Jakie tajemnice skrywają odmęty Jeziora Starodworskiego?

2014-10-10 15:40:55(ost. akt: 2014-10-11 16:04:14)
Archiwalna mapa pruska z zaznaczonym jeziorem Starodworskim i stojące nad nim zabudowania. Dokument udostępnił nam prof. Jan Gancewski

Archiwalna mapa pruska z zaznaczonym jeziorem Starodworskim i stojące nad nim zabudowania. Dokument udostępnił nam prof. Jan Gancewski

Autor zdjęcia: Materiały archiwalne

Tę historię kryją wody Jeziora Starodworskiego w olsztyńskim Kortowie. — Wiemy, że pod dnem jeziora znajduje się pozostałości osady z czasów przedkrzyżackich — mówi prof. Jan Gancewski, historyk z UWM.
Jezioro między MPEC-em a Wydziałem Humanistycznym wygląda niepozornie. Częściej można spotkać nad nim wędkarzy niż spacerowiczów. Pełni także rolę zbiornika, w którym bada się nowatorskie metody rekultywacji wód. Mało kto jednak wie, że kryje w sobie tajemnicę sprzed — być może — nawet 500 lat.

Już pierwsze badania podwodnych archeologów wskazują na obecność pod jego dnem obiektów historycznych. Ale nie jest to osada na miarę Biskupina. Raczej drewniane szczątki istniejącej w tym miejscu przed wieloma wiekami zwartej zabudowy na wodzie. Jak wyglądała? Tego naukowcy jeszcze nie wiedzą. Teoretycznie mogłaby być podobna do grodu Juranda ze Spychowa z filmu „Krzyżacy” Aleksandra Forda. — Oczywiście w nieco mniejszej skali — zastrzega prof. Gancewski. Tyle przypuszczeń. A co z faktami?

Kilka lat temu grupa podwodnych archeologów współpracujących z badaczami z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie przeprowadzała w jeziorze wstępne badania sondażowe. I natrafiła na wystające z mułu regularnie ułożone drewniane elementy jakiejś zabudowy. Znajduje się ona po zachodniej stronie jeziora, między akademikami a laskiem.

— Poza tym są zachowane materiały historyczne w postaci dokumentów i ksiąg inwentarzowych, które znajdują się m.in. w tajnym archiwum pruskich dóbr kultury w Berlinie. Wynika z nich, że przed okresem krzyżackim i dominium warmińskiego, czyli przed XIII wiekiem i w trakcie istnienia państwa zakonu krzyżackiego w Prusach, istniała na tym terenie osada o nazwie Althof (Stary Dwór) — wyjaśnia historyk. I dodaje, że odnalezione fragmenty zabudowy w jeziorze pozwalają archeologom określić, czy mogła ona powstać przed rokiem 1200.

Naukowcy są niemal pewni, że osada nie była duża. — To mogło być kilka zabudowań dla kilkudziesięciu mieszkańców. Nie wiadomo też, do kiedy istniała. W dokumentach ostatnie zapisy dotyczące miejscowości Althoff dotyczą XIX wieku — mówi prof. Gancewski.

Kolejnym źródłem wiedzy na ten temat są też mapy katastralne, czyli z dokładnym podziałem gruntów. Dla całych Prus zostały one utworzone w drugiej połowie XIX wieku. Część z nich jest przechowywana w Archiwum Państwowym w Olsztynie, a część w archiwach niemieckich. — Te mapy pokazują osadę Althoff dokładnie w tym miejscu nad jeziorem — dodaje historyk.

— Drugiego Budziszyna nie odkryjemy. Na skalę Olsztyna byłoby to jednak coś nowego, ponieważ to pierwsza palowana osada, którą udało się zlokalizować w okolicach miasta — mówi prof. Jan Gancewski
— Drugiego Budziszyna nie odkryjemy. Na skalę Olsztyna byłoby to jednak coś nowego, ponieważ to pierwsza palowana osada, którą udało się zlokalizować w okolicach miasta — mówi prof. Jan Gancewski
***

Nad jeziorem, a nie na jeziorze. Zatem skąd przypuszczenie, że pod jego dnem jest coś zabytkowego? Równie dobrze ktoś mógł kiedyś wrzucić jakieś belki do wody, które z czasem wbiły się w muł.

Tych wątpliwości nie podzielają badacze. — Bardzo często w takich wypadkach, kiedy fragment zabudowy drewnianej znajdujemy częściowo pod dnem jeziora, świadczy to o tak zwanej zabudowie palafitowej, czyli wzniesionej na palach. Np. w celach obronnych dawna ludność budowała osadę tak, że jedna jej część przylegała do brzegu, a trzy były wznoszone od strony jeziora. Na palach kładziono coś na kształt platformy i na tym wznoszono zabudowania. Dlatego spotykamy te pozostałości pod wierzchnią warstwą dna jeziora — opowiada profesor Gancewski.

Andrzej Bobrowicz, historyk i przewodnik turystyczny przekonuje, że osady nawodne nie są niczym dziwnym. Ich najlepiej zachowane relikty znajdują się w okolicach Orzysza i Ełku.
— A słyszał pan o osadzie na Jeziorze Starodworskim? — pytamy.
— Krążyła opinia o tym, że istniało tam jakieś gospodarstwo. Wiemy, że w 1470 roku nad tym jeziorem doszło do bitwy pomiędzy wojskami warmińskimi i krzyżackimi. Była to bitwa księża. Ten teren jest wzmiankowany jako miejsce bitwy i to gospodarstwo pojawiało się w historii. Chociaż nie jest ono pod dnem jeziora, tylko zatopione w dnie. Zamulone — podkreśla.

Ambitne plany naukowe nie zakładają osuszania jeziora, choć przekopanie dna — owszem. Niewykluczone, że różne historyczne niespodzianki, kryją się też przy brzegach jeziora. Na kompleksowe badania terenu, trzeba trzech lat i grubo ponad 3 mln zł.

Tymczasem Narodowe Centrum Nauki już dwa razy odrzuciło wniosek zespołu naukowego na dofinansowanie badań. Ten jednak się nie poddaje. W gronie powiększonym o zagranicznych specjalistów Centrum Badań Interdyscyplinarnych Probalticum, działające na UWM, po raz trzeci wystąpi o pieniądze.

WS

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (11) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. pieczęć #1505178 | 83.20.*.* 11 paź 2014 14:18

    historyk wyjaśnia tajne archiwum? Co na to Angela Merkel?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. cik #1505203 | 89.228.*.* 11 paź 2014 14:47

      Warto zwrócić się o fundusze do instytucji niemieckich.

      odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. olo #1505225 | 81.190.*.* 11 paź 2014 15:17

        Ciekawy temat, ale artykuł jakiś chaotyczny, takie odnoszę wrażenie po lekturze. Nie ma też wzmianki, że setki lat istniał tam po prostu folwark należący do zamku olsztyńskiego, o którym wspominają, niektóre nawet dość szczegółowo, dokumenty, inwentarze itp.

        Ocena komentarza: warty uwagi (9) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

        1. Adamos #1505239 | 178.235.*.* 11 paź 2014 15:32

          No tak, 3 mln złotych na kopanie w mule. Dla "nałkowców" nie lada gratka. Może jeszcze dokopią się do tych rozmnażających się węgorzy :)))

          Ocena komentarza: warty uwagi (23) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

          1. Komes #1505285 | 83.6.*.* 11 paź 2014 16:54

            Tak jak pisał ptaszek ćwierkający poniżej idą niedobre czasy dla UWM -kadra poza znajomymi królika trzęsie portkami na kilku wydziałach ,trzeba udowodnić przydatność...

            Ocena komentarza: warty uwagi (13) odpowiedz na ten komentarz

          Pokaż wszystkie komentarze (11)
          2001-2024 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, Galindia Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5