dalszej jazdy pozwala nam dotrzeć do samej wsi. Droga do niej prowadzi w dół. Witają nas zbite z drewna postaci grające na akordeonie i gitarze. We wsi działa stowarzyszenie na rzecz jej rozwoju i widać, że miejscowość jest zadbana.

Tuż za kaplicą znajduje się rozwidlenie. Możemy trzymać się biało-niebieskiego oznaczenia, które towarzyszy nam po drodze od Stoczka i oznacza jedną z gminnych tras rowerowych. W tym wypadku należy odbić nieco w prawo. My jednak wybieramy szlak Green Velo i jedziemy w lewo.

Po kilku kolejnych minutach żwawego pedałowania naszym oczom ukazują się znajdujące się w oddali bloki jednego z lidzbarskich osiedli, ale naszą uwagę przykuwają zielone barierki do przypinania rowerów, stojące po prawej stronie. Tablica informacyjna wskazuje kierunek, w którym należy się udać, by trafić na cmentarz jeńców wojennych, podoficerów i szeregowców, z czasów I wojny światowej. To miejsce zdecydowanie warto odwiedzić, więc przypinamy rowery do barierek. Czeka nas jeszcze tylko wspinaczka na wzgórze, by po jego drugiej stronie zobaczyć cmentarz.

Naszym oczom ukazują się liczne alejki. W cieniu wysokich, rozłożystych drzew widzimy mnóstwo niskich, betonowych nagrobków. Na każdym wyryta jest informacja w języku niemieckim o tym, jakiej narodowości byli jeńcy oraz podane są ich nazwiska. W pobliskim stalagu życie stracili żołnierze rosyjscy, rumuńscy, brytyjscy, francuscy, włoscy i serbscy oraz robotnicy przymusowi z Belgii, a wśród ofiar byli też niemieccy uchodźcy z Wołynia - łącznie 2,8 tys. osób.

Wrażenie robią groby żołnierzy z Wielkiej Brytanii. Białe nagrobki, z wypisanymi nazwiskami, stopniami i jednostkami, w których służyli, ustawione są w szerokim prostokącie, w środku którego znajduje się równiutko przystrzyżony trawnik. Przed wejściem na teren cmentarza możemy przeczytać o historii tego miejsca.

Wracamy do naszych rowerów. Wciąż prowadzą nas pomarańczowe tabliczki szlaku Green Velo. Po prawej stronie widzimy stadion miejski "od zaplecza" i znajdujące się tam korty tenisowe. Droga w pewnym momencie zawraca o 180 stopni. Przez chwilę jedziemy w kierunku, z którego przyjechaliśmy, by po kilkudziesięciu metrach skręcić w prawo. Mijamy ogródki działkowe i wyjeżdżamy na ścieżkę rowerową przy drodze wojewódzkiej 513 na Kiwity. Po blisko dwóch godzinach jesteśmy w Lidzbarku Warmińskim.

Teraz mamy kilka możliwości. Jeśli dysponujemy czasem, możemy odwiedzić kilka ciekawych miejsc. Zjeżdżając ścieżką rowerową, przed Komendą Powiatową Policji skręcamy w lewo, w kierunku Parku Uzdrowiskowego Dolina Symsarny.

To uporządkowany kilka lat temu szeroki teren, ze ścieżkami edukacyjnymi, ławkami, toaletami, wiatami. Jakże przyjemnie usiąść pod nimi, by dać chwilę odpocząć naszym nogom i zjeść małe co nieco. Teren parku jest naprawdę duży. Niekiedy do jego kolejnych elementów prowadzą strome ścieżki, więc dobrze jest przyczepić rowery do któregoś ze stojaków i trochę się przespacerować.

Kierując się dostępnymi na terenie parku mapami, proponuję wyjechać na ulicy Orła Białego. Stamtąd rozciągnie się widok na zamek, a jeśli pojedziemy w lewo, dotrzemy do górującej nad tą częścią miasta Oranżerii Kultury. Pod nią możemy przejść się alejkami otoczonymi fontanną i kwiatowymi rabatami, ale pamiętajmy, że wjechać rowerem w to miejsce nie możemy, o czym informuje odpowiedni znak. Warto również zahaczyć o biegnącą wzdłuż Łyny promenadę, wzdłuż której znajdziemy wiele atrakcji.

Kiedy już najeździmy się i nachodzimy po Lidzbarku, wracamy do Bartoszyc tą samą drogą, którą jechaliśmy wcześniej. Trasa w obie strony to ok. 60 km oraz bardzo mile i ciekawie spędzony czas.

Grzegorz Kwakszys
g.kwakszys@gazetaolsztynska.pl


Czytaj e-wydanie


Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w czwartek i piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl


W czwartkowym (23 kwietnia) wydaniu m.in.

Żukowska-CzaplickaPrzedsiębiorcy czekają na konkrety
Wiemy już, kiedy rząd planuje odmrozić gospodarkę. Powinno to być od początku lipca, choć nie wiadomo dokładnie, kiedy pełne wznowienie będzie możliwe. Rząd uzależnia luzowanie gospodarki od rozwoju pandemii w Polsce. Czy biznes wytrzyma?

Wróciły obowiązkowe szczepienia
Od 18 kwietnia wznawiane są obowiązkowe szczepienia, m.in. te wykonywane zaraz po porodzie. To efekt konsultacji Ministerstwa Zdrowia ze specjalistami. Decyzją ministra zdrowia szczepienia były do tej pory odroczone przez sytuację epidemiologiczną

Rodzice skatowali moje życie
Chodzi na terapię do psychoterapeuty, by zrozumieć to, co zdarzyło się w jej życiu. Chce zapomnieć o przeszłości i żyć normalnie. Bez koszmarów, strachu, niepewności. — Nie wiem, jak mam wybaczyć rodzicom i nie czuć żalu — mówi pani Irena.

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (7) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Wyborca #2912925 | 176.97.*.* 28 kwi 2020 17:10

    Z Lidzbarka do Bartoszyc możemy wrócić krótszą trasą. Jedziemy w kierunku Górowa, następnie skręcamy do Wielochowa dalej Jagoty za tą wsią przez drewniany mostek na Elmie w stronę Burkart i wyjeżdżamy w Wojtkowie. Z Wojtkowa przez Rodnowo, Tolko, Spytajny do Bartoszyc. Inna trasa to z Jagot do Koniewa dalej Budniki, Kotowo most na Łynie, Samolubie i lasami do Perkuik. Dalej już wiadomo. Druga trasa jest dosyć trudna i pierwszy raz warto pojechać z kimś kto ją dobrze zna.

    odpowiedz na ten komentarz

  2. przesada #2910485 | 88.156.*.* 23 kwi 2020 13:02

    jakie tam grajdoły, najmądrzejszy jest mój wnuczek ( 6 lat) mówi, dziadek nie martw się, zbuduje rakietę i zabiorę ciebie na Marsa a potem polecimy dalej i dalej - to jest podróż!!!!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  3. Bartoszyczanin #2910479 | 37.228.*.* 23 kwi 2020 12:46

    Fajny artykuł. Więcej takich! Ps. Ludziom ciężko dogodzić. Negatywizm Polaka w sieci to już legenda. Pozdrawiam wszystkich z okolic.

    odpowiedz na ten komentarz

  4. National Geographic #2910465 | 205.201.*.* 23 kwi 2020 12:24

    Przykro mi to mówić ale w trójkącie miast Lidzbark Warmiński- Bartoszyce - Górowo Iławeckie to Bartoszyce wypadają najgorzej... Ani ładne, ani ciekawe... Taki duży PGR.

    odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. htff #2910434 | 83.15.*.* 23 kwi 2020 09:56

      A może by tak pojeździć po całym województwie i pozarażać innych,co?

      Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (7)
    2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5