Najważniejsze? Miłość i uśmiech

2022-02-22 08:40:00(ost. akt: 2022-02-22 08:47:36)
Wanda Gostomska (pierwszy rząd, druga z lewej) w spektaklu na podstawie twórczości Mrożka

Wanda Gostomska (pierwszy rząd, druga z lewej) w spektaklu na podstawie twórczości Mrożka

Autor zdjęcia: Ewa Lubińska

Chce pani o mnie napisać do gazety? To pewnie zapyta pani o moje motto życiowe, bo dziennikarze zawsze o to pytają — mówi Wanda Gostomska z Lidzbarka Warmińskiego. — Moje motto brzmi: "Uśmiech to klucz do drugiego człowieka".
To że motto "Uśmiech to klucz do drugiego człowieka"przyświeca pani Wandzi, wiedzą jej przyjaciele, bliżsi i dalsi znajomi, a nawet nieznajomi, bo uśmiech niemal nie schodzi z jej ust.

— Kiedy mnie ktoś pyta co u mnie słychać, to odpowiadam, że w porządku, że dobrze. Robię to nawet kiedy nie jest w porządku, bo na przykład coś mnie boli, źle się czuję — opowiada Wanda Gostomska. — Uważam, że nie trzeba się skarżyć, mówić złych rzeczy. Przecież to w niczym nie pomoże, a tylko zasmuci. Lubię też słowa świętego Augustyna: "kochaj i czyń co chcesz", bo to jest najważniejsze: miłość i uśmiech na co dzień.

Skąd takie podejście do życia?
— Moja mama zmarła kiedy miałam trzy latka — wspomina. — Było nas sześcioro rodzeństwa. Opiekowała się nami głównie najstarsza siostra. Jak się można domyśleć, nie było nam łatwo. Może dlatego tak bardzo pokochałam dzieci i chciałam im pomagać?

Pani Wanda do Lidzbarka Warmińskiego przyjechała w 1945 roku, jako małe dziecko, już bez mamy.

— Nasza rodzina mieszkała na Wileńszczyźnie w niewielkiej miejscowości Ignalino — opowiada pani Wandzia. — Mieliśmy tam podobno spory majątek. Ja tego nie pamiętam. Ojciec był przedwojennym policjantem, miał wyższe wykształcenie. Znajomy Litwin ostrzegł nas, że grozi nam wywózka na Syberię. Najpierw tato z dwoma moimi braćmi pojechał pierwszym transportem na zachód, jak się okazało na Warmię, a później dołączyłyśmy z siostrami. Zamieszkaliśmy w Lidzbarku Warmińskim. Najstarsza siostra przejęła obowiązki mamy. Dostała pracę w starostwie i dorabiała w księgowości w ośrodku Zacisze, pomagała utrzymać rodzinę.

I to tutaj pani Wandzia skończyła szkołę podstawową, a następnie liceum pedagogiczne.
— To liceum miało wysoki poziom — mówi pani Wanda. — Kto je skończył, był wszechstronnie przygotowany do pracy.

Po pięcioletnim liceum pedagogicznym pani Wanda poszła do pracy. Przyjęto ją do biblioteki w Szkole Podstawowej nr 2 w Lidzbarku Warmińskim. Lubiła swoją pracę, ale kiedy otwarto nową szkołę - numer 3 i zaproponowano jej tam pracę w świetlicy szkolnej, przeniosła się i pracowała w "trójce" do emerytury. Przez większość czasu jako kierowniczka.

— Ze świetlicy korzystało wówczas bardzo dużo dzieci — opowiada lidzbarczanka. — Pracowaliśmy we trójkę, bo obowiązków było sporo, a to dlatego, że do naszej szkoły uczęszczały także dzieci z okolicznych wsi, które były dowożone i odwożone. Byłam wówczas w świetlicy od godz. 7.00 do 16.00, a czasem i dłużej, zwłaszcza zimą, kiedy transport się spóźniał.

Pani Wandzia bardzo zaangażowała się w pomoc dzieciom, które korzystały ze szkolnej świetlicy.
— Jeździłam do domów z komitetem rodzicielskim i milicją — wspomina. — Sprawdzaliśmy warunki w jakich się dzieci wychowywały.
Bardzo zaangażowała się w pomoc dzieciom z rodzin z problemem alkoholowym. Pomagała załatwiać wsparcie finansowe dla nich. — Pieniądze oczywiście poszły na konto szkoły, a nie do rąk rodziców. Kupowaliśmy za nie odzież dla dzieci, książki, zeszyty, przybory szkolne...

Jak wspomina pani Wanda, niosła dzieciom pomoc nie tylko materialną. Zorganizowała na przykład teatrzyk, do którego zapraszała dzieci utalentowane, ale i te mniej zdolne, by poczuły się pewniej, poznały swoją wartość.

— Pamiętam chłopczyka, który miał ogromne problemy z matematyki, nie potrafił nauczyć się tabliczki mnożenia. Lubił nasz teatrzyk, więc ja mu wtedy powiedziałam, że będzie mógł przychodzić, jeśli nauczy się tabliczki mnożenia. Przyszedł następnego dnia i powiedział "proszę pani, ja się nauczyłem mnożenia przez jeden dzień".

Już w liceum pani Wanda pokochała teatr. Marzyła o aktorstwie, ale nie miała możliwości kształcenia się w tym kierunku. Szkolny teatrzyk dawał jej radość. Swoją wiedzę na ten temat poszerzała także po godzinach. Pracowała również w Młodzieżowym Domu Kultury, gdzie spotkała znaną na Warmii poetkę i pisarkę Irenę Kwinto (teraz MDK i park miejski noszą jej imię).

— Pani Irena wprowadziła mnie jeszcze bardziej w świat poezji — wspomina pani Wanda. — Moim marzeniem stał się teatr.
Współpraca obu pań przynosiła owoce. Szkolny teatrzyk rozwijał się. Pani Wanda promowała sztukę także w świetlicy parafialnej, gdzie zajmowała się dziećmi.
— Irena Kwinto napisała kiedyś specjalnie dla mnie "Kopciuszka" z elementami warmińskimi — relacjonuje Wanda Gostomska.

Aż trudno uwierzyć, że pani Wanda znajdowała na wszystko czas. Praca charytatywna w świetlicy, działającej przy parafii św. ap. Piotra i Pawła w Lidzbarku Warmińskim, a później pod egidą Caritasu, dawała sporo satysfakcji, ale i była czasochłonna.

— To nie były tylko spotkania stacjonarne — wspomina pani Wanda. — Jeździliśmy też z dziećmi na kolonie nad morze, czy w góry. Dużo się działo. Kiedy poszłam na emeryturę też nie umiałam usiedzieć w miejscu.

Kiedy w Lidzbarku powstała uczelnia - Wszechnica, razem z Krystyną Wojczulanis powołałyśmy przy niej Uniwersytet Trzeciego Wieku, który po likwidacji uczelni zaczął działać przy Lidzbarskim Domu Kultury i działa do dzisiaj.
To właśnie w UTW pani Wanda może realizować swoje marzenie o teatrze.

Powstał Teatr Dorosły, który co pewien czas wystawia sztuki. Pani Wanda zagrała już w "Dziewiątym sprawiedliwym", "Drewnianym talerzu", "Świtezi", "Pani Dulskiej", "Damach i huzarach" oraz sztuce na podstawie tekstów Mrożka. Były też występy okazjonalne, takie jak "Pastorałki".

Przez kilka lat pani Wanda tańczyła z grupą kobiet w kręgu, była w miejskiej radzie seniorów, a teraz należy do klubu literackiego, gdzie także ma kontakt z literaturą. W tej chwili Teatr Dorosły, którym opiekuje się Alicja Andrzejewska, pracuje nad poezją Tuwima.

— Dla mnie uczestniczenie w tych wszystkich wydarzeniach to niezwykła radość i ogromna przyjemność — zwierza się Wanda Gostomska.
Pani Wanda działa z zarządzie Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Pod koniec ubiegłego roku otrzymała od marszałka województwa statuetkę za kreatywność w pracy na rzecz seniorów.
Ewa Lubińska

Podczas wręczenia statuetki od marszałka województwa Gustawa Marka Brzezina
Materiały UM

U marszałka

2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5