Wirus uderza w gospodarkę, jak przetrwać?

2020-04-05 12:00:00(ost. akt: 2020-04-07 11:50:40)

Autor zdjęcia: Alina Laskowska

Nie trzeba być ekonomistą, by zorientować się, że gospodarka ucierpi na obecnej sytuacji. Zamykane są sklepy, firmy, punkty usługowe. Ograniczenia w przemieszczaniu się i rosnąca ilość obostrzeń, zaburza ciągłość pracy i przepływ pieniędzy.
Szeroko rozumiana gospodarka to łańcuch powiązań. Jeśli jedni nie mają pieniędzy, nie kupią u kolejnych. Utrata płynności w tej sytuacji wydaje się naturalna.
Aby zapobiec gospodarczej zapaści, niektóre firmy już dużo wcześniej wprowadziły mechanizmy ochronne. Z pomocą przychodzi także rząd. Sejm przyjął tzw. tarczę antykryzysową, czyli pakiet pomocowy dla gospodarki, związany z epidemią koronawirusa. Prezydent ustawę podpisał. Tarcza to zestaw kilku ustaw przygotowanych m.in. przez resort rozwoju, finansów i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Według rządu jej wartość to 212 mld zł, czyli co najmniej 10 procent polskiego PKB.
— Od poniedziałku, 23 marca, pracownicy są na urlopach. Wiele osób korzysta też z możliwości sprawowania opieki nad dziećmi — poinformował Jan Szynaka, jeden z największych pracodawców w regionie. — Aktualnie w naszych zakładach trwa wdrażanie nowego systemu informatycznego, są też jeszcze realizowane pewne wcześniejsze zamówienia — dodaje.
Warto podkreślić, że zakłady z Grupy Szynaka zatrudniają ponad trzy tysiące osób. Na ten moment nie ma planowanych zwolnień i trwa walka o utrzymanie miejsc pracy.
— Przejdziemy przez ten okres, ale wszyscy musimy zacisnąć pasa. Obawiam się, że będzie to trudny okres. Jeśli nie przetrwają tego okresu duże firmy, to pociągnie to za sobą mniejsze. Chciałbym utrzymać całą załogę — mówi Jan Szynaka.
W zakładach w Nowym Mieście i Lubawie jest przestój. Prezes Grupy Meblowej Szynaka nie ukrywa, że jest w stanie utrzymać zatrudnienie przez kwiecień. Jeśli jednak państwo nie pomoże, to zacznie się walka o przetrwanie.
— W tym momencie musimy zacisnąć pasa, by po prostu ten okres przerwać. Dzisiaj walczymy o życie, skoro nie możemy wychodzić z domu, więc walczmy też o miejsca pracy — podsumowuje Jan Szynaka.
O ocenę sytuacji poprosiliśmy także przedstawiciela firmy Jawor – Parkiet z Nowego Miasta. Zaznacza on, że teraz jest bardzo trudny czas, ponieważ zagrożenie pojawiło się w bezpośrednim otoczeniu firmy.
W zakładzie produkcyjnym Jawor - Parkiet zostały wdrożone restrykcyjne standardy higieniczne. Wszyscy pracownicy otrzymali środki ochrony osobistej. Dzięki skrupulatnej realizacji tych procedur i odpowiedzialności pracowników, praca w fabryce, produkcja i proces realizacji zamówień przebiega płynnie.
— Chcę podkreślić, że w marcu ponad 90 procent zamówień zrealizowaliśmy terminowo. To zasługa naszego zespołu, któremu bardzo dziękuję za wsparcie i mobilizację — powiedział Janusz Gawiński, dyrektor generalny Jawor – Parkiet. — Wcześniejsze działania biznesowe spowodowały, że Jawor - Parkiet, jako wiodący w Polsce producent gotowych podłóg drewnianych, w perspektywie najbliższych kilku miesięcy może spokojnie działać.
Na koniec marca sytuacja w firmie wygląda stabilnie. Dzięki zdywersyfikowanym rynkom zbytu oraz współpracy ze stałymi partnerami – profesjonalnymi firmami podłogowymi – nie jesteśmy uzależnieni od dużych sieci handlowych, dlatego ciąży na nas zdecydowanie niższe ryzyko lawinowego wycofania zamówień. Posiadamy zabezpieczenie w surowcu na kilka najbliższych miesięcy. Zamówienia z polskiego, ale także z większości eksportowych rynków wciąż spływają. Aby dostosować się do nowej sytuacji, zintensyfikowaliśmy działania pozwalające nam jeszcze skuteczniej docierać do klientów. Uruchomiliśmy na przykład nowe możliwości aranżacji i zakupu naszych podłóg, praktycznie bez wychodzenia z domu. W zakładzie produkcyjnym Jawor – Parkiet wykorzystywanych jest blisko 90 procent możliwości produkcyjnych, co jest spowodowane większą absencją pracowników z powodu sytuacji epidemiologicznej. W odróżnieniu od firm, które muszą redukować etaty, my nadal prowadzimy rekrutację pracowników, bo naszym priorytetem jest stabilizacja zatrudnienia. Zespół analityczny na bieżąco monitoruje zachodzące zmiany na rynku, aby zawczasu na nie reagować. Mimo, że sytuacja jest nietypowa i nowa dla nas wszystkich, staramy się być dobrej myśli — podsumował Janusz Gawiński.
Jak informuje Leszek Kopiczyński z nowomiejskiej Fabryki Parkietu Finishparkiet z dnia na dzień przybywa zwolnień lekarskich wśród pracowników. Wynika to ze strachu przed przyszłym zainfekowaniem, z powodu braku opieki nad dziećmi lub osobami starszymi.
— Pracownicy zostali wyposażeni w maseczki oraz rękawiczki. Mają ciągły dostęp do płynów dezynfekujących, podzieleni zostali na grupy w celu niekontaktowania się z sobą w szatniach, podczas przygotowania do pracy i podczas przerw śniadaniowych. Zaczynamy pracę o godzinie 5, 5.30 oraz 6. Każda grupa ma swojego opiekuna. Skład grupy ustalony jest imiennie w celu przyszłych konsekwencji wynikających z zachorowania jednego z członków grupy. Nie przyjmujemy gości w siedzibie biura, a dla kurierów, dostawców i kierowców przygotowano punkt kontaktowy z zachowaniem określonych przepisami odległości i środków bezpieczeństwa. Wprowadzono specjalne instrukcje dla kadry kierowniczej — informuje Leszek Kopiczyński.
Czy „tarcza antykryzysowa” będzie skuteczna w walce o utrzymanie gospodarczej równowagi? Przedsiębiorcy czekają na konkrety.
— Dzisiaj mamy “mydlenie oczu” odnośnie tzw. „tarczy antykryzysowej”, która stanowi jedynie zaspokojenie nastrojów gospodarczych ogółu społeczeństwa, a nie jest faktycznym narzędziem dla przedsiębiorstw do stabilizacji i utrzymania i tak słabiutkiej kondycji gospodarki kraju — podsumowuje Leszek Kopiczyński z Finishparkietu w Nowym Mieście.
Na chwilę obecną firma Expom S.A. z Kurzętnika nie odczuwa skutków pandemii koronawirusa czy też kryzysu gospodarczego.
— Z uwagi na międzynarodową renomę oraz wysoki poziom dywersyfikacji portfela klientów, mamy zabezpieczenie zleceń w długim okresie czasu. Zachowana jest także płynność pracy. Spółka konsekwentnie realizuje produkcję, zatrudniamy też nowe osoby w Grupie Expom — mówi Rafał Domżalski, prezes Expom S.A.
Już kilka tygodni temu firma wdrożyła restrykcyjne środki ostrożności stosując się do zaleceń sanepidu.
Pracownicy zostali zaopatrzeni w środki ochrony osobistej. Mają mierzoną temperaturę przed przystąpieniem do pracy, pracują na zmiany z zachowaniem wymaganych odległości między osobami. Jeśli stanowisko pracy pozwala na pracę zdalną, pracownicy wykonują swoje obowiązki z domu. Ograniczono wizyty osobiste interesantów w budynkach administracyjnych. Wszelkie powierzchnie i pomieszczenia są na bieżąco dezynfekowane kilka razy dziennie.
— Nasza firma bardzo wysoko ocenia świadomą postawę załogi, która w tym trudnym czasie w pełni respektuje obostrzenia i środki szczególnej ostrożności, które wprowadził zarząd — dodaje prezes Domżalski.
Od 1 kwietnia 2020 roku, decyzją premiera Mateusza Morawieckiego, salony fryzjerskie czy kosmetyczne muszą być bezwzględnie zamknięte. A są to usługi, których nie da się przeprowadzić na odległość. Zarabianie pieniędzy w tej sytuacji jest niemożliwe. Z dnia na dzień rośnie liczba branż, których mocno dotyka obecna sytuacja. Ile z nich wyjdzie z tego kryzysu obronną ręką, a ile z nich zniknie z gospodarczej mapy Polski, dowiemy się pewnie niebawem. Pozostaje nadzieja, że tarcza antykryzysowa okaże się skuteczna.
Alina Laskowska


Czytaj e-wydanie


Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w czwartek i piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl


W poniedziałkowym (6 kwietnia) wydaniu m.in.

Nasze głosy trafią do kopert?
Dzisiaj pod głosowanie ma trafić autopoprawka PiS do zmian w Kodeksie wyborczym. Zakłada wybory korespondencyjne. Opozycja jest przeciw. Chce wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Wówczas wybory byłyby trzy miesiące po jego zakończeniu.

Firma stoi, to ludzie się boją
Tarcza antykryzysowa nie uratuje wszystkich miejsc pracy. W pierwszych dwóch dniach kwietnia w urzędzie pracy w Olsztynie zarejestrowała się aż jedna trzecia wszystkich osób co w marcu. A to dopiero początek — przewidują eksperci.

Pani Monika jest pierwszą pacjentką, która metodą FAUCS urodziła bliźnięta. Mama i dzieci czują się dobrze.Pierwsze takie bliźniaki
W Klinice Ginekologii MSZ w Olsztynie urodziły się bliźnięta z cięcia cesarskiego przeprowadzonego metodą FAUCS. O pierwszym tego typu zabiegu w Polsce rozmawiamy z prof. Marcinem Jóźwikiem.


2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5