Byliśmy na Legii!

2014-04-07 22:13:50(ost. akt: 2014-04-07 22:23:51)

Autor zdjęcia: Vęgoria

Niezwykle bogaty we wrażenia i emocje był dla kilkudziesięciu młodych piłkarzy Vęgorii wczorajszy dzień. Wszyscy wspólnie wybraliśmy się do Warszawy na spotkanie T-mobile Ekstraklasy Legia – Zawisza Bydgoszcz. Mecz był jednak tylko jedną z wielu atrakcji, którą organizatorzy przygotowali dla uczestników.
Wyjazd z Węgorzewa zaplanowany został na szóstą rano, jednak na miejscu zbiórki większość dzieci – wraz z opiekunami – pojawiła się już kilkanaście minut wcześniej. Wszyscy oczywiście podekscytowani. Wczesna pora zbiórki to efekt dość napiętego planu wycieczki. Jak tylko podjechał nasz autokar, wszyscy sprawnie się usadowiliśmy na miejscach i po sprawdzeniu listy obecności ruszyliśmy w podróż

Choć mecz rozpocząć się miał o godzinie 18:00, to w stolicy pojawiliśmy się około 11:00. Na pierwszy „ogień” poszedł Stadion Narodowy. Co prawda pod sam stadion się nie dostaliśmy, ale nie mogło obejść się bez pamiątkowego zdjęcia z koroną największego tego typu obiektu w Polsce w tle. Do obiadu zostało nam trochę czasu, wybraliśmy się więc – zgodnie z wcześniejszymi planami – na warszawską starówkę,

W vęgoryjnych dresach dzieci wzbudzały ogromne zainteresowanie przechodniów. Jeden z nich z zagaił nawet do naszych dzieci z pytaniem, jaki sport trenują. One zaś – z wyczuwalną dumą i podekscytowaniem chórem odpowiedziały, że są piłkarzami. Podczas kilkunastominutowego spaceru zrobiliśmy sobie minisesję zdjęciową: przed Zamkiem Królewskim, Kolumną Zygmunta i Pomnikiem Syrenki.

Nadchodził moment, w którym mieliśmy udać się na stadion Legii – Pepsi Arenę. Jest on kameralny, o ile można tak powiedzieć o budowli mogącej pomieścić ponad 30 tysięcy ludzi. Kiedy zatrzymaliśmy się przy trybunie północnej, dzieci gdzieś pomiędzy filarami stadionu zauważyły piłkarzy stołecznej drużyny. „Kuciak, Kuciak”, „Dwaliszwili” – bez większych problemów rozpoznawały swoich ulubieńców zza autokarowych okien, gdy czekaliśmy aż przedstawiciele naszego klubu odbiorą bilety na widowisko piłkarskie.

Kilka chwil później byliśmy już na świeżym powietrzu, a pierwsze kroki skierowaliśmy do Sports Baru – restauracji, na Pepsi Arenie, której właścicielem jest Legia. Szybko skonsumowaliśmy posiłek, bo już czekały na nas kolejne atrakcje. Rozpoczęliśmy od zwiedzania stadionu. Podczas kilkudziesięciominutowej wycieczki udało nam się zawitać na najgłośniejszej trybunie Legii- „Żylecie”, na ławkach rezerwowych, w szatni piłkarzy mistrza Polski i ich siłowni. Przewodnikiem był człowiek, który o warszawskim klubie wie wszystko – stadionowy spiker Wojciech Hadaj. W sposób bardzo interesujący i dowcipny opowiedział nam on o wielu ciekawostkach związanych z samą drużyną, jak i Pepsi Areną. Choć tempo zwiedzania było dość szybkie, zawsze znalazło się kilka chwil na pamiątkowe zdjęcia.

Największe wrażenie – nie tylko wśród dzieci, ale także i opiekunów – zrobiła szatnia Legii. Nie ma się co dziwić – zajrzeliśmy do miejsca, w którym za kilka godzin mieli pojawić się gwiazdorzy, których do tej pory znać mogliśmy tylko z telewizji! Wszystko było przygotowane – stroje meczowe czekały na zawodników, a w przedsionku szatni przygotowane były buty – takiej ilości obuwia nie posiada niejeden sklep sportowy. Choć za dziećmi było już sporo atrakcji tego dnia, chętni mogli zrobić także honorowe okrążenie wokół murawy. Znalazło się wielu chętnych, a młodzi sportowcy pokazali, że obiegnięcie nawet tak dużego boiska nie stanowi dla nich problemu.

Po stadionowej wycieczce przyszedł czas na odwiedzenie sklepu Legii. Każdy znalazł tam coś dla siebie, a wśród zakupów węgorzewian panowało ogromne zróżnicowanie. Długopisy, notatniki, flagi, piłki, rękawice bramkarskie – to wszystko można było znaleźć z reklamówkach, z którymi dzieci opuszczały sklep. Jedyne, czego nie kupowały, to szaliki „Elki”. Cała w tym zasługa przedstawicieli Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa, którzy każdemu z młodych uczestników ufundowali i wręczyli ten gadżet.

Emocji związanych z futbolem mieliśmy już wiele, choć nie rozbrzmiał jeszcze pierwszy gwiazdek meczu. Kilka chwil wolnego postanowiliśmy spędzić w pobliskich Łazienkach, gdzie dzieci mogły z bliska zobaczyć oswojone pawie, duże ryby porywające z powierzchni wody kawałki chleba oraz przemykające między drzewami wiewiórki. Chłopcy jednak myślami coraz częściej byli przy ekstraklasowym meczu. Dlatego też na godzinę przed meczem wyruszyliśmy ponownie na stadion.

A tam już tłoczno! Kibice schodzili się na trybuny, wszyscy w barwach Legii. Szybka zbiórka przed bramkami wejściowymi, rozdanie biletów i ruszamy. Pilnując się, by szczególnie najmłodsze z dzieci nie zginęli w tłumie. Bezproblemowo zajęliśmy miejsca w sektorze rodzinnym, akurat gdy zawodnicy gospodarzy wychodzili na rozgrzewkę. Wycieczkowicze z ogromnym zaciekawieniem i uznaniem obserwowali nietuzinkowe zagrania piłkarzy oraz parady bramkarskie Kuciaka. Czas do rozpoczęcia meczu minął nam szybko, a potem poczuliśmy się jak w teatrze, mając doskonałe miejsce do obserwacji gry.

Dzieci bardzo szybko podłapali słowa kibicowskich przyśpiewek i chętnie włączali się w doping od samego początku wizyty na Pepsi Arena. Obowiązkowo odtańczyliśmy też legijnego „walczyka” wraz z resztą kibiców na meczu. A było ich ponad siedemnaście tysięcy!Dobrze wyszło, że w pierwszej połowie siedzieliśmy za bramką Legii. Choć miała ona przewagę, przez czterdzieści pięć minut nie udało jej się zdobyć gola. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na druga odsłonę, licząc na grad bramek.

Nasze życzenia się ziściło. Stadion „eksplodował” dwie minuty po wznowieniu gry, kiedy Legia objęła prowadzenia. Kilkadziesiąt sekund później było już dwa zero, choć nie oznaczało to koniec emocji. Ostatecznie Legia strzeliła trzy bramki, bezdyskusyjnie będąc lepsza w tym spotkaniu. A my już podczas meczu otrzymywaliśmy sygnały, że było widać nas w telewizji!

Po meczu odczekaliśmy kilka chwil i udaliśmy się w kierunku naszego autokaru. Wyjechać łatwo nie było, ale po kilkunastu minutach byliśmy już z drodze powrotnej. Jeszcze tylko przejazd przy bajecznie prezentującym się nocą Stadionie Narodowym i ruszamy do domu, po drodze na kilkanaście minut zatrzymując się pod Warszawą w restauracji McDonald’s. Już tam dzieci dokonywały pierwszych podsumowań wyprawy, okazując swoje zadowolenie i pytając, czy na Legię przyjedziemy ponownie.

Ależ oczywiście, że tak! Wiemy, że mecze i treningi, w które dzieci wkładają dużo czasu i energii, to nie wszystko. Naszym celem jest integrowanie podopiecznych i zapewnianie im nie tylko zajęć sportowych, ale także innych atrakcji. Wycieczkę do Warszawy z pewnością powtórzymy, ale mamy także pomysły na inne, równie atrakcyjne wycieczki!

Do Węgorzewa dojechaliśmy nieco po 1:30 w nocy. Jesteśmy pewni, że wszyscy młodzi piłkarze po tak bogatym we wrażenia dniu szybko pozasypiali w swoich łóżkach w domach. A śniła im się Pepsi Arena, śnił im się Miro Radovic i Dusan Kuciak :)

Serdecznie dziękujemy przedstawicielom SKLW za pomoc w organizacji wycieczki z bardzo ciepłe przyjęcie nas w Warszawie.


Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste.
Swoją stronę założysz klikając na wegorzewo.wm.pl w ramkę " ZAŁÓŻ PROFIL ", która znajduje się w prawym, górnym rogu strony.
Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: Podziel się informacją:

">kliknij tutaj


Ten tekst napisał dziennikarz obywatelski. Więcej tekstów tego autora przeczytacie państwo na jego profilu: Vęgoria

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. RODZIC #1371916 | 89.229.*.* 10 kwi 2014 09:40

    DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA ZORGANIZOWANIE TEJ WYCIECZKI DZIECIAKI SĄ ZADOWOLENI ,PEŁNI WRAŻEŃ I CZEKAJĄ NA WIĘCEJ .

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz

  2. jestem na "tak" #1370278 | 89.229.*.* 8 kwi 2014 10:31

    Ogromne brawa należą się prezesowi "Vęgorii" za zorganizowanie tej wycieczki do Warszawy.Tak właśnie powinny funkcjonować kluby sportowe. Treningi i mecze to nie wszystko . Należy również pamiętać o prawidłowym rozwoju intelektualnym naszych" pociech ", a z tego co widzę, klub zmierza właśnie w tym kierunku.Serce się raduje, kiedy się widzi tak liczną grupę uszczęśliwionych dzieciaków- sportowców, z których w przyszłości jako mieszkańcy tego miasta na pewno będziemy dumni.

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) odpowiedz na ten komentarz

  3. Ziutek #1370216 | 46.170.*.* 8 kwi 2014 09:26

    Słowa uznania dla prezesa Vegorii

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz

  4. maria 1 #1370179 | 83.9.*.* 8 kwi 2014 08:31

    Nie chce mi się czytać, za długi tekst.

    odpowiedz na ten komentarz

  5. polo #1370108 | 95.160.*.* 8 kwi 2014 00:36

    WARMIA I MAZURY TO JEDEN KLUB - STOMIL OLSZTYN ! Żadne wynalazki tego nie zmienia

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-4) odpowiedz na ten komentarz

2001-2023 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5