Socjaldemokraci wygrali wybory w Niemczech. Partia Zielonych trzecią siłą. Co to oznacza dla Polski?

2021-09-28 07:25:10 (ost. akt: 2021-09-28 11:09:08)

Autor zdjęcia: fot. pixabay

Niemcy wybrali w niedzielę nowy skład Bundestagu, czyli swojego parlamentu. Końca dobiega 16-letni okres rządów kanclerz Angeli Merkel, która była znana m.in. z przychylnego nastawienia wobec Polski. Te wybory są ważne nie tylko dla Niemców oraz Unii Europejskiej, ale także dla Polski.
Wybory wygrała SPD z wynikiem 25,7 proc., drugie miejsce miejsce zajęła CDU/CSU — 24,1 proc., trzecie — Zieloni z 14,8-procentowym poparciem. Dalej uplasowali się liberałowie z FDP (11,5 proc.), skrajna prawica z AfD (10,3 proc.) oraz skrajna lewica Die Linke (4,9 proc.). W Bundestagu, który liczy 735 posłów, trzema największymi siłami będą: SPD (206 mandatów), CDU/CSU (196) oraz Zieloni (118).

Jak powiedział w rozmowie z GO Adam Traczyk, wiceprezes think tanku Global.Lab, wyniku niemieckich wyborów nie da się jednoznacznie zinterpretować.

— To sygnał, że w Niemczech wieje wiatr odnowy, ale jest to wiatr umiarkowany. Niemcy wskazali, że chcą spróbować czegoś nowego, ale z drugiej strony ta zmiana ma być ugruntowana w pragmatyzmie i stabilności. Myślę, że będzie to świetna lekcja demokracji przedstawicielskiej. Wyborcy się wypowiedzieli, mamy niejednoznaczny rezultat i teraz demokratycznie wybrani liderzy będą musieli się porozumieć.

Nowym kanclerzem zostanie albo socjaldemokrata Olaf Scholz, albo chadek Armin Laschet. Eksperci mówią, że niemiecka polityka przewróciła się do góry nogami. A to wszystko z powodu bardzo niewielkiej różnicy pomiędzy SPD a CDU/CSU i najwyższym w historii wynikiem Partii Zielonych, która wraz z liberałami będzie chciała mieć realny wpływ na podejmowanie politycznych decyzji. Zaraz po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów deklarowali, że są gotowi współrządzić zarówno z SPD, jak i z CDU/CSU. To ważne, bo bez poparcia mniejszych partii, nie jest możliwa żadna koalicja.

Sceną polityczną w Niemczech powinna być zainteresowana Polska, w tym także Warmia i Mazury. Unijna polityka ma przecież wpływ także na nasz region. Niemcy są największym płatnikiem UE i jednym z najważniejszych graczy wspólnotowej polityki. Czy zatem powinniśmy spodziewać się jakichś zmian? Adam Traczyk uważa, że niekoniecznie, ale mogą pojawić się kwestie sporne.

— Wydaje mi się, że nie będzie jakiejś wielkiej zmiany kursu w stosunku do Polski. Bez względu na to, kto zostanie kanclerzem. Jeśli zostanie utworzony rząd z socjaldemokratami na czele, to można liczyć się z bardziej wyczulonym stanowiskiem na kwestie praworządności, ponieważ jest to ważne zarówno dla Zielonych, jak i liberałów. Punktem spornym może być polityka energetyczna. Jeśli socjaldemokraci i Zieloni będą chcieli wejść na przyspieszoną drogę transformacji energetycznej, to mogą pchać w tym kierunku także Europę, w tym nas. Mogą pojawić się też konflikty na tle energii atomowej i polskich planów budowy elektrowni atomowych. Nie spodziewam się jednak żadnych eskalacji — uważa Traczyk.

Niemiecki eksport do Polski wyniósł w pierwszym kwartale br. 18,7 mld euro, a import z Polski 16,6 mld euro, co oznacza, że Polska stała się trzecim największym eksporterem towarów do Niemiec, wyprzedzając Stany Zjednoczone.

O ocenę wyniku wyborów do Bundestagu poprosiliśmy polityków z Warmii i Mazur.

Jacek Protas, poseł KO: — W wynikach wyborów w Niemczech zwraca uwagę słaby wynik CDU/CSU. Moim zdaniem wiąże się to z odejściem wielkiego polityka, jakim niewątpliwie jest Angela Merkel. Myślę, że skutki tego odczują Niemcy, Polska i Unia Europejska, ponieważ pani Merkel była gwarantem stabilności zarówno polityki Niemiec, jak i Unii Europejskiej, a także była wielkim przyjacielem Polski. Teraz może się to zmienić. Angela Merkel była bardzo przychylnie nastawiona do Polski i wybaczyła nam wiele wpadek, włącznie z tą ostatnią, kiedy to prezydent Andrzej Duda nie znalazł czasu, aby się z nią spotkać. Jestem jednym z liderów partii, która należy do Europejskiej Partii Ludowej i bardzo blisko współpracuje z CDU. Dlatego z naszego punktu widzenia lepiej by było, żeby kanclerzem został kandydat wywodzący się właśnie z tej partii.

Bogusława Orzechowska, senator PiS: — To było do przewidzenia, ponieważ rządy koalicji CDU/CSU w trakcie pandemii nie do końca się sprawdziły. Ludzie czasami potrzebują zmiany, chociaż na ten wynik złożyło się wiele czynników, nie tylko podejmowanie decyzji w obliczu kryzysu zdrowotnego. Niemcy są państwem tzw. starej Unii i oczywiście mają bardzo ważne zdanie, ale jeśli chodzi o unijną politykę czy stosunki z Polską, to nie sądzę, aby zmieniło się zbyt wiele. Nord Stream 2 jest wspólną decyzją Polski oraz Niemiec i w tej kwestii na pewno nic się nie zmieni. Natomiast co do kwestii praworządności, to uważam, że skoro my nie wtrącamy się do praworządności Niemiec, to i Niemcy nie powinni wtrącać się do naszej.

Marcin KulasekMarcin Kulasek, poseł Lewicy: — Sukces SPD jest efektem osobistej popularności Olafa Scholza oraz jedności wszystkich nurtów partyjnych w okresie kampanii wyborczej. To ważna podpowiedź dla polskiej Lewicy. Kiedy wszyscy grają do jednej bramki, to szansa na zwycięstwo wzrasta. Przed Scholzem i liderami partyjnymi trudne negocjacje dotyczące nowej większości rządowej. To dobra wiadomość dla Polski. Scholz jest pozytywnie nastawiony do naszego kraju. Uważa nasze państwo za jednego z kluczowych aktorów w UE. Nowa Lewica posiada przyjacielskie relacje z SPD, a przywódcy niemieckiej socjaldemokracji utrzymują bardzo dobre relacje z przewodniczącym Nowej Lewicy Włodzimierzem Czarzastym.

Beata Adamczyk, przewodnicząca regionu warmińsko-mazurskiego Partii Zielonych: — Jestem bardzo szczęśliwa z wyniku Zielonych w wyborach w Niemczech, ponieważ polska Partia Zielonych wywodzi się z tej niemieckiej. Traktujemy to jak sukces i stanowi to dla nas motywację do działania. Zieloni silnie tkwią przy swoich przekonaniach, nie poddają się, walcząc o klimat i dobro zwierząt. Ponadto się rozwijają i potrafią przekonać do siebie innych, udowodnić, że działają dla dobra słabszych. Mam nadzieję, że ten wynik da nam takiego przysłowiowego kopa do walki o wspólny cel. Muszą być politycy zajmujący się m.in. gospodarką, przedszkolami i szkołami, ale także ci, którzy dbają o klimat i zwierzęta.

Marta Wiśniewska



2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5