Warto pomagać, bo dobro do nas wraca

2021-09-19 16:36:02 (ost. akt: 2021-09-19 16:47:49)

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Justyna Kowalczyk ma 43 lata. Z zawodu jest kosmetyczką. Jej praca jest jej pasją. Od czasu lockdawnu wszystko się jednak zmieniło — w jej życiu pojawiła się nowa pasja. Aktywność fizyczna.
Justyna Kowalczyk z Pasymia to sympatyczna i aktywna osoba o wrażliwym sercu. Na co dzień jest żoną Igora i mamą dwóch wchłopaków: 14-letniego Borysa i 6-letniego Kuby. Pochodzi z Olsztyna, jednak po ślubie zamieszkała z mężem w Pasymiu.
— I mieszkam tam już od 15 lat, jednak dopiero od 5 lat czuję się pasymianką — śmieje się. — Pięć lat temu wprowadziliśmy się na swoje. Wybudowany dom to moja ostoja, moje miejsce na Ziemi... Nie wyprowadziłabym się już stąd...

Od dziesięciu lat Justyna prowadzi własną działalność, ma salon kosmetyczny. Praca, którą wykonuje, to przede wszystkim jej pasja. Kiedyś pasją była również aktywność sportowa, jednak trudno było pogodzić dom, pracę. Po urodzeniu dzieci brakowało jej na wszystko czasu. Potem zachorował mąż Justyny. Na nowotwór.
— Od zawsze mam pod górkę, ale to daje siłę. Inni mają naprawdę gorzej — uważa Justyna. — Kiedy człowiek staje w obliczu choroby najbliższej osoby, to świat wywraca mu się do góry nogami. Nic nie jest ważne, tylko zdrowie. Doceniamy to, co mamy właśnie w takich sytuacjach. Na szczęście mamy siebie i to dało nam siłę do walki. Już teraz czeka nas ostatnia wizyta onkologiczna, ostanie badanie. Jeszcze w środę wycinek... I jak wyniki będę dobre, to chyba ze szczęścia oszaleję! I pewnie pójdę pobiegać!

Dwa lata temu Justyna przełamała swój strach i postanowiła wejść do lodowatej wody, żeby morsować. Marzyła o tym od dawna, jednak nie potrafiła zdobyć się na ten pierwszy krok. Namówiła ją koleżanka. Weszła i teraz mówi, że jest już uzależniona od morsowania. Morsuje również mąż Justyny i starszy syn.
— Na pewno jest to coś fajnego. Wciąga i to bardzo, jest adrenalina — opowiada Justyna. — Żyjemy praktycznie od kąpieli do kąpieli, przeważnie dwa, trzy razy w tygodniu. Zimowe kąpiele bardzo dobrze wpłynęły na odporność mojego organizmu. Najważniejsze jest przygotowanie psychiczne. Trzeba sobie powiedzieć: „Chcę wejść i nie boję się”. Fajnie jest wchodzić w grupie. To dodatkowa motywacja. A poza tym to świetna forma spędzania wolnego czasu. Spotykamy się w gronie przyjaciół i zawsze jest wesoło. Morsuje również mój mąż i starszy syn.
Obrazek w tresci

Justyna jest przykładem kobiety, która ma zawsze dużo energii, realizuje się w życiu prywatnym i zawodowym. Znajduje czas na uprawianie sportów: biegi, jazda rowerem, pływanie. Można ją spotkać na różnych zawodach, biegach z przeszkodami i biegach parami. Mówi o sobie, że im więcej ma zajęć, tym jednocześnie więcej energii. Przygodę z bieganiem Justyna rozpoczęła w czasie pandemii. Zamknięta w domu nie potrafiła wytrzymać i wyruszała pobiegać lub pospacerować z kijkami. W aktywności udział bierze też mąż i dzieci.
Obrazek w tresci

— Choć początki nie były łatwe, bieganie stało się częścią mojego życia. Aktywność fizyczna pozwoliła mi poznać swoje ciało i charakter — opowiada. — Treningi sprawiają mi ogromną radość, dają siłę do działania i do codziennej pracy nad sobą. Jak każdy mam czasem gorsze dni, ale nie poddaję się i nawet kiedy bardzo mi się nie chce, idę pobiegać. Nawet po krótkim treningu czuję się o wiele lepiej, bo zaczynają wydzielać się endorfiny i mam od razu mam mnóstwo energii i siły.
Obrazek w tresci

Jak mówi, bieganie to najprostsza, najbardziej naturalna forma ruchu dla zdrowia. Daje najlepsze rezultaty i na dodatek niewiele kosztuje. Justyna ma codziennie wiele zadań i obowiązków, które musi godzić z treningami. Słowo-klucz w tym wszystkim to organizacja. Ma to szczęście, że jest dobrze zorganizowana. Wiele rzeczy, które musi zrobić, układa tak, żeby pogodzić je z treningiem.
Wydaje mi się, że to, co robimy i jacy jesteśmy, wypływa z naszej osobowości, z tego, jakie cele sobie wyznaczamy i jak chcemy się realizować — przekonuje. — Zwłaszcza, że każdy ma prawo realizować siebie i swoją aktywność na takim poziomie, na jakim chce. Dla jednych aktywnością jest tylko i wyłącznie aktywność sportowa: bieganie, chodzenie po górach, jazda na rowerze, gra w tenisa oraz wszelkie inne sporty. Dla innych aktywnością jest nieustanne angażowanie się w życie zawodowe. Dla mnie nie ma nic lepszego niż łączenie pasji z rozwojem, bo dzięki temu to, co robię, sprawia mi wiele frajdy i daje ogrom satysfakcji, której nikt mi nie zabierze. Udało mi się połączyć pasję, życie zawodowe z rodzinnym i to jest dla mnie pełna harmonia oraz pełnia szczęścia. Żeby odnieść sukces w sporcie, ważne jest to, aby zacząć jak najwcześniej uprawiać sport. Jednak ćwiczyć można zacząć w każdym wieku! Sukces dla każdego oznacza coś innego, dla jednych jest to medal, dla innych kolejny pokonany kilometr. W sporcie najważniejsze jest to, żeby spełniać swoje marzenia i pokonywać samego siebie. I ja właśnie spełniam swoje marzenia!
I dodaje: — Marzenia? Chciałabym podróżować, zwiedzić trochę świata. Ale najważniejsze, to żeby rodzina była zdrowa i szczęśliwa. Jestem dumna z męża, z dzieci. Chciałabym jeszcze długo być aktywna, bo dzięki temu mam siłę i motywację, żeby robić to, co naprawdę kocham.
Obrazek w tresci

Justyna to również osoba, która nie potrafi przejść obojętnie wobec krzywdy innych ludzi, szczególnie dzieci. Bierze udział w akcjach charytatywnych. Wspiera ją w tym rodzina.
Warto pomagać, bo dobro do nas wraca — przekonuje. — Trzeba się dzielić, wspierać innych ludzi, bo być może za jakiś czas my też będziemy potrzebowali pomocy. Pomaganie daje też satysfakcję, pozytywnie nas nakręca. Życie szykuje każdemu z nas wiele niespodzianek, ale mając wokół przyjaciół, ludzi pozytywnych możemy przezwyciężyć wszystkie problemy.

2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5