Do medalu zabrakło zaledwie pięć kilometrów

2021-08-02 12:00:00 (ost. akt: 2021-08-01 20:18:48)
Michał Kwiatkowski

Michał Kwiatkowski

Autor zdjęcia: facebook

IGRZYSKA\\\ Kolarze szosowi już zakończyli walkę o olimpijskie medale, czas więc na krótkie podsumowanie występu polskiej reprezentacji.
Największe nadzieje wiązaliśmy z Michałem Kwiatkowskim, który na co dzień jest ważnym ogniwem brytyjskiej drużyny Ineos Grenadiers. „Kwiato” jest przecież byłym mistrzem świata, zwycięzcą jednego z najtrudniejszych wyścigów jednodniowych Mediolan-San Remo oraz Tour de Pologne. Do startu w Tokio przygotowywał się z poświęceniem i dokładnością. Trenując w domu, symulował warunki pogodowe panujące w Japonii, a kilka dni przed wyścigiem wstawał między 3 a 4 rano, aby lepiej znieść zmianę czasu. Podczas samego wyścigu, który był rozgrywany na 234-kilometrowej górskiej trasie, Kwiatkowski prezentował się świetnie. Na decydującym podjeździe Mikuni Pass skasował nawet akcję zwycięzcy tegorocznego Tour de France Tadeja Pogacara. Jednak później, w jednym z decydujących momentów, zabrakło mu dosłownie kilku obrotów korbą, by załapać się do grupki medalowej. Zwycięzcą po samotnym ataku 5 km przed metą na torze samochodowym Fuji został Richard Carapaz (kolega klubowy Kwiatkowskiego), który przeszedł do historii jako drugi po chodziarzu Jeffersonie Perezie złoty medalista olimpijski z Ekwadoru. Srebro wywalczył Belg Wout Van Aert, zaś brąz Słoweniec Tadej Pogacar.

Cały tekst przeczytasz w poniedziałkowej Gazecie Olsztyńskiej