Iławianki ratowały konie w Skaryszewie

2013-03-14 10:45:56(ost. akt: 2013-03-14 11:27:02)
Agata Piwowar i Monika Nowińska

Agata Piwowar i Monika Nowińska

Autor zdjęcia: Mateusz Partyga

Mają wielkie serca i równie wielką odwagę. Do tego kochają zwierzęta, zwłaszcza konie. Agata Piwowar i Monika Nowińska, młode iławianki broniące praw zwierząt, jako członkinie Patrolu Interwencyjnego ds. Zwierząt Gospodarczych, niedawno wróciły z targu koni w Skaryszewie — jak strasznie traktowane są tam zwierzęta, mogliśmy przekonać się m.in. z telewizji.
Agata i Monika zobaczyły na własne oczy to, o czym do tej pory tylko słyszały: pijanych hodowców, zwierzęta trzymane w tragicznych warunkach, „służby”, które nic sobie nie robią z łamania prawa. Iławiankom udało się jednak uratować jedno źrebię, które miało trafić na rzeź. Teraz szukamy dla niego pomocy i wirtualnych rodziców.


Skaryszew to miasteczko na południu województwa mazowieckiego. Targi konne, jedne z największych i najbardziej popularnych tego typu w Europie, odbywają się tu bez przerwy od 1432 roku.


Handel końmi przybiera tu jednak straszną formę. Sprawą zainteresowali się dziennikarze największych stacji telewizyjnych i radiowych oraz gazet — efekt ich wizyty na targach można było zobaczyć w mediach. Wiele zwierząt transportowanych jest w strasznych, zagrażających zdrowiu i życiu warunkach, w takich też warunkach są przetrzymywane podczas giełdy.


— Skaryszewski targ to piekło dla koni i piekło dla tych, którzy walczą o ich życie! Agresja handlarzy w stosunku do obrońców praw zwierząt to nie tylko wyzwiska. To przede wszystkim chęć nadużycia siły. Robienie tłumu, popychanki i użycie... gazu łzawiącego przy reanimacji umierającego konia. To nie respektowanie reguł, nie respektowanie zasad, patologia i prymitywizm czerpiący przyjemności z cierpienia innego życia — mówi Karolina Zagrodzka prezes stowarzyszenia Patrol Interwencyjny ds. Zwierząt Gospodarczych.


Targi odbywają się w drugiej połowie lutego, trwają przez kilkanaście godzin, podczas których wyziębnięte zwierzęta czekają na sprzedaż. Przeważnie jadą do Włoch, lub do innego kraju, gdzie popularna jest konina.



I tak pojadą do rzeźni

Dwie iławianki, Monika Nowińska i Agata Piwowar także brały udział w patrolu mającym za zadanie ochronę koni, którymi handlowano w Skaryszewie.

— To co tam zobaczyłyśmy było straszne. Konie trzymane są w okropnych warunkach, a hodowcy, bardzo często pijani, nic sobie z tego nie robią. Traktują zwierzęta jak towar, który trzeba po prostu sprzedać — mówi Monika.

Targ w teorii ma służyć sprzedaży koni do celów rekreacyjnych. W rzeczywistości jednak ich większości ze Skaryszewa trafi prosto do rzeźni. — Hodowcy nawet tego nie ukrywają. Widziałyśmy wiele sprzedanych już koni, które były pakowane do przyczep i wywożone w jednym celu; aby je zabić i mieć z nich mięso — mówi Agata.


Iławianki, podobnie jak wielu wolontariuszy z całego kraju, w Skaryszewie miały dbać o jak najlepsze traktowanie i warunki dla koni. W pracy nie pomagały im jednak służby, które teoretycznie miały takie samo zadanie. — Na terenie targów poruszały się osoby, które miały na sobie kamizelki z napisem „inspektor weterynaryjny”, jednak po ich zachowaniu ciężko było odczuć, aby zależało im na losie koni — mówi Monika Nowińska.


W pracy, zdaniem obrońców praw zwierząt, nie pomagała też policja. — Tuż przy wjeździe na targi ustawiliśmy prowizoryczne bramki, na których sprawdzaliśmy dokumenty wwożonych zwierząt. Wiedzieliśmy, że większość koni ma trafić do rzeźni w innych krajach, przeważnie do Włoch, jednak aby opuścić nasz kraj każdy koń musi mieć specjalny paszport — relacjonuje Agata Piwowar. — Policjanci stali przy nas na tych bramkach, mieli nam pomagać, jednak za bardzo nie zależało im na kontrolowaniu handlowców. Podobno lokalne władze zarabiają 20 złotych od zwierzęcia, które trafi na targ. Można było odnieść wrażenie, że służbom porządkowym zależy na tym, aby jak najwięcej koni wjechało na giełdę — zauważa Agata.

Niektórzy, widząc kontrolne bramki, szybko zawracali przed wjazdem.

Hodowcy nie ukrywali, gdzie trafią konie. Nie widzieli większego sensu trzymania zwierząt w odpowiednich warunkach, bo przecież i tak trafią na rzeź.




Najgorsze wyzwiska, wódka „Kurwica”

i dzieci spacerujące między cierpiącymi końmi


— W jednej przyczepie hodowca może przewieźć kilka koni. Często te najlepiej wyglądające, najzdrowsze ustawia na samym jej końcu, przy drzwiach. Schorowane, zziębnięte i zaniedbane ustawiane są z przodu przyczepy, tak aby podczas kontroli nie było ich widać — mówi Monika.


Iławianki widziały wiele tragicznych scen podczas pobytu w Skaryszewie. W pamięci zapadła im zwłaszcza ta, w której z przyczepy spada zziębnięty duży koń. Spada na ziemię, łamie kręgosłup. Szybko interweniują wolontariusze, weterynarze (ci prawdziwi), wszyscy ci, którym leży na sercu los zwierząt. Część opiekuje się koniem, pozostali tworzą krąg, aby powstrzymać napierających hodowców, którzy już mieli dość obrońców praw zwierząt. — Większość hodowców przez czas trwania targów była totalnie pijana, pili wódkę o „pięknej” nazwie Kurwica — bez komentarza — mówi Agata.

— Jeden z takich pijanych koniarzy złapał za uzdę wielkiego ogiera i ruszył w stronę poszkodowanego konia. Krzycząc „Dobić go! ” prowokował swoje zwierzę i innych hodowców do ataku na nas i na tego biedaka, który w końcu zmarł — mówi Agata. Mieszkanka Iławy wspomina, że wszyscy członkowie patrolu interwencyjnego oraz pozostali wolontariusze byli przez cały czas wyzywani. — Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam — dodaje iławianka. — Co mogło budzić największe zdziwienie to fakt, że pomiędzy tymi często konającymi zwierzętami spacerowały, i to późno w nocy, matki z dziećmi, jak by były w zoo — mówi Monika.



Będą dalej walczyć

Jednym z zadań miłośników zwierząt jest kupno koni z targów. W ten sposób ratują ich życie, konie następnie trafiają do przytulisk dla zwierząt. 
Iławianki i ich znajomi spełnili swoje zadanie: wraz z Patrolem Interwencyjnym ds. Zwierząt Gospodarczych wykupili jednego źrebaka.

— Źrebaczka wykupiliśmy od handlarza w skaryszewskim piekle, zwanym dalej przez różne władze „zwykłym targowiskiem ”. Po 11 godzinach podróży, pełnej obaw o życie maleństwa dotarliśmy do przytuliska w Nowakowie koło Elbląga — wspomina Karolina Zagrodzka, która związana jest m.in. z zaprzyjaźnioną z nami stajnią w Januszewie (gmina Susz). Karolina opowiada dalej. — Na targu prawie dwa dni, bez schronienia przed zimnem, bez jedzenia i bez wody nasze skaryszewskie dziecko stało okryte śniegiem, smarcząc i trzęsąc się z zimna. Handlarzowi było to obojętne, dla niego to przecież kawałek mięsa. Na dodatek marny, bo mały i chudy, odebrany niedawno matce. Zawsze to jednak jakaś kasa. Powiedział, że zbytnio jej nie karmił, bo to tylko dodatek do zapchania tira. Wykupiliśmy źrebię i udaliśmy się do bukmanki stojącej poza targowiskiem. Szliśmy otoczeni tłumem zwyrodnialców, puszczających petardy pod nogi źrebaka. Maleństwo z przerażeniem w oczach, ale bez oporu wsiadło do środka przyczepki, nie miało siły na nic, pewnie wtedy obojętne mu już było gdzie pojedzie i po co.

Klacz była wystraszona, przy każdym naszym ruchu robiła odskoki jak przy uderzeniu. Uważam, że człowiek kojarzy jej się właśnie z tym — z biciem. Malutka jest wciąż obalała, z trudem stawiała nogi po wyjściu z boksu. Jest ciekawskim konikiem, niepewnie podchodzi do człowieka, ale widać pieszczoty zaczynają się jej podobać. Wierzymy, że człowiek z czasem zacznie się jej kojarzyć z czymś więcej niż ból, cierpienie i głód — dodaje Karolina Zagrodzka.


Agata Piwowar swoją eskapadę do Skaryszewa okupiła chorobą. Początkowo twierdziła, że już nigdy więcej nie pojedzie na takie targi. Z przekonaniem tym żyła... kilka dni. — Musimy dalej walczyć, już planujemy kolejną akcję — mówią odważne iławianki, które przecież mogłyby toczyć spokojne życie. One — na szczęście dla zwierząt — wolą jednak być w patrolu interwencyjnym i walczyć z ludźmi, którzy konie traktują jak już martwy kawałek mięsa.

Słów parę o naszych bohaterkach


Monika Nowińska (22 lata)
— absolwentka iławskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego. Obecnie studiuje europeistykę na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, jest na trzecim roku.

Po raz pierwszy kontakt z końmi miała w wieku 9-10 lat, tak to zaczęła się jej miłość do zwierząt. Wspierała fundację chroniące zwierzęta, a wyjazd do Skaryszewa był jej pierwszą czynną akcją ratowania koni.

Agata Piwowar (22 lata) — iławianka, jak sama przyznaje, z końmi ma do czynienia od dziecka. Także wspierała fundację chroniące i dbające o zwierzęta. Do Patrolu Interwencyjnego zapisała się za sprawą swojej koleżanki, Karoliny Zagrodzkiej.

Agata, absolwentka iławskiej Budowlanki, ze zwierzętami chce mieć kontakt także w pracy. Dlatego planuje rozpocząć naukę w policealnym technikum weterynarii w Olsztynie bądź też na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie, na kierunku jeździectwo i hipologia.

Zostań wirtualnym
rodzicem zastępczym



Mówi Karolina Zagrodzka, prezes Patrolu Interwencyjnego ds. Zwierząt Gospodarczych:
— Klaczka, którą kupiliśmy w Skaryszewie m.in. za pieniądze zebrane wśród elblążan, dostała nowe życie, które dopiero się zaczęło... Dziękujemy wszystkim, którzy wspierali nas w tym wydarzeniu. Dziękujemy za to, że dzięki Wam życie, które niedawno przyszło na świat może w nim pozostać... Zwracamy się z prośbą o wsparcie finansowe na dalsze zapewnienie opieki. Zachęcamy także osoby prywatne, firmy, instytucje, szkoły do wirtualnej adopcji źrebaczka. Potrzebujemy środków finansowych na utrzymanie, dalsze leczenie i zapewnienie odpowiedniej paszy oraz witamin. Osoby adoptujące wirtualnie klaczkę, mają prawo do odwiedzin w siedzibie Patrolu. W przypadku firm dodatkowo wystawienie loga na ulotkach i plakatach. Osoby zainteresowane adopcja wirtualną prosimy o kontakt na e-maila karolinazagrodzka@wp.pl Ze względu na wiek konika i jego stan zdrowia adopcja rzeczywista, czyli oddanie do domu adopcyjnego jest niemożliwa.


zico
m.partyga@gazetaolsztynska.pl


Komentarze (18) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ja #1043604 | 4 kwi 2013 15:41

    Drodzy mieszkańcy Skaryszewa. To nie jest istotne czy na tym "targu" jest trochę gorzej czy trochę lepiej niż pokazuje TV i mówią patrole interwencyjne. Już te pojedyncze przypadki, które są udokumentowane, np. notoryczne i świadome zaniedbania służb weterynaryjnych i lokalnej policji, np. upadek konia ze zbyt dużej wysokości (i to nie ważne czy to był trap czy srap, ważne że tego upadku być nie powinno) z powodu zwykłego niedbalstwa handlarza oraz bierności służb wet. Już takie przypadki, nawet jeśli są "pojedyncze", ale nagminne (bo co roku są) wystarczą by tę mordownię zamknąć raz na zawsze. A wypadałoby też w przyszłym roku jakoś tak zorganizować dokumentowanie tego "targu", aby w końcu parę osób winnych tych wieloletnich zaniedbań trafiło do więzienia lub przynajmniej straciło prawo wykonywania zawodu. Ten targ zostanie zamknięty, cała Europa już na to barbarzyństwo patrzy, to jest kwestia czasu, a Wy obrońcy tego targu będziecie do końca życia obłożeni hańbą. Tym targiem pomagacie zmobilizować całe społeczeństwo polskie (tę jego bardziej wykształconą i świadomą część) do tego, aby głosować za tym, by koń przestał być uznawany w Polsce za zwierzę "rzeźne". Oby jak najszybciej. Dopniemy tego. Wyjaśnienie: nie byłam w Skaryszewie, nie wybieram się, nie muszę. Powtarzam: już te "pojedyncze" udokumentowane przypadki oraz sposób w jaki się wypowiadacie, w jaki tego "targu" bronicie, wystarczą, by tę mordownię zamknąć.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  2. kyra #1032745 | 178.37.*.* 23 mar 2013 22:44

    A z tym źrebakiem niby "uratowanym przed rzezią" to też jest niezła ściema:) Skoro handlarz powiedział, że go nie karmi bo i tak jest na dodadtek do zapchania tira to dziewczyny uwierzyły! Wam to można najwększy kit wcisnąć:)) Szlachetny odsadek z podstrzyżoną grzywką, ze 200 kg wagi maks i do tira... Ech... Do włoskiego oczywiście, tego co o 5 rano wyjechał:))) Swoją drogą tłuc takiego konia 11 godzin w przyczepie woła o pomste do nieba.... Ale obrońców zwierząt "8 hours" nie obowiązuje jak widzę.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  3. kyra #1032734 | 178.37.*.* 23 mar 2013 22:29

    Kolejny stek bzdur... "Skaryszew jest zły bo tak mówią w telewizji!" Amen... Ale to też mi się podoba: "Iławianki widziały wiele tragicznych scen podczas pobytu w Skaryszewie. W pamięci zapadła im zwłaszcza ta, w której z przyczepy spada zziębnięty duży koń. Spada na ziemię, łamie kręgosłup." Po "pierwsze primo" - skąd wniosek, że kon był zziebnięty? Po "drugie primo" koń nie spadł z przyczepy tylko z trapu. Po trzecie to, że koń miał uszkodzony kręgosłup okazało się dopiero w klinice a i tak nie wiadomo jak bardzo zaszkodził mu jeszcze transport na leżąco. Rolnicy mieli rację - tego konia należało dobić na miejscu... Tymczasem wolontariusze zafundowali jeszcze temu biednemu zwierzęciu ugniatanie łokciami. Ja dziękuję za takich przyjaciół zwierząt...

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  4. monika #1026061 | 83.23.*.* 17 mar 2013 14:16

    Czytelnicy, jeśli nie jesteście zainteresowani tematem, to po prostu nie czytajcie i nie komentujcie. Z tego co widzę, ludziom bardzo łatwo przychodzi krytyka, a pomoc - trochę trudniej… . Nikt nie powiedział, że jesteśmy bohaterkami. To co robimy, robimy z własnej woli i dlatego że czujemy taką potrzebę, a nie po to by stawiać nam pomniki. Własne pieniądze również do tego dokładamy. Z prośbą o wsparcie zwracamy się do osób, które są zainteresowane tematem i mają ochotę się przyłączyć. Nikt, nikogo do niczego nie zmusza, ani nie wyciąga pieniędzy z portfela. Tak samo w przypadku 1% podatku – każdy może zdecydować co z nim zrobić. Co do samego targu – w artykule zostało podkreślone, że NIEWSZYSTKIE konie tam cierpią i konają, więc proszę o czytanie tekstu z zrozumieniem. Nikt również nie chce „wyciągnąć” pieniędzy chwytem „na źrebaczka”. Konik jest zbyt młody i wymaga stałej opieki weterynaryjnej, dlatego jego adopcja realna jest w tej chwili niemożliwa. A jeśli aż tak poruszył Was temat, to myślę, że warto zadać sobie trochę trudu i poszukać również dodatkowych informacji, zamiast wypisywać co mu ślina na język przyniesie. P. S. Fotografie zostały załączone przez Redakcję, a nie przez nas. Pozdrawiam

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  5. jasam #1023752 | 83.24.*.* 15 mar 2013 08:47

    Ale się naratowały... Kupiły jakiegoś źrebaka i już są bohaterkami! Pomniki im stawiać! Może teraz czas udać się do jakiejś ubojni i ratować świnki? Ci cali ekoterroryści niech lepiej zaczną walczyć z wielkimi korporacjami, które celowo produkują sprzęt rtv, agd itd. mający służyć użytkownikowi nie dłużej niż 5 lat zamiast 20-30 jak to było kilka dekad temu. Tutaj jest problem. Tutaj jest obecnie największe zagrożenie dla środowiska.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (18)
    2001-2022 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5